Milosc dla mnie to jest cos takiego czego zobaczyc, dotknac w zasadzie
sie nie da. To sie poprostu czuje i juz. Milosc to uczucie ktore
przyslania oczy, serce, dusze. Osoba ktora kocha jest w zasadzie
zludnie szczesliwa, bo coz to za uczucie. W obecnych czasach nie ma
prawdziwej milosci, to jest zludzenie. kocham nade wszystko czlowieka,
bez ktorego zyc nie moge, On to doskonale wie i czuje, jednak nigdy
nie powiedzial mi ze mnie kocha, choc czuje ze tak jest. W chwili
kiedy jestesmy razem, jest jak w bajce, jednak w momencie kiedy
jestesmy z daleka od siebie, czyli kontakt telefoniczno internetowy,
wiele sie zmienia. On jest wtety czlowiekiem, ktroego czasami nie
chcialabym znac, wiem ze jest juz w takim wieku ze nie da sie go
zmienic i obawiam sie ze to tesknota za soba sprawia ze trzymamy sie
razem juz rok czasu, ale co moze byc jak zamieszkamy na dobre ze soba,
czy bedzie tak jak w bajce, czy tak jak przel telefon. Czy ktos zna
taki stereotyp, taki przypadek co moze byc pozniej. Jemu ciezko podjac
decyzje o byciu razem. Ja jestem zdecydowana bo go kocham, uwielbiam,
szanuje za to jaki jest i kim jest. Ale czy to moze sie udac. Mnie sie
wydaje ze nie moze tak byc ze nie bedziemy razem, ale czy to nie
zludzenie.??? Help Me please.

· 

Milosc dla mnie to jest cos takiego czego zobaczyc, dotknac w zasadzie
sie nie da. To sie poprostu czuje i juz. Milosc to uczucie ktore
przyslania oczy, serce, dusze. Osoba ktora kocha jest w zasadzie
zludnie szczesliwa, bo coz to za uczucie. W obecnych czasach nie ma
prawdziwej milosci, to jest zludzenie. kocham nade wszystko czlowieka,
bez ktorego zyc nie moge, On to doskonale wie i czuje, jednak nigdy
nie powiedzial mi ze mnie kocha, choc czuje ze tak jest. W chwili
kiedy jestesmy razem, jest jak w bajce, jednak w momencie kiedy
jestesmy z daleka od siebie, czyli kontakt telefoniczno internetowy,
wiele sie zmienia. On jest wtety czlowiekiem, ktroego czasami nie
chcialabym znac, wiem ze jest juz w takim wieku ze nie da sie go
zmienic i obawiam sie ze to tesknota za soba sprawia ze trzymamy sie
razem juz rok czasu, ale co moze byc jak zamieszkamy na dobre ze soba,
czy bedzie tak jak w bajce, czy tak jak przel telefon. Czy ktos zna
taki stereotyp, taki przypadek co moze byc pozniej. Jemu ciezko podjac
decyzje o byciu razem. Ja jestem zdecydowana bo go kocham, uwielbiam,
szanuje za to jaki jest i kim jest. Ale czy to moze sie udac. Mnie sie
wydaje ze nie moze tak byc ze nie bedziemy razem, ale czy to nie
zludzenie.??? Help Me please.


A morzesz to jakośc streścić?
Za dłógie troche.



Milosc dla mnie to jest cos takiego czego zobaczyc, dotknac w zasadzie
sie nie da. To sie poprostu czuje i juz. Milosc to uczucie ktore
przyslania oczy, serce, dusze. Osoba ktora kocha jest w zasadzie
zludnie szczesliwa, bo coz to za uczucie. W obecnych czasach nie ma
prawdziwej milosci, to jest zludzenie. kocham nade wszystko czlowieka,
bez ktorego zyc nie moge, On to doskonale wie i czuje, jednak nigdy
nie powiedzial mi ze mnie kocha, choc czuje ze tak jest. W chwili
kiedy jestesmy razem, jest jak w bajce, jednak w momencie kiedy
jestesmy z daleka od siebie, czyli kontakt telefoniczno internetowy,
wiele sie zmienia. On jest wtety czlowiekiem, ktroego czasami nie
chcialabym znac, wiem ze jest juz w takim wieku ze nie da sie go
zmienic i obawiam sie ze to tesknota za soba sprawia ze trzymamy sie
razem juz rok czasu, ale co moze byc jak zamieszkamy na dobre ze soba,
czy bedzie tak jak w bajce, czy tak jak przel telefon. Czy ktos zna
taki stereotyp, taki przypadek co moze byc pozniej. Jemu ciezko podjac
decyzje o byciu razem. Ja jestem zdecydowana bo go kocham, uwielbiam,
szanuje za to jaki jest i kim jest. Ale czy to moze sie udac. Mnie sie
wydaje ze nie moze tak byc ze nie bedziemy razem, ale czy to nie
zludzenie.??? Help Me please.


Nie odrzucaj miłości. Co Cię obchodzi przyszłość, której nie da się
przewidzeć? Przy najgorszym scenariuszu nikt Ci tego, co teraz czujesz, już
nigdy nie zabierze. Kieruj się głosem serca. :)

Witaj!

należy, dodatkowo nie możesz sie dziwić ze "kocham Cie" brzmi zimno... Ja
osobiscie wierze w milosc od pierwszego wejrzenia, ale zeby na pierwszej
randce "sie zblizyc" Pozatym jesli powiedzenie jej "kocham Cie" nie sprawia
wiekszego problemu oznacza to, iż traktuje Was jako zwyczajną "wakacyjna
znajomość". Ja osobiscie nie powiem zadnej dziewczynie "kocham cie" jak nie
bede tego pewny przynajmniej w 60 %, bo to stwierdzenie cos oznacza, nie
mozna przeciez przyrównywac go do np. "lubie Cie". Wydaje mi sie ze Ona tak
to traktuje, pewnie mysli "powiedzenie tego nic nie kosztuje, a jak mnie i
jemu bendzie milej, tak bendziemy do siebie czule mowic"... Nie znam Jej ani
Ciebie, wiec to tylko czyste przypuszczenia :)

· 

     Serce zepsute

Wyrzucam me serce na śmietnik
by już więcej nie kochało.
Choć trzy razy złamane
jemu było wciąż mało.

Wyrzucam go bo jest zepsute
i pozlepiane taśmą klejącą,
lecz ono i tak robi swoje
i każdą kobietę kocha gorąco.

Już nie zna przyjaźni i każdą kobietę
ślepo kocha, jakby było ślepe.
Dlatego zakopałem go w ogródku,
niech tam sobie leży serce całe w smutku.

Teraz gdy się go pozbyłem
poproszę Boga o nowe lepsze serce,
twarde jak skała marmurowa,
bym przez miłość już nie cierpiał więcej.

Hmm. Zajrzałem tu wczoraj i mam wrażenie, że poetów trudno zrozumieć.
Wszyscy mówią (piszą) jakoś tak dziwnie, ale to nic, może jednak pobędę tu
trochę ;-)
I mam prośbę; nie próbujcie poprawiać mych wierszy. Pisałem je pod
działaniem emocji i niech pozostaną takie jakie są. Nikt nie jest
doskonały.

Pozdrowionka
                                                MIGUEL

http://republika.pl/miguel000  - moja skromna witrynka z wierszami i nie
tylko


Dlaczego woli nie wiedziec? Bo wtedy bylby nieszczesliwy (tak mysle). A

czymze jest milosc, jesli nie pragnieniem szczescia drugiej osoby?


dla niego i dla mnie szczęciem jest to,że jesteśmy razem i daję to  jemu a
on mnie -to szczęście o którym piszesz

a nie spelnianiem egoistycznych pragnien zawladniecia dwiema (trzema,

czterema...) osobami.


nie jestem egoistką zapatrzoną w siebie-nie znasz mnie i byc może błędnie
oceniasz

Tylko czemu wydaje mi sie to tak bardzo lekkomyslne i niedojrzale?


w kilku zdaniach nie mogę przedstawić całej sytuacji-do tego potrzebna jest
dłuższa rozmowa
nie jestem osobą lekkomyslną i niedojrzałą
Nie istnieje większa radość niż bycie kochanym.
Prawdziwa miłość w kobiecie nigdy nie oczekuje równej zapłaty za to, co
daje, ani szczęścia równemu temu, jakie chce sprawić.

Przepraszam za ostre slowa, ale taka juz jestem.


nie przepraszaj masz prawo pisac to co czujesz-a ja mam prawo kochac tak jak
umiem najlepiej

Pozdrawiam, Aneta


mnie zdaniach



A Toyota i inni Japończycy?


zgadza się, ale w tym przypadku myślę że doskonale sprawdza się zasada:
im więcej konkurencji tym lepiej

Masa? Raczej garstka.


nie znam statystyk o ile takowe istnieją, mówię tylko na przykładzie
własnego środowiska, kolegów, znajomych... z resztą niejednokrotnie
spotkałem się z faktem gdy ktoś nie pałał zbytnio miłością do samochodów
amerykańskich, jednak mimo wszystko chętnie choć raz przejechał by się
prawdziwym mustangiem V8 z lat 60siątych czy jemu podobnym... jak już
pisałem, więcej tolerancji :)

| jassne :D

Nie słyszałeś dwucylindrowych motocykli o brzminiu odrzutowca? ;-)


no tak, Harleje też są przestarzałe technologicznie, do tego są drogie a
jednak mają rzeszę wyznawców którzy zdają sobie sprawę iż Honda ma dużo
lepsze motory jednak i tak za nic na świec nie zamienią swojego
ukochanego motoru chłodzonego powietrzem na nic innego. I teraz rodzi
się pytanie dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Bo tak :)
...i mają do tego prawo.



| A Toyota i inni Japończycy?

zgadza się, ale w tym przypadku myślę że doskonale sprawdza się zasada: im
więcej konkurencji tym lepiej


Aha. Wchodzą na rynek dobre samochody koreańskie (np cee'd, i30), będą
chińskie.

| Masa? Raczej garstka.

nie znam statystyk o ile takowe istnieją, mówię tylko na przykładzie
własnego środowiska, kolegów, znajomych...


W Polsce?

z resztą niejednokrotnie spotkałem się z faktem gdy ktoś nie pałał zbytnio
miłością do samochodów amerykańskich, jednak mimo wszystko chętnie choć
raz przejechał by się prawdziwym mustangiem V8 z lat 60siątych czy jemu
podobnym... jak już pisałem, więcej tolerancji :)


Przy tych cenach paliw...

| jassne :D

| Nie słyszałeś dwucylindrowych motocykli o brzminiu odrzutowca? ;-)

no tak, Harleje też są przestarzałe technologicznie, do tego są drogie a
jednak mają rzeszę wyznawców którzy zdają sobie sprawę iż Honda ma dużo
lepsze motory jednak i tak za nic na świec nie zamienią swojego ukochanego
motoru chłodzonego powietrzem na nic innego. I teraz rodzi się pytanie
dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Bo tak :)
...i mają do tego prawo.


Wąska grupka entuzjastów to nie trzon rynku.

MK


Witam!
Naleze do osób które znalazły w swoim zyciu, osobe na której bardzo jej zależy. Tesknie, gdy go nie widze. Mam 20 lat ona ma 23. Znamy sie 5 lat. Od tego czasu chcieliśmy byc razem, ale na naszej drodze stały przeciwności, coraz mniej sie wisywalismy, bylismy zwykłymi znajomymi. Po tych 5 latach nasze drogi sie zeszły, spotkalismy sie, niesttey ja byłam zajeta, ale byłam gotowa poswiecic dla niego wszystko, nawet obecny zwiazek i tak sie stało. Tyle uczuc mi i jemu przy tym towarzyszyło. Z niecierpliwoscia czekalismy na wspolne spotkania. Wszystko było piekne, dla mnie idealne dopoki nie zaczelismy byc razem.. Zmienił sie. Juz nie było w nim tyle uczuc co wczesniej, przestal mowic komplmenty, raz tylko wyznał ze mnie kocha. Jest osoba bardzo zapracowaną, w domu przebywa moze z 3 godziny dziennie. Zadko sie widujemy, cigly kontakt mamy jedynie przez gg. Gdy sie widujemy jest czuly, ale nigdy nie mowi o swoich uczuciach, mowi ze nie lubi o tym rozmawiac. Czy faceci tak maja? Dla mnie to takie trudne, bo bardzo go Kocham i staram mu sie to okazywac, ale czasami taka postawa, zniecheca mnie ..

No tak ale powiedz mi czarnuchu po jaką cholere mu przyjazn z ta kobieta?


Zawsze mi się wydawało, że wielu ludzi nim dobierze się w pary, bazuje właśnie na przyjaźni ...Dlaczego tak jest?... (patrz. podkreślenie)

Ona mu wyraźnie napisała:

"jeśli pytasz czego chcę to Ci mówię - chce przyjaźni bo to dobry fundament i jeśli Tobie to nie wystarczy to zrozumiem(...)"

Na razie wzbrania się przed angażowaniem się w związek. Ale jeśli jemu naprawdę na niej zależy i nie chce tracić z nią kontaktu to jedyną jego nadzieją na zbliżenie się do niej będzie po prostu zdobywanie jej przyjaźni i cierpliwe czekanie na bieg zdarzeń... Albo coś piknie, albo dziewczyna nadal będzie uparcie obstawać przy swoim... A wtedy to już ani jego miłość, ani wytrwałość nie pomoże... Bo do tanga trzeba dwojga, niestety
Póki co Ci dwoje chyba za krótko się znają by to co ich łączy można było nazwać przyjaźnią...

I nie czarnuchu a mikro czarnuchu ...Żartowałam, oczywiście

Wiem, Endriuł, co chcesz przekazać, ale co było dobre? Klękanie na grochu, w szkole lanie po łapach linijką, w domu lanie często czym popadnie itp. itd.?
Znam dziewczynę, 17stoletnią, która często dostaje skakanką za naprawdę pierdoły, a jej matka jest sfrustrowaną kobietą, więc sądzę, że wyżywa się na córce. Dziewczyna czuje się podle i najchętniej wyprowadziłaby się - taka jest tam miłość matczyna! Może to skrajny przypadek, ale efekt na pewno jest odwrotny od zamierzonego.
Poza tym, po długim okresie stosowania kar cielesnych, dziecko przestaje reagować, a tylko wie, że na pewno należało się jemu.
Pomyśl, jaki człowiek wyrasta z zastraszonego dzieciaka?

Witam! I mnie się obejrzało ten zacny w wykonaniu film, przedstawiający piękną legendę w epicki sposób. Legendy nigdy nie umierają...
To co poruszyło mnie w filmie to były postacie i fabuła. Owszem pozornie proste to wszytko, ale prostota u Greków była przecież cnotą.
Wczujmy się w tym mężnych wojowników, ktorzy bez chwili wahania, byli gotowi złożyć ofiarę z właśnego życia by obronić swoja niedużą ojczyznę.
Pomyślcie co odczuwał Leonidas, opuszczając syna i swoją ukochaną żonę o której myślał w chwili śmierci, wiedział że nie wórci, a jednak ich zostawił by mogli żyć jako wolni ludzie. Ile poświęcenia, miłości i heroizmu w tej postaci, nieuważacie?
A Dilios? Wierny wojownik, zarówno wobec króla jak i Sparty. Z ciężki sercem odchodzi z pola walki by zanieść wieści od króla do Sparty. Jako jedyny odwraca się by spojrzeć, na tych którzy zostali. On to rozgrzał seraca spartan kiedy wrócił do miasta. Jemu to przypadło cieżkie zadanie oddać królowej naszyjnik. Bez słów, a jednak scena tchneł ogromnym żalem i smutkiem.
Nawet Kserkses był wspaniałą kreacją. Postać pełna mistycyzmu i tajemnicy. Uważął się za władcę świata, ale nie był tyranem, dobrze traktował podbite ludy. Jego serce też znałó miłościedzie, do ostatniego momentu był gotów oszczędzić Leonidasa, ba i nawet nagrodzić za jego męstwo i odwagę, które tak cenił.
Moi drodzy czyż nie dostrzegliscie tych walorów filmu?

Pozdrawiam XD
Damian "IvolNinja"

Martynusia napisał/a:
najpierw jest przyjaźń, która sie przeradza w miłość, a pozniej znów w przyjaźń. (;

myślę, że różnie z tym jest... Chyba jest najpierw zauroczenie, które przeradza się w miłość, a z czasem w przyjaźń... chyba, że od początku było się w relacjach przyjacielskich Fakt faktem, nie może istneć normalny związek dwóch partnerów, któy nie opiera się na przyjaźni, bo jeżeli tak nie jest to coś jest nie tak...

pewnie.
ja np nie moglabym sie z kims przyjaznic pare miesiecy a nagle zwiazek.
dla mnie sprawa jest jasna - albo przyjazn albo zwiazek.
nie jestem już w podstawowce, nie lubie bawic sie w podchody.
jak ja sie jemu podobam, on mi tez, spotkamy sie pare razy, stwierdzimy ze dobrze sie dogadujemy to sprawa jest jasna. poza tym nie wyobrazam sobie zeby moj facet nie byl moim przyjacielem. tzn wiadomo jest spora roznica miedzy przyjacielem-chlopakiem i przyjaciolka, ale mi sie wydaje ze przebywajac z kims sporo czasu zaprzyjaziamy sie z ta osoba. no chyba ze chlopak nie rozmawia z dziewczyna z ktora jest ;D a znam taki przypadek heh.

Cytat:

...co nie zmikenia jednak faktu, że będąc dziewicą nie można ani począć ani urodzić dziecka ;)


Według wikipedii:

Cytat:

Dziewictwo oznacza stan człowieka, mężczyzny lub kobiety, przed podjęciem stosunków seksualnych. Innymi słowy, kobieta jest dziewicą, a mężczyzna prawiczkiem, jeśli nie współżył seksualnie z drugim człowiekiem.


Jak wcześniej napisałem:

Cytat:

Seks to jedno. Zapłodnienie to drugie. Poczęcie nowego życia to trzecie. Maryja nie musiała uprawiać seksu, żeby począć Jezusa, jeżeli założymy, że seks to "to" dla zdegenerowanej przyjemności a poczęcie to świadome stworzenie życia energią Miłości.


Możliwe jest świadome stworzenie energią Miłości życia bez zdegenerowanej żądzy rozkoszy fizycznej. Rozumiesz?
A jeśli nie wierzycie w dziewictwo Marii to nie wierzycie w Księgi Objawione. Wcale się nie dziwię, przez setki lat Kościół mógł dopisać co chciał, gdzie chciał w jemu tylko znanym celu. Nie należy więc zaprzątać sobie głowy czymś, czego i tak się nie sprawdzi. A wszelkie tego typu dysputy to "sranie w banie"(BongMan, dzięki za cytat), mające odwracać uwagę ludzi od tego, co ważne.

WIEDZIAł żE DZIś SZłAM RANO O 8 DO LEKARZA jego to po prostu nie interesuje , po 1 iui zniknoł tak samo jak dziś chociaż wiedział że nie mogę się denerwować po prostu sama nie mogę pragnąc dziecka do tego potrzeba 2 osoby tak mi przykro jest siedzę i ryczę cały dzień
Monisiu strasznie mi przykro,ale jego postępowanie mówi samo za siebie...tylko Tobie zależy na związku,a jemu...tylko dopóki nie zobaczy kolegów.Tak być nie może,powinnaś mieć w nim oparcie,a nie martwić się na każdym kroku.Facet jest zbyt pewien Twoich uczuć i nie liczy się z Tobą.Pomyśl... np;jest dziecko i on odwala takie numery...szukasz go po knajpach czy po kolegach z dzieckiem w wózku?
Wywaliłabym za drzwi i nie chciałabym znać!!!
Wiem,że jest Ci bardzo ciężko,kochasz go i chcesz jak najlepiej dla Was,tylko czemu on tego nie chce?Mimo całej wielkiej miłości dałabym sobie z nim spokój,piszesz,że to się zdarza nie pierwszy raz,to mówi samo za siebie.Walcz o swoje szczęście,nie za wszelką cenę,ale z dystansem do życia.Trzymam kciuki za odpowiednią decyzję.

Monisiu strasznie mi przykro,ale jego postępowanie mówi samo za siebie...tylko Tobie zależy na związku,a jemu...tylko dopóki nie zobaczy kolegów.Tak być nie może,powinnaś mieć w nim oparcie,a nie martwić się na każdym kroku.Facet jest zbyt pewien Twoich uczuć i nie liczy się z Tobą.Pomyśl... np;jest dziecko i on odwala takie numery...szukasz go po knajpach czy po kolegach z dzieckiem w wózku?
Wywaliłabym za drzwi i nie chciałabym znać!!!
Wiem,że jest Ci bardzo ciężko,kochasz go i chcesz jak najlepiej dla Was,tylko czemu on tego nie chce?Mimo całej wielkiej miłości dałabym sobie z nim spokój,piszesz,że to się zdarza nie pierwszy raz,to mówi samo za siebie.Walcz o swoje szczęście,nie za wszelką cenę,ale z dystansem do życia.Trzymam kciuki za odpowiednią decyzję.


podpisuje sie pod tym wszytskim kończynami

kasia77 napisał/a:
Monisiu strasznie mi przykro,ale jego postępowanie mówi samo za siebie...tylko Tobie zależy na związku,a jemu...tylko dopóki nie zobaczy kolegów.Tak być nie może,powinnaś mieć w nim oparcie,a nie martwić się na każdym kroku.Facet jest zbyt pewien Twoich uczuć i nie liczy się z Tobą.Pomyśl... np;jest dziecko i on odwala takie numery...szukasz go po knajpach czy po kolegach z dzieckiem w wózku?
Wywaliłabym za drzwi i nie chciałabym znać!!!
Wiem,że jest Ci bardzo ciężko,kochasz go i chcesz jak najlepiej dla Was,tylko czemu on tego nie chce?Mimo całej wielkiej miłości dałabym sobie z nim spokój,piszesz,że to się zdarza nie pierwszy raz,to mówi samo za siebie.Walcz o swoje szczęście,nie za wszelką cenę,ale z dystansem do życia.Trzymam kciuki za odpowiednią decyzję.

podpisuje sie pod tym wszytskim kończynami


i ja tez, madrze napisane

[ Dodano: Sob Sty 12, 2008 17:27 ]

DZIEWCZYNO!
tylko nie rob zadnych glupot! kazda z nas rozumie, ze jest ci ciezko i kazda myslami jest z toba! zaufaj dziewczynom, bo one sa to dlugo i wiedza, co mowia!
te bole moga byc po porstu od stresu, a sama wiesz, ze masz go w nadmiarze! przez ten stres rowniez przesunac sie moze okres!
zastanow sie, czy chcesz stchorzyc, tak jak twoj facet! jesli nawet spodziewasz sie dzidziusia, to chyba nie chcesz takze jemu odebrac zycia?
wiem, ze latwo mi sie mowi, ale ja znam wiele dziewczyn, ktore zaszly w nieplanowana ciaze <wiekszosc to moje rowiesniczki>, czesc z nich faceci zostawili, a mimo to one jakos daly sobie rade - czy to z pomoca rodziny, czy tez bez niej! i patrzac, jak tula swoje malenstwa i z jaka miloscia na nie patrza, a z trudno uwierzyc, o jakich strasznych rzeczach kiedys myslaly!!

GLOWA DO GORY! JESZCZE NIC NIE JEST PRZESADZONE!
na pewno masz jakas zaufana osobe - porozmawiaj z nia... jesli nie, pisz tutaj do nas na forum, a my sprobujemy cie jakos podniesc na duchu, ale nie rob niczego glupiego, BO TYLKO SIEBIE SKRZYWDZISZ I EWENTUALNE MALENSTWO, A TEMU DRANIOWI KOSZTEM SWOJEGO <WASZEGO> ZYCIA ULATWISZ SPRAWE!
musisz byc silna! bierz sie w garsc natychmiast - ja ci to mowie!

U MNIE BYŁO TAK: zobaczyłam go pierwszy raz ...całkiem przypadkiem...a mieszka:) blisko mnie... było to prawie 2 lata temu...i juz jakos podswiadomie ...zaczęłam coraz częściej od tamtej pory o nim myslec...spotykałam go... widywałam w szkole a sytuacja była o tyle dziwna że stał sie takim moim lekarstwem...bo leczyłam się z nieszczęsliwego zakochania...któro bardzo przezywałam...ponad rok czasuuu...zaczynał mi sie coraz bardziej podobać...ja go sobie chyba wymodliłam... babska intuicja nie zawodzi w takich sprawach...ja czułam ze bedzie mój.. potem poznalismy sie..."oficjalnie":P byłam z nim na ognisku...juz cos iskrzyło...ale mineło sporo czasu zanim wybuchło...nikt z nas nie miał odwagi...byłam ostrozna ... na wakacjach spotykałam go dosyc często... ale w roku szkolnym (jestem w klasie maturalnej) juz wzięłam sprawe w swoje ręce...bo on teraz mówi mi że nie miał by odwagi hyhy:P zaprosiłam go na studniówkę...:) (juz dobrze nawet się znaliśmy wtedy...ale jeszcze na stopniu kumpelskim, chociaz ciągnęło nas do siebie strasznie...) no i sprawy potoczyły sie swoim tokiem...przejał inicjatywę:*** i ....... jesteśmu RAZEM JUZ 202 DNI::)::strasznie go kocham... jest najważniejsza istotka w moim życiu...daje mi tyle szczęścia, radości ... jest wszystkim co najpiękniejsze w moim życiu---jest jego sensem...:*:*:*:*

[ Dodano: Wto Kwi 10, 2007 1:14 pm ]
jemu sie oddałam,on mnie:*:*:*:*:*:*:*:* to jest miłość do końca życia...czuję to ... wiem:*:*:

Dzięki wam dziewczyny... ja go znałam dłużej, dużo dłużej... był najpierw kolegą, potem przyjacielem, aż w koncu został tym kim został, ale jak widac za wczesnie... ale dlaczego tak jest ?
A zapomnieć?? heh... nie wiem czy bede umiała... dla dziewczyny przecież bycie z kimś to nie jest ot tak sobie, a szczególnie dla mnie... zostałam tak wychowana, że należy odpowiadac za swoje czyny... ale przecież, miłości sie nie wybiera... co ja poradze...
Czy znajde sobie kogoś innego? heh, nie wiem... nie wiem czy bede chciała byc z innym... ja zaufałam JEMU a nie komus innemu... a u mnie o zaufanie naprawde trudno...

No ale cóż, chyba czas sie odkochac...

A co do szacunku do siebie samej... hmm... nie wiem, czy bede umiała sobie wybaczyć, że to zrobiłam... czy bede potrafiła siebie dalej szanowac...

"Tylko sęk w tym, że taki zapach STRASZNIE podnieca, niewiem czy nie bardziej niż gdyby dopiero co się umyła. No i ten smak, od tamtej pory się w nim zakochałem po prostu :)."

skąd ja to znam ;) Mój R potrafi jeszcze przez kilka minut po wąchać to co mu na paluszkach zostało :) niestety mój zapach teraz, gdy zaczęłam brać tabletki nie jest już taki jak kiedyś :(

A co do "odwdzięczania się"
wg mnie ani jedna ani druga strona nie powinna narzucać, ze chce koniecznie coś w zamian! U nas zaczęło się tak, ze to On zrobił mi (i robił wielokrotnie) taka przyjemność zanim ja sie zdecydowałam zrobić to Jemu, a przez ten okres nie padło ani jedno słowo na ten temat ze on chce cos w zamian. I potem była miła niespodzianka, gdy ja sie odważyłam :) Przecież facet tez czuje przyjemnośc z tego, ze swoją kobiete tak uszczęsliwił, ja tak samo jestem usatysfakconownaa gdy Moje Kochanie mruczy z rozkoszy :)

p.s i przede wszystkim wzajmene zaufanie i akceptacja , wg mnie to jest juz tak wyrafinowana forma miłości, ze jezeli nie jest sie czegos pewnym to lepiej poczekac i byc spełnionym w 100% potem niż rozczarowanym wcześniej

"Tylko sęk w tym, że taki zapach STRASZNIE podnieca, niewiem czy nie bardziej niż gdyby dopiero co się umyła. No i ten smak, od tamtej pory się w nim zakochałem po prostu :)."

skąd ja to znam ;) Mój R potrafi jeszcze przez kilka minut po wąchać to co mu na paluszkach zostało :) niestety mój zapach teraz, gdy zaczęłam brać tabletki nie jest już taki jak kiedyś :(

A co do "odwdzięczania się"
wg mnie ani jedna ani druga strona nie powinna narzucać, ze chce koniecznie coś w zamian! U nas zaczęło się tak, ze to On zrobił mi (i robił wielokrotnie) taka przyjemność zanim ja sie zdecydowałam zrobić to Jemu, a przez ten okres nie padło ani jedno słowo na ten temat ze on chce cos w zamian. I potem była miła niespodzianka, gdy ja sie odważyłam :) Przecież facet tez czuje przyjemnośc z tego, ze swoją kobiete tak uszczęsliwił, ja tak samo jestem usatysfakconownaa gdy Moje Kochanie mruczy z rozkoszy :)

p.s i przede wszystkim wzajmene zaufanie i akceptacja , wg mnie to jest juz tak wyrafinowana forma miłości, ze jezeli nie jest sie czegos pewnym to lepiej poczekac i byc spełnionym w 100% potem niż rozczarowanym wcześniej


pięknie napisane. zgadzam się w 100% . :)

No teraz przynajmniej coś wiecej wiadomo.
W takiej sytuacji powinni jednak powaznie porozmawiać odnośnie przyszłosci i podjąć pewne decyzje.
Nie wiem dlaczego nie możesz zasugerowac dziewczynie, zeby przyjrzała się obiektywnie temu co ją łączy z partnerem? Albo jemu, żeby przestał oszukiwać i ją i siebie? Skoro tak dobrze ich znasz...
Sytuacja jest trudna i jest niemal pewne, że tych dwoje prędzej czy później się rozstanie.
Nie można nikogo zmusić do miłości kiedy uczucie wygasło jak również nie można tkwić w takiej relacji z czystej wygody, czekając na "coś lepszego".
Tutaj nikt nie jest w stanie pomóc, bo to problem tych ludzi i przez nich powinien być rozwiązany. Pomimo sugestii ze strony innych.

BTW, jak widać problemem nie są słowa...

Wiadomo ze po pewnym czasie w zwiazku nie jest tak samo pieknie jak na poczatku. Poczatki sa takie ze cieszymy sie z tego co mamy, ze ten mezczyzna jest Nasz, chcemy spedzac z ta osoba najwiecej czasu itd. No i trzeba jeszcze wiedziec czy sie naprawde kocha, jak bardzo ta osobe sie zna itp. Taki bynajmniej jest moj punkt widzenia.
Moj zwiazek moge okreslic jako: "zaczelo sie od tak po prostu..", nie szukalam milosci, lubialam dobra zabawe, znalam Go wirtualnie dobre 2 lata, az sie kiedys spotkalismy bo tak wyszlo i juz. Najpierw zauroczenie, fajny przyjeciel ale ciagle chcialam czegos wiecej i wiecej..balam sie zaangazowac w zwiazek ale stalo sie. Teraz nie potrafie bez Niego zyc. Od tamtego momentu minal ponad rok, na pewno nie jest tak samo jak na poczatku bo wtedy za wszelka cene chcialam aby byl moj..teraz wiem ze jest i bedzie przy mnie, ze mnie zawsze przytuli, pocaluje, pocieszy, ze po prostu jest moj i nic tego nie zmieni. Wiadomo ze byly zle chwile ktore ciezko przechodzilam i teraz wiem z jakiego powodu. Ale one tez mi uswiadomily jak bardzo go kocham i potrzebuje. Teraz przezylam cudowne 5 dni tylko przy Nim. Mozna to nazwac "próbą". Próbą wspolnego mieszkania razem, zycia na codzien. I poczulam to. Poczulam ze jest cudownie. Ze nadal moge sie cieszyc jak male dziecko. I ze to naprawde jest to czego chce. Ze nie widze poza Nim swiata i tylko jemu moge ufac. Ze zawsze potrafi sprawic ze jestem szczesliwa. I dziekuje mu za to ze jest.
A prawda jest taka ze nigdy nie wierzylam w milosc do konca. Dzieki Niemu wiem jaka jest cudowna. Pomimo wszystko..

Niby już po świętach ale znalazłam stary wierszyk świąteczny

W święta wszyscy się radują
Prezentami obsypują
W ten radosny czas dla wszystkich
Chcemy mieć przy sobie bliskich
Gdy rodzina jest w komplecie
O czym pewnie wszyscy wiecie
Żadne smutki nie są straszne
Cichną kłótnie, krzyki, waśnie

„Kryminalni” – jak rodzina
Wszystkich nas przy sobie trzyma
Na Grażyny – gdzie komenda
Już od rana brzmi kolęda
Wszyscy dzielą się opłatkiem
Podkradając coś ukradkiem

Pierwsza gwiazdka gdy zabłyśnie
Ziści marzeń naszych kiście
O czym marzą ‘Kryminalni”?
I tu raczej są banalni...

Basia zerka zamyślona:
Niech ta gwiazdka mocno świeci
Brodeckiego dziś oświeci
Niech się chłopak już przekona
Że ja jestem niezastąpiona!

Podkomisarz w blask wpatrzony
Myśli mocno zatrwożony
Wciąż zadając to pytanie
Czy to przyjaźń czy kochanie?

Pan Komisarz z wielkim bólem
Myśli teraz zagubiony
O pogrzebie swojej żony
Hiszpan – miej się na baczności!
Zawada niedługo u ciebie zagości!

A nasz Szczepan? O czym marzy?
O tym czy i jemu się przydarzy...
Co? Spytacie...
Choć odpowiedź dobrze znacie
Miłość! Kurka! Miłość bracie!

Zuzia siedzi w kącie smutna
Dla niej jest ta noc okrutna
Znowu sama spędzi Święta
Bo nikt o niej nie pamięta...

Widzę, ze wywołałem dosyć długą dyskusje na temat "Zdrada jakie to uczucie".
Teraz proponuje trochę inna, a wiec zacznę od początku.
Są takie osoby które lubią psuć związki. Mam takiego znajomego, moja
dziewczyna tez go zna.
Jest "specjalista" w podrywaniu SMSami. Kiedyś przyszedł do niego kolega
który miał problem z komputerem. Romansował z pewną dziewczyną. Gdy wyszedł
do toalety, to ten mój znajomy, nazwijmy go D. od imienia, wziął jego
telefon i zaczął czytać jego SMSy(pomińmy brak kultury, w końcu to prywatna
korespondencja). gdy znalazł jeden świadczący, ze to jest od dziewczyny i to
dość osobisty, szybko spisał numer. Po krótkim czasie sam zaczął pisać do
tej dziewczyny. Z początku nie otrzymywał odpowiedzi, po kilku dniach
ciekawość zwyciężyła i dostał odpowiedz "kim jesteś?". Nie wiem co dokładnie
D. pisał, ale w końcu udało mu umówić się z tą dziewczyną, mimo,że chodziła
z innym. Tak zaczął nią manipulować, ze zostawiła swojego chłopaka dla
niego. Gdy była już "wolna" to po krótkim czasie. odsunął się od niej
radośnie stwierdzając coś w stylu "Ja cię do niczego nie namawiałem, nic ci
nie obiecywałem, o jakich uczuciach mówimy?" Innym razem potrafił rozp***
półroczny związek swojej przyjaciółki i kolegi. Gdy ktoś znajomy próbuje
poderwać dziewczynę w jego "pobliżu" to D. stara się za wszelka cenę ją
odbić. D. ma bajer w jezyku i dar podlizywania się:) Moja dziewczyna miała
swego czasu "do wyboru" dać swój telefon mi lub jemu. Jego widziała kilka
miesięcy wcześniej i godzina przebywania w jego towarzystwie wystarczyła,
aby stwierdzić że coś jest sztucznego w jego zachowaniu. Gdy później miała
możliwość wyboru, komu dać swoj numer telefonu wiedziona kobiecą intuicją
dała go mi. Jak dotąd nie żałuje tego kroku, ale to już temat na inny wątek.
Czy często zdarzają się tacy ludzie jak D.? Co skłania ich do takiego
działania. Lubią widok cierpiącej osoby? może, korzystając z anonimowości
internetu, odezwie się na grupie ktoś kto tak postępuje i opisze swoje
uczucia? Może znacie grupowicze węcej takich przypadków??
Zapraszam do dyskusji.


Czy ja jeszcze bede mogla kiedys tak pokochac jak kocham swojego obecnego
partnera? Czy to moze zludzenie ze go tak kocham ? Czy byc przy nim i czekac
az dojzeje w nim mysl zeby byc ze mna juz zawsze? - Czesto sobie zadaje
takie pytanie
Czy milosc to ryzykowna inwestycja? Zwlaszcza biorac pod uwage doswiadczenia
osob a konkretnie kobiet z mojego otoczenia, ktore zakochaly sie do
szalenstwa, a zostaly pozniej porzucone bez slowa.
Jestem w zwiazku od 3 lat i jest mi z moim mezczyzna wspaniale i jemu tez
przynajmniej tak mowi i takie odnosze wrazenie ale z tego co wiem wrazenie
jest zludne. Moim problemem jest to iz nie wiem tak naprawde co siedzi w
jego glowie i czy on chce byc ze mna na tyle dlugo zeby jakos sfinalizowac
ten zwiazek. Nie wiem czy zostane zrozumiana. Chodzi o poczucie
bezpieczenstwa ktore zaczynam powoli tracic w wyniku braku jakichkolwiek
deklaracji. Nie mowie tu od razu o slubie tylko o jakims zapewnieniu ktore
mi jest potrzebne zeby sie czuc pewnie. Czy mam o tym rozmawiac ze swoim
mezczyzna? Nie chce zeby sie przestraszyl. A ja z kolei nie chce zyc tak w
niepewnosci do czasu az moze on sie zdecyduje mnie zostawic. Co mam zrobic ?


   Pytaniem, które powinnaś sobie postawić jest: Czy ty sama się mu
deklarujesz? A jeżeli nie, to dlaczego oczekujesz, że on będzie to robił
pierwszy?
   Czy tak będzie zawsze - powinnaś znać już swojego faceta na tyle, żeby
wiedzieć czy można mu zaufać. He he, 3 lat to jest AFAIK często data
krytyczna, lepiej rozmawiaj teraz, bo za jakiś czas możesz sama go puścić w
trąbkę pod pozorem takim czy innym (jak np. brak deklarcji). Czego chyba
tak naprawdę nie chcesz. Co do psychiki mężczyzn - wielu z nich (np. ja)
wyznaje zasadę brania przyszłości po małym kawałeczku, czyli nieplanowania
na dłużej niż powiedzmy pół roku (niepewne czasy). Jeżeli się oboje uczycie
i ślub, zaręczyny czy wspólne zamieszkanie to odległa perspektywa to facet
może ci o tym nie mówić, bo dla niego to odległa przyszłość.
   IMO jeżeli ci to dokucza, to powinnaś jak najbardziej porozmawiać z nim,
nie na zasadzie "może byś się zdeklarował", tylko na zasadzie "jak to
będzie między nami za 5 lat". W sumie będziecie mówili o tym samym, a w
mniej ofensywny sposób, co jest zawsze in plus.


I mam prośbę; nie próbujcie poprawiać mych wierszy. Pisałem je pod
działaniem emocji i niech pozostaną takie jakie są. Nikt nie jest
doskonały.


Ale ponarzekać mogę?
Pewnie mogę, bo inaczej nie przysyłałbyś wiersza na listę.

Ogólnie nie jest dobrze Miguelu. Skoro się już pisze
wiersze "tylko z rymami" to dobrze byłoby o te rymy zadbać.
U Ciebie dominują rymy proste i niezbyt atrakcyjne
(kochało-mało, ogródku-smutku). Dotyczy to również
Twoich wierszy na Twojej stronie.
Poza tym, sam rym nie wystarczy. Trzeba jeszcze
do tego dodać trochę rytmiki. Przy czytaniu poniższego
wiersza rytm co rusz się zacina.

Ale rymy i rytm to akurat najmniejszy problem.
Problemem wydaje się tu być raczej język polski.
"Wyrzucam go"? Chyba "wyrzucam je"?
Tak przynajmniej sugerowałaby gramatyka.
No chyba, że Twoje serce jest rodzaju męskiego.
Np. Jan Serce. Ale wtedy akt zakopywania go
w ogródku nabiera zupełnie innego zabarwienia.

No i najważniejsze: SENS. Szesnaście wersów
tylko o tym, że p.l. zakopał serce, żeby nie bolało?
Poza tym jak to jest? To on je wyrzucił na śmietnik
czy zakopał? A w drugiej strofie wyrzucone już
serce dalej robi swoje? To po co wyrzucać?

Wyrzucam me serce na śmietnik
by już więcej nie kochało.
Choć trzy razy złamane
jemu było wciąż mało.

Wyrzucam go bo jest zepsute
i pozlepiane taśmą klejącą,
lecz ono i tak robi swoje
i każdą kobietę kocha gorąco.

Już nie zna przyjaźni i każdą kobietę
ślepo kocha, jakby było ślepe.
Dlatego zakopałem go w ogródku,
niech tam sobie leży serce całe w smutku.

Teraz gdy się go pozbyłem
poproszę Boga o nowe lepsze serce,
twarde jak skała marmurowa,
bym przez miłość już nie cierpiał więcej.


Wątpie czy Bóg jest akurat najlepszą instancją
do której można się zgłosić po kamienne serce.
Z tego co mi wiadomo specjalizuje się raczej
w miękkich.

Pozdrowionka
Heniu
http://www.heniu.z.pl


Miguel :

    Serce zepsute

Wyrzucam me serce na śmietnik
by już więcej nie kochało.
Choć trzy razy złamane
jemu było wciąż mało.


Łamania?

Wyrzucam go bo jest zepsute


"Go" -kogo?

i pozlepiane taśmą klejącą,
lecz ono i tak robi swoje
i każdą kobietę kocha gorąco.


Skoro po wyrzuceniu, to jego problem, nie wyrzucającego.

Już nie zna przyjaźni i każdą kobietę
ślepo kocha, jakby było ślepe.


Zaskakujące!

Dlatego zakopałem go w ogródku,
niech tam sobie leży serce całe w smutku.


Trup w ogrodzie, "serce" chyba dużą literą?

Teraz gdy się go pozbyłem
poproszę Boga o nowe lepsze serce,
twarde jak skała marmurowa,
bym przez miłość już nie cierpiał więcej.


Sądząc po "Pieśni nad pieśniami" i LA do Koryntian - zero szans.

Sądzę, że lepiej było najpierw do lodówki niz potem "zepsute" na
śmietnik.

Hmm. Zajrzałem tu wczoraj i mam wrażenie, że poetów trudno zrozumieć.
Wszyscy mówią (piszą) jakoś tak dziwnie, ale to nic, może jednak pobędę
tu
trochę ;-)
I mam prośbę; nie próbujcie poprawiać mych wierszy. Pisałem je pod
działaniem emocji i niech pozostaną takie jakie są. Nikt nie jest
doskonały.


Nie próbowałam poprawiać, bo to -według mnie - niemożliwe.  Moim zdaniem
to nie jest "wiersz". Pisałam pod wpływem emocji, więc proszę,żeby na
mnie nie krzyczeć.
Jestem mężczyzną.

Grażyna



SWIETY DZIEN

zalosnie spoglada w okno
przydrozny krzyz opleciony
sztucznymi kwiatami

zza drzwi wychyla sie ona
z miloscia podlewa kwiat
dlonia pokryta zmarszczkami

przez droge przebiega ktos
wolajac glosno, ze dzisiaj
jest Swiety Dzien

usmiech przefrunal przez spokojny dom
osiadl jak ptak na dachu i spiewal
ze swiety jest tylko chleb

w ubogim domu ona podaje
jemu jak codzien - herbate
ciezko-mysli-pogodzic sie z wiekiem

a swiety pan spojrzal na krzyz
przydrozny obok domu
z milosiernym usmiechem

on zamknal oczy na wieki
ona lzy zbera w chusteczke
z plotna bialego

a swiety bialy pan podaza dalej
wsrod pozlacanych nonsensow
w ktorych... nic swietego

---------------------------------------------------------------
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam
na komentarze.
Sonia


Soniu, przeciwko komu jest Twoja rewolucja
w szklance herbaty? Nagly sarkazm pod koniec
nie pasuje do calosci, jakbys sama o swoim
wierszu mowwila: o, tak sobie wyglupiam sie,
doczytaliscie do konca -- a to was nabralam!

Ladnie piszesz, moze nawet bardzo ladnie.
Gdybys tak jeszcze pisala **o czyms** !!

w tej sytuacji nie wiem, czy warto wchodzic
w detale. Jak na przyklad: po co pisac
"zalosnie" (pierwsze slowo wiersza), gdy po
pierwsze, to nie nalezy takich opinii wymuszac,
a po drugie i tak wiemy, ze krzyz przydrozny,
opleciony sztucznymi kwiatami, wyglada zalosnie.
Itd.

Poozdrawiam,

    Wlodek

PS. znasz Soniu moze taka pioseneczke:

   przymknal powieki  usia-siu-sia
   umarl na wieki     tra-la-la

?  :-)

Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Share what you know. Learn what you don't.




| SWIETY DZIEN

| zalosnie spoglada w okno
| przydrozny krzyz opleciony
| sztucznymi kwiatami

| zza drzwi wychyla sie ona
| z miloscia podlewa kwiat
| dlonia pokryta zmarszczkami

| przez droge przebiega ktos
| wolajac glosno, ze dzisiaj
| jest Swiety Dzien

| usmiech przefrunal przez spokojny dom
| osiadl jak ptak na dachu i spiewal
| ze swiety jest tylko chleb

| w ubogim domu ona podaje
| jemu jak codzien - herbate
| ciezko-mysli-pogodzic sie z wiekiem

| a swiety pan spojrzal na krzyz
| przydrozny obok domu
| z milosiernym usmiechem

| on zamknal oczy na wieki
| ona lzy zbera w chusteczke
| z plotna bialego

| a swiety bialy pan podaza dalej
| wsrod pozlacanych nonsensow
| w ktorych... nic swietego

| ---------------------------------------------------------------
| Pozdrawiam wszystkich serdecznie i czekam
| na komentarze.
| Sonia

Soniu, przeciwko komu jest Twoja rewolucja
w szklance herbaty? Nagly sarkazm pod koniec
nie pasuje do calosci, jakbys sama o swoim
wierszu mowwila: o, tak sobie wyglupiam sie,
doczytaliscie do konca -- a to was nabralam!

Ladnie piszesz, moze nawet bardzo ladnie.
Gdybys tak jeszcze pisala **o czyms** !!

w tej sytuacji nie wiem, czy warto wchodzic
w detale. Jak na przyklad: po co pisac
"zalosnie" (pierwsze slowo wiersza), gdy po
pierwsze, to nie nalezy takich opinii wymuszac,
a po drugie i tak wiemy, ze krzyz przydrozny,
opleciony sztucznymi kwiatami, wyglada zalosnie.
Itd.

Poozdrawiam,

   Wlodek

PS. znasz Soniu moze taka pioseneczke:

  przymknal powieki  usia-siu-sia
  umarl na wieki     tra-la-la

?  :-)

Sent via Deja.com

      Na stronie www.com.pl możesz łatwo i szybko oglądać, dyskutować

      Jest to pierwszy tego typu serwis po Polsku!  Warto zobaczyć!



Witaj Bialobaltimie !


A czy Bog musi zostac zrozumiany przez mrowke ? Czy nie wystarczy, ze On
rozumie mrowke ? Sprawa nie w tym, ze Bog chce holdu (tego nie wiem).
Sprawa w tym, ze ja Jemu ten hold chce zlozyc.
=======
A ja w tym widze troche oszustwa, milosc cos za cos. Nie musisz mi
odpowiadac, odpowiedz sobie: czy kochalbys Boga, gdyby ten za to nie
obdarowal Cie zyciem wiecznym?


Juz kiedys odpowiadalem na to pytanie. Ja zyje tu i teraz. Zycie wieczne
nie jest tu i teraz. Ja robie swoje tu i teraz. A jak Bog mnie oceni ?
Nie jestem w stanie okreslic nawet kryteriow tej oceny, a co dopiero
probowac sie w nie "wstrzelic" swoim zyciem. To nie jest handel, bo ja nie
znam "ceny" i do tego nie mam "pieniedzy", nie znam nawet "waluty". Tak
nagrode, jesli zasluze, jak i kare, jesli cos zawale chce przyjac z
pokora. Aktor, ktory grajac w teatrze przez caly spektakl mysli o brawach
zwykle obrywa pomidorami, bo zawala swoja role. Ten zas, ktory koncentruje
sie na tym, co robi - nie myslac o nagrodzie - otrzymuje ja. Istota tkwi w
precyzyjnym i dokladnym, uczciwym zyciu. A cala reszta zalezy od
Najwyzszego. Prognozowanie Jego posuniec nie jest moim zdaniem dobrym
pomyslem.

Pozdrawiam
        Maciek
***************************************************************************­****
**** Maciek Ostrowski           *  Zaklad Materialow Wysokoenergetycznych **

***************************************************************************­****

        "Always look on the bright side of life :)"

            Zatrzymuj sie,
                ale nie stoj.


Witaj. Albert,

Chcialbym, zebys zdecydowal sie z kim rozmawiasz...
Chialbym bys wiedzial, czy rozmawiasz z prorokiem, wybranym przez Boga,
czy z extrawaganckim oszustem|zartownisiem|schizofrenikiem z usenetu.


To Ty przyszedłeś do Niego, nie On do Ciebie.
To Ty Jemu powinieneś uzasadnić i udowodnić że jesteś tym za kogo się
podajesz.
Nie wystarczy chcieć by On wiedział. I nie można tego wymagać od
Niego. I nie można na tej podstawie warunkować dyskusji. Nie w
sytuacji gdy TY wychodzisz do ludzi, nie odwrotnie.

Jak juz sie zdecydujesz z kim rozmawiasz to daj mi znac.


Więc to jest umowne?
Czy jeśli ja komuś powiem że jestem prorokiem, na usenecie, i ktoś
przyzna mi rację, to znaczy że nim faktycznie jestem? Tylko nie pisz
proszę o tym że Ciebie wyróżnia to, że dostałeś misję bezpośrednio od
Boga. Ja też tak mogę powiedzieć. Co więcej - mogę to ubrać w
odpowiednią argumentację, i zacząć głosić. I co?
Potrafisz jakoś udowodnić, pokazać nam że jesteś prorokiem? Czy możesz
poprosić Boga o pomoc w tym przypadku?

Taki jeden sławny prorok potrafił.
Miał na imię Jezus.

Z innej beczki.
Prorok to wyjątkowo nieefektywny sposób w dzisiejszych czasach. Bóg,
jako istota przekazująca miłość, kochająca, i przede wszystkim
wszechmocna - nie powinien (nie powinno - jak wolisz) mieć problemu z
efektywniejszym sposobem dotarcia do ludzi na tej planecie.
Mógłby przemówić osobiście. Jednocześnie do wszystkich, na całej
planecie. Tak raz, i porządnie powiedzieć, przekazać wszystkim zasady
dobra, poprawnej i efektywnej koegzystencji, miłości i pokoju.
A tymczasem On wybiera tak nieefektywną formę. Przemawia przez
zwykłego człowieka, którego można zagłuszyć, uciszyć, wymanewrować
logiczną kontrargumentacją.
Coś tu nie tak.

Uznasz mój list za niewarty odpowiedzi? Innymi słowy - uciekniesz od
odpowiedzi?

Pozdrawiam serdecznie


Glacier:

... są dwie drogi: prawdziwa (Światła) i fałszywa (ciemności)


O tym absurdalnym sposobie myslenia traktowalem w innym
temacie. :)
Zdefiniuj 'ciemnosc'.
Czy brak swiatlosci jest ciemnoscia? Owszem, tak.
Czy brak swiatlosci jest falszem? Bez sensu. :)

Ty rozumiesz ciemnosc jako odrzucona(?) swiatlosc.
A jesli swiatlosc jeszcze nie nastapila, wlasnie wowczas
panuje _definicyjna_ ciemnosc.
Tak wiec istnieje na swiecie ciemnosc ktora jest pierwotna
i dotad nie ulepszona z woli Boga. Jesli utozsamiasz ja z
falszem (czy zlem) to nie rozumiesz o czym piszesz, niestety.

... Bóg zna naszą grzeszną naturę wie doskonale...
... Jeśli popełniłeś coś, co nie podoba się Bogu,
powinieneś go usilnie prosić o przebaczenie, za
każdy grzech tak samo.


Dziwna jest Twoja mowa. Dluga, pokretna i dziwna. ;)

Co do Imienia Boga Najwyższego to całkiem inny temat,
który uczonym w piśmie spędza sen z powiek;-)
Wiele książek nt. powstało i w żadnej nie można było
ocenić precyzyjnie jakie Imię ma Bóg - jedno jest pewne
i nie podważalne imię Boga określa tetragram JHWH
ale jak prawidłowo powinno się je wymieniać nikt nie wie
jak tylko Bóg. Są osoby próbujące znaleźć prawidłową
wymowę ale...


Sciemniasz i nic wiecej.
Najswietszy - to jedno z imion Boga przynaleznych tylko Jemu.
Ojciec Swiety - taki zwrot Bog zarezerwowal tylko dla Siebie
zakazujac uzywania go przez czlowieka w ksiegach prorockich.
Porownaj: J 17:11.

... Staram się kierować zasadą: "Im więcej wiem, tym wiem,
jak mało wiem" ;-))).


Jasne, to widac, 'niepotrzebnie' wspominasz o tym 'drobiazgu'. ;)))

A powiedz mi jeszcze taka rzecz: wiadomo ze jedna z cech stworzen
Boga jest piekno. Jak rozumiemy piekno to inna sprawa. Wazne
jest tu  to ze potrafimy je 'instynktownie' identyfikowac w bezwzgledny
sposob, niezaleznie czy jest ono nasza wlasciwoscia czy tez nie
za bardzo. :)

Tak wiec jesli zachwycasz sie pieknem dziela dokonanego przez
Boga czy pieknem Jego stworzenia to czy nie wyrazasz w ten sposob
ani troche rowniez zachwytu dla samego Boga?
A czy kochajac swego blizniego nie wyrazasz w ten sposob ani troche
milosci do Stworcy?

Z Twoich wypowiedzi rozumiem iz uwazasz ze NIE.
Tylko czy to jest zgodne z Prawda? :))

Czarek


| Mt 13 rozdzial.
| Ja nie twierdze, ze beda to tortury fizyczne tym bardziej, ze
ciala juz nie
| ma.
| Jednakze porownywalne.

No i widzisz dla mnie to paradoks. Nieskonczona Milosc ktora
moze dozwalac na cos takiego...


Nie wiem, nie jestem Bogiem, ani rownym Jemu, jakby chcial Asmi.
Nie jestem w stanie odeprzec Twojego argumentu, co nie znaczy, ze musisz
miec racje :P

Kiedys pewien ksiadz powiedzial:
"Jesli jest sprawiedliwosc, to nie ma miejsca na bezprawie,
Jesli jest milosc, nie ma miejsca na sprawiedliwosc"

Na pytanie wiec, jak to jest z Bogiem odpowiedzial:
A czy widziales wielblada, ktory zmiescilby sie w uchu igielnym?
Nie, to sam sobie odpowiedz, dla ciebie nierealne jest realnym dla Boga.

| A czy ja to robie?
| (...)

Ale powiedz czy bylbys gotow by z otwartym umyslem czytac to co
zostalo przez KRK wciagniete na indeks ksiag zakazanych?


A dlaczego nie?

Dla mnie taka rzecz jak indeks jest przykra. Zamyka nia bowiem
kosciol pewne horyzonty swym wyznawcom.
Przeciez nie mozna czlowiekowi zabraniac WIEDZY...


Ale tutaj jest kwestia tego, ze nie kazdy moze wszystko czytac.
to jest jak z dziecmi, (a ludzie sa wlasnie dzieciakami, bawia sie w wojne i
takie tam).
Czasami zabrania sie im dobrych rzeczy (slodycze) by im nie zaszkodzily.
(zagalopowalem sie troche, ale pewnie byly jakies wyzsze idee przyswiecajace
takiemu indeksowi, nie wiem).
Ja nie znam zadnej pozycji z takiego 'indeksu'.
Nie interesuje mnie to, a czytam niestety w wiekszosci jakies dokumentacje
tylko :/

kiedys okazja sie pewnie nadazy... ja mam jeszcze miesiac wakacji.


zobaczymy :-)


Służby Imperium zauważyły, że użyszkodnik, wydający się być znanym jako "bubu"

coś, co przypominało:

nie panikuje, że jej post się nie ukazuje?


Kliknęła i nie wie jak usunąć (sorry, skasować).

im bardziej zaufasz tym bardziej będzie bolało.


Dzięki...

Ja na szczęście w ważnych sprawach nigdy nie ufałem innym.


Może tak trzeba? Liczyć tylko na siebie?

Fraxion- strażnik netykiety ma dobry dzień?
Co za mięczak...


Po kilkunastu upomnieniach może się po prostu nie chcieć! :))

A poza tym jeśli on nie wchodzi na
newsy to Plan nie ma podstaw działania...


Na niektórych grupach jest żywą legendą i o tym wie,
poza tym wczoraj założyłem grupę dla jego fanów i ktoś
mógłby do niego skrobnąć na priva, co to za grupa. No,
nie ma tam jego adresu... nawet w charterze grupy nie
ma, chociaż to by wyszło śmiesznie gdyby Mysti się
dobrała do charterów grup dyskusyjnych...

Dobra. Kończymy wątek Planu?


W zasadzie powiedzieliśmy już wszystko... :)

{Marcin}
| jeśli Cie nie pokocha?
| Boję się nawet o tym myśleć. :/
Mnie to trochę boli, że za każdym razem staram się zabić Twoją nadzieję,
tym bardziej, że nie mogę nic twierdzić na 100% ale wątpię żeby Wam się
udało. W zasadzie Tobie, bo jemu chyba niespecjalnie zależy...


Smutne te słowa, ale taka jest prawda niestety. :(

| ["Mój chłopak się żeni"]
| Idź do wyporzyczalni i obejrzyj.
| Skoro tak mówisz... BTW, jak ja dawno nie byłem w wypożyczalni!
Tylko na miłość boską nie dotykaj ich komputera!!!


:)) Luzik... ;)

[jego panna]

będziesz miał darmowe seanse <mniamw ich wykonaniu...


...zawsze można popatrzeć... eee, to nie to. ://

miłość, no dobra, love


Heh...

To nie jest przyjemne żebrać o każdą sekundę przebywania
razem a potem i tak lądować w pustym pokoju...


Wiesz, Bubu, coś jest w tym co mówisz!



Mam olbrzymi problem. Mam 26 lat i przez ostatnie 5 i pół roku byłam z
chłopakiem, którego niestety nie doceniałam, ale mimo wszystkich trudności
On zawsze wierzył, że nasza miłość nigdy się nie skończy i że będzie
wszystko ok. Był zawsze wtedy kiedy potrzebowałam, pocieszał mnie i
podtrzymywał na duchu. Poprostu ideał, chociaż miał kilka wad, ale ginęły w
zaletach.


Już nie masz problemu. Teraz możesz sobie szukać nowego dobrego faceta,
który będzie tolerował twoje wybryki i cię pocieszał w razie czego.

Niestety ostatnio miałam dużo problemów osobistych i służbwych. Powiedziałam
z tego wszystkie coś czego nie chciałam powiedzieć, czyli że koniec między
nami. Zaraz potem tego żałowałam, ale zamiast to powiedzieć jemu to
milczalam.
Tym razem On nie próbował tego powstrzymać, a ja zorientowałam się zbyt
późno. Po 3 tygodniach odważyłam się na rozmowe i okazało się, że On zaczął
spotykać się z inną dziewczyną. Powiedział, ze gdybym się zdecydowała na tą
rozmowe 2 tygodnie wcześniej, prawdopodobnie zdecydowałby się ratować nasz
związek, ale teraz już jest za późno.


LOL.

Próbowałam już wielu sposobów aby to wszystko naprawic, ale wciąż
bezskutecznie. MOŻE KTOŚ PORADZIŁBY MI JAK MOGE ODZYSKAĆ MIŁOŚĆ MOJEGO
ŻYCIA. Będe wdzięczna za każdą pomoc, poradę.


IMO twój były jest nie do odzyskania (jeżeli ma troszkę oleju w główce).
Hue, hue - widać nie jesteś miłością jego życia. IMO to cudowny facet,
jedyny w swoim rodzaju, delikatny, czuły i taktowny (no i bardzo naiwny). A
co równie ważne - wierny. Nawet Cię nie rzucił. A teraz na dodatek
troszeczkę mądry. Swoje sposoby możesz więc zachować na lepsze okazje
(czyli gorszych facetów). Dzięki Bogu rzuciałaś go w czas, a on zamiast się
przed twobą płaszczyć jak zwykle uznał cię za pasożyta i oddalił swoje
kroki w kierunku niewątpliwie O Wiele Bardziej Czułej i Dojrzałej
Koleżanki, którą znał już dwa lata. A którą to w/w Koleżanką omówili juz
zapewne dogłębnie wszystkie twoje wady i przywary, co pozwoli im
potencjalnie uniknąc takowych w niedalekiej i trochę dalszej przyszłości
ich idealnego związku. LOL. :-))

Sorry za niewielką dawkę współczucia dla twojej osoby, ale hue, hue masz to
na co zasłużyłaś czyli nic. :-ppp


Kiedy chodziłam do podstawówki na korytarzu zawsze wyróżniał się jeden chłopak - Daniel właśnie. Był to typ skate'a, to on zawsze brał udział w bójkach, nie był lubiany przez nauczycieli. Słyszałam o nim wiele, ale przeważnie były to tak absurdalne wiadomości, że wierzyć mi się w nie nie chciało ! Nigdy jako tako się z nim nie kumplowałam, nie mówiliśmy nawet do siebie 'cześć", ale gdzie był On - byłam i ja. To było cos dziwnego, znałam go tylko z plotek i ze szkolnego korytarza, ale coś mnie do niego ciągnęło. Byliśmy z dwóch różnych światów. Jego kręciły używki - dla mnie to byłą głupota...

`[obecny rok szkolny, kilka tygodni temu] Wracałam ze szkoły z moimi dwoma przyjaciółkami. Jedna z nich miała przy sobie papierosy. Idiotka, co nie ? Po co się jeszcze tak truć? Spotkałyśmy grupę chłopaków z podstawówki, wszyscy z papierosem w ręce. Usiadłyśmy na ławce. Podszedł do nas chłopak, był z 6 klasy podstawówki i zobaczył papierosy w torbie mojej przyjaciółki: Daj szluga - powiedział. Moja przyjaciółka nie wie co powiedzieć, patrzy się na mnie i na chłopaka i mówi po chwili: to nie moje, to jej - i wskazuje na mnie. Dasz mi? - pyta się ponownie. Mówię 'nie' i chłopak odchodzi. Podchodzi Danielek z jakimś kolegą. Znałam go z widzenia. Gadaliśmy, nawet się sobie nie przedstawiając. Dowiedziałam się, ze pali papierosy od 8 roku życia, narkotyzuje się od 4 klasy podstawówki (teraz jest w 6 klasie), i że raczej nie zda do następnej klasy. Był miły, to aż dziwne. Myślałam, że z nim nie da się porozmawiać. Zadzwonił jego telefon: mama. Boże, jaki on był miły ! Zdziwiło mnie tylko jedno: dlaczego jego matka nic nie zrobi nałogami swojego syna? czy ona jest ślepa? zapytałam o to Daniela, powiedział, ze złapała go raz. Raz w ciągły tych 4 lat od kiedy pali. Znalazła papierosa w kieszeni kurtki i kazała mu całego spalić przy niej. Ktoś zawołał Danielka zza bloku: no chodź ! a on: nie mogę, sępie szlugę ! Daniel to interesująca osoba, naprawdę. Wydawałby się szarym, pospolitym narkomanem, ale on jest inny. To tak jakby miał 100 charakterów ! Jednak naprawdę szkoda by taka ciekawa osoba zmarnowała sobie życie przez takie cholerstwo jak narkotyki !

Dlatego pytam się was: jak mogę mu pomóc? Odchodzę od zmysłów, nie myślę o niczym innym tylko o Danielku, o narkotykach wiem już chyba wszystko, Daniel pochłania cały mój czas, przyjaźnie wszystkie powoli się rozpadają, nie wspominając już o tych wszystkich "wielkich miłościach", do szkoły chodzę tylko po to, żeby chodzić.
Daniel naprawdę jest osobą, o której można napisać 10 książek i żadna nie będzie nudna...
Może widzicie w nim wrak człowieka, ale jemu należy się szacunek, jakakolwiek pomoc...

Ja widzę, że nie dostrzegacie pewnego problemu. O Bogu śpiewa ktoś, kto się rozwiódł, żyje z inną kobietą (trzecią), będzie miał z nią dziecko i wcale się z tym nie kryje- dumnie się z tym pokazuje wszelkim gazetkom. I jeszcze śpiewa z tą panią piosenkę "Bóg jest miłością mą" trzymając się z nią za rękę. Czyli co tam, że żyję w grzechu, że ranię Boga, że nie żyję z Nim w przyjaźni, ważne że mnie kocha, a reszta to nieważna... Chyba nie o to chodzi w nawróceniu. Sami zapewne wiecie, że odkrycie miłości Bożej zmienia diametralnie życie człowieka, człowiek okrywając swój grzech chce z nim zerwać- na tym polega nawrócenie, czyż nie?
Trwanie w grzechu nie sprawi, że będę w stanie przyjaźni z Bogiem, choćbym nie wiem ile piosenek o Nim zaśpiewał.
Tu dochodzi też kwestia publicznego zgorszenia (chyba nie muszę tłumaczyć, wiemy o co chodzi). I publiczne fałszowanie obrazu Boga. Bo ja, znając młodzież (przygotowuję się do katechizacji) już widzę ten schemat myślowy u tych, którym Kościół jest obojętny. Wiśniewski jest rozwodnikiem, żyje z następną kobietą, śpiewa o Bogu, Kościół nic nie mówi, czyli jemu Kościół pozwala tak żyć, a nam nie? Albo- śpiewają, ze Bóg jest Miłością, kochają się, czyli po co ślub? Przecież się kochają... Ewentualnie, ludzie którzy nie znoszą Wiśniewskiego i go ośmieszają, przy okazji ośmieszą także Boga. Po prostu super.

Powiedzenie "Totuus Tuus" zobowiązuje i sami powinniście o tym wiedzieć najlepiej.

Jak to napisała jedna animatorka na naszym forum diecezjalnym (bardzo mądre słowa)- jeżeli zobaczę, że Wiśniewski modli się sam, w kościele bez kamer (a spotyka go czasami, bo mieszkają w tej samej okolicy), albo idzie do spowiedzi bez trąbienia o tym we wszystkich gazetach, to stracę ten sceptycyzm. Traz sorry, mam wrażenie, że dobrych owoców z tego nie będzie.

Na szczęście Bóg jest wszechmogący i ze wszystkiego potrafi wyprowadzić dobro.

Wiem Mania kim jesteś.
Mania napisał/a:
Znajduje, przynajmniej częściowo ( trwają intensywne badania nad mechanizmem działania) I co najważniejsze pomaga ludziom, co jest potwierdzone

To nie są żadne dowody naukowe.Co pomaga ludziom?Otwieranie sie na działanie energii jest sprzeczne z nauczaniem chrześcijańskim więc nie mam o czym dyskutować.

Mania napisał/a:
A czy nie rozsądniej byłoby w tym widziec działanie Boga, ktory wszak jest milosierny , wiec kocha i Azjatów i Indian
.
Nie ponieważ oni Go nie znają i nie Jemu oddają cześć.To co czczą nie pochodzi od Boga.A poza tym Bóg kocha wszystkich ludzi dlatego że jest Miłością i dlatego że stworzył wszystkich ludzi niezależnie od koloru skóry czy narodowości ale bnie wszyscy ludzie Go znają dlatego ewangelizacja.

Mania napisał/a
Cejrowski opisywał że trafił do wioski w Amazonii

Kto to jest Cejrowski papież ,biskup,kaznodzieja,ewangelizator?

Mania napisał/a:
Miejsca kultu maryjnego byly dawniej znanymi osrodkami lultu boganskich bogiń, poganski rytułał ma choinka, pisanki, Wszyskich Swiętych, zielone światki, datę bozego narodzenia nieprzypadkowo ustalono umownie bo nie ma jej w ewangelii


Zgadza się.Wiele świątyń pogańskich bogów zostało zamienionych na kościoły bo tak było prościej i wygodniej.Oczywiście te miejsca były najpierw egzorcyzmowane i poświęcone Bogu w Trójcy Jedynemu.I wiele obrzędów pogańskich zostało zaadaptowanych na potrzeby chrześcijaństwa a dzisiaj mamy tego skutki w postaci różnych guseł i zabobonów czy przesądów.

Mania napisał/a:
[quote]Wnioskuje że naczytałes się "portali apologetycznych" ale spora częśc zawartych tam informacjii jest nieprawdziwa Twoje powyższe stwierdzenie jest 100% bzdurą jesli chodzi o buddyzm ( gdyby nie nalezalo potrzebującym pomagac to czemu król Asioka np fundowal szkoły szpitale i przytułki) i tez niezgodne z większoscią odlamow hinduizmu.[/quot

Joseph napisał
reinkarnacja stanowi że nie wolno nikomu zakłócać jego karmy bo skoro ktoś jest zebrakiem to widocznie cierpi za coś co uczynił w poprzednim wcieleniu


Jak zauważyłaś pisałem o reinkarnacji.

________________________________________________________________________

"Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie! Unikajcie wszystkiego co ma choćby pozór zła"

Mam pytanko jestem z chlopakiem jedynie pół roku mam prawie 17 lat on prawie18.Bardzo się kochamy każdy mowi ze piekna jestesmy para i nasza milosc jest piekna kazdy nam zazdrosci Wim ze bez niego chce stracic zycie a on bezemnie tez(juz raz probowal)ta milosc jest po sam grob swietnie sie dogadujemy niewstydzimy sie siebie ani wlasnego ciala bardzo swobodnie nam razem i chcemy byc do konca zycia razem moze za wczesny to wiek ale znam go juz dluzej niz pol roku juz wczensiej sie spotykalismy i marze o takim mezu pewnie czytacie i sie smiejecie on jest wspanialy mozna z nim robic wszystko i rozmwaic pozostawia to w tajemnicy znamy swoje dobre i zle zalety wiemy jak pielegnowac zwiazek w sylwestra bylismy pjani i zrobil mi minetke i mnie piescil (ale temu chlopakowi zalezy jedynie na miłosci wiem ze to co mi robil to dla mojej przyjemnosci chcial bardzo zeby byl om idobrze)dzis dlugo sie calowalismy tak jak zreszta zawsze w niedziele jak sie spotykamy wsunal moja dloń nad jego gaciami go glaskalam pozniej wsunal dalej po calej calosci go glaskalam pozniej kolejny krok wyjał swojego diamenta i waliłam mu zadowolona bylam jak mu sie podoba stekal dyszal musialu mu byc bardzo dobrze zdziwilam sie ile razy moze dojsc do orgazmu tyle razy orgazmowal hmm niewiem jak tu u mezczyzny sie nazywa ale orgazmm mm musialam mu mordke zatykac bo juz tak glosno stekał pozniej po wszystkim zasunal sie da mi buziaczka i mocno mnie przytulil i powiedzial ze mnie bardzo kocha i chce byc ze mna do konca zycia.Lubie jak mnie piesci ale wydaje mi sie ze zle robimy ze chyba tak niepowinno byc?jak uwazacie?i czy jesli chcialby to robic mu tak dalej?ogromnie mi sie podoba to jak sie podnieca i jest szczesliwy kocham jego cialo niebrzydze sie niczego Kiedys niebylo mowy w ogóle o czyms takim jakby mi jakis powiedzial odrazu bym rzucila i po mordzie nalala i plakala przez cale zycie teraz mam chlopaka na cale zycie widze ta roznice co bylo kiedys a co dzis Zrobilam mu to i normalnie bylo rozmwialismy niewstydzilismy sie Ja mysle ze moze jemu na jakis czas zakazac doykac mnie w tych miejscach az troche dojrzejemy a tylko jemu sprawiac ta rzyjemnosc?poradzcie ale ja wiem ze niczego niezaluje a jestesmy tylko pol roku i jeszcze dorosla nawet niejestem

Wszlo moje nieobycie na tej stronie - usilowalam zamiescic post, i nie udalo sie. Ale probuje raz jeszcze poniewaz bardzo chcialam wtracic tu swoje trzy grosze. Jako laik - bo JESZCZE nie znam sie na seterach- uwazam, ze pies jest piekny. Bardzo chetnie zabralabym go do siebie, ale w tej chwili nie moge tego zrobic. Mam w domu umierajacego na nowotwor bernenczyka, i to jemu musze poza miloscia poswiecic caly moj czas i uwage. Taki pies, jak Bono, pomimo doskonalych ( jak zrozumialam) manier potrzebuje w nowym domu nie tylko wiele uczucia i akceptacji, ale i poswiecenia mu uwagi i czasu, a wlasnie tych ostatnich nie moglabym mu niestety obecnie dac...
Mam nadzieje, ze ten sliczny psiak odnajdzie jednak wlasciciela, bo jakos mimo powtarzajacych sie dowodow na podlosc ludzka nie potrafie uwierzyc, ze mozna tak poprostu pozbyc sie psa..Chociaz sama mialam w domu suke owczarka belgijskiego, ktora jakas kreatura przywiazala w lesie do drzewa skazujac na pewna smierc. Gdy ja znalazlysmy, byla szkieletem obciagnietym poraniona skora miejscami tylko porosnieta wlosem, z przetraconymi lapkami i wybitymi zebami. Takiego oktucienstwa i bestialstwa nigdy wczesniej nie widzialam. Gdy umierala w naszych ramionach pare lat pozniej, byla pieknym, zdrowym i zadbanym choc nie calkiem "normalnym" ( i po takich przezyciach nie dziwne) psem.
Piekny Bono mial wiecej szczescia - jezeli nie zaginal, a zostal "tylko" wyrzucony, to z opisu widac, ze byl dobrze traktowany. Jezeli wiec nie odnajdzie go steskniony wlasciciel, to - mam nadzieje - szybko znajdzie dobry nowy domek.... bo jezeli nie, to kto wie, czy...
Narazie jednak bardzo mocno trzymam kciuki ( i o to Was tez wszystkich prosze) by moj Bingo zyl w dobrym samopoczuciu jak najdluzej, chociaz od onkologa wiem, ze to nie potrwa bardzo dlugo . W tej chwili cieszymy sie kazdym darowanym dniem i godzina, w ktorej mozemy wzajemnie obdarzac sie ta niezwykla miloscia, ktora Wy wszyscy tu piszacy zapewne doskonale znacie..
Pozdrawiam serdecznie przemily Duet opiekujacy sie obecnie Bonem, za ktorego szczescie bardzo mocno trzymam kciuki, oraz Was wszystkich seterkowych ( i nie tylko) zapalencow
Baska

Już dawno dawno nie wypowiadałam się tutaj, ale mi - czysto subiektywna opinia własna - to pisanie o pairingu Sasuke plus jakakolwiek dziewczyna obojętnie czy to będzie Sakura czy Karin- w sumie z nią jest teraz najbardziej "związany" i można sobie dopisać na siłe ,że zależało mu na tym by nie zginęła ,nie tylko dlatego ,że wcześniej uratowała mu życie - jest bezsensu, szczególnie ,że może w jakiejś dalekiej przyszłości znajdzie sobie dziewczynę ,którą pokocha ,ale teraz absolutnie mu na tym nie zależy i po wszystkich wydarzeniach typu wojna z konohą będzie musiał dojść do siebie przez dłuższy czas za nim będzie w stanie komuś zaufać i najzwyczajniej się przed nim otworzyć. Sasu Saku zbyt dużo było bólu między nimi - przykro ale marne szanse mają.

Para Sasu Saku - Sasuke zawsze traktował sakure jako ważnego przyjaciela, ale nic poza tym, już lepiej traktował Naruto ,jemu już on był bardziej bliższy, a Sakura była wtedy dziewczynką, która pokochała go bo się wyróżniał, był cool, a później kiedy stali się drużyną ,także za to ,że poznała go trochę bardziej, spędzali dużo czasu i ratował jej życie itp. ,ale wydaje mi się ,że ona pokochała jego obraz ukształtowany w swoim umyśle - tak jak nastolatki kochają się w gwiazdach muzyki itp., a nie prawdziwego sasuke - zresztą nie wiem czy zakładając ,że nadal czuje do niego mięte to czy jest wstanie kochać obecnego sasuke ,którego tak naprawdę nie zna.

Wracając do poprzednich rozmyślań po jego odejściu jednak jej uczucia się zmieniły( dojrzała) i myślę, że właśnie dlatego ,że kocha ją główny bohater to jego miłość musi być spełniona, a w tym wypadku Naru Saku u mnie wygrywają.
Co do Hinaty to myślę, że jest to osoba ,która tak naprawdę chce być nieszczęśliwie zakochana i żyć mżonkami ,że Naruto kiedyś ją zauważy, niż ośmielić się i zrobić coś w tym kierunku. Oczywiście chce to za dużo powiedziane, ale myślę ,że Naru Hina zbyt mają różne postawy życiowe - naruto się nie poddaje, a Hinata nawet nie walczy, by być razem.

Nie wiem ile z tego co napisał się sprawdzi ,ale nie pozostaje nic innego jak czekać na dalszy rozwój wydarzeń.

"!Teraz jestem z tym pierwszym i wiemy ze tak naprawde bedziemy razem zawsze!" - tak sie tylko nam nieraz wydaje..masz dopiero 17lat, przed toba jeszcze dluga droga i pewnie zdazysz miec niejednego faceta z ktorym tez bedziesz sobie mowic ze bedziecie juz zawsze...czaami niestety sa to tylko slowa,rzucane na wiatr, pamietaj ze ludzie z wiekiem sie nieraz bardzo zmieniaja. Ja tak samo mowilam w wieku 18 lat po ponad roku bycia z facetem, myslalam ze juz z nim bede zawsze, on tez mi wiele obiecywal, ze razem zamieszkamy kiedys itd, a po 3 latach sie rozeszlismy bo jemu doslownie odbilo no i wcale nie zaluje bo wiem jak teraz on traktuje swoja obecna kobiete ze az szkoda o tym myslec. Teraz mam faceta ktorego bardzo kocham i wiem ze wlasnie ta druga milosc jest silniejsza i tysiac razy lepsza, bo wtedy dopiero poznawalam wszystko, zaczynalam kochac...teraz jest calkiem inaczej, wiem ze chcielibysmy tez siebie juz na zawsze ale pomimo tego jest pare spraw przez ktore to wszystko moze jednego dnia zniknac,ze jednak czasami mimo iz czlowiek bardzo kocha ma dosyc,bo albo jest za slaby,nie potrafi sobie radzic,albo stwierdza ze inne wyjscie jest lepsze,ale takie jest niestety zycie. Tego sie nawet nie da wytlumaczyc slowami. Tak samo mam kolezanke ktora od 15 roku zycia jest ze swoim facetem(teraz ma 20lat), niby go kocha nad zycie a z drugiej strony czasami wolalaby posmakowac czegos innego wiec cos jest chyba nie tak... dlatego nie wierze zeby zwiazki zaczete w mlodym wieku przetrwaly na zawsze, na cale zycie.

Wy jestescie dopiero rok i 2 miesiace..to jest bardzo krotki okres, tak naprawde nie znacie sie na wylot az tak bardzo a juz wiecie ze chcecie spedzic ze soba cale zycie, za 2-3 lata wszystko sie moze zmienic i juz tak slodko moze nie byc, a ty bedziesz wspominac jego slowa ktore byly bez znaczenia,ktorych ci nie dotrzymal, bo mowil ze chce byc z toba zawsze.Dlatego nie mozna az tak wybiegac w przyszlosc..

| ... jakos ostatnio nie bywalem czesto :(
No wlasnie!


... tez zaluje!
... ale wiecie: sila wyzsza :(

| spalony komputer
Mam nadzieje, ze straz pozarna nie zalala Ci mieszkania.


... obylo sie bez strazy :)

| brak czasu...
Taki problem to nie problem. Wykrecasz sie i tyle.


... mea kulpa. ;) zgazdam sie ;)

| wszystko robimy razem...
Powtorze swoje pytanie, ktore juz gdzies kiedys zadalem: "to" tez?


... "to"? jakby to powiedziec.... hmmmm....
... moze nie do konca. no i pod wplywem alkoholu...
... wiec, kwalifikuje to raczej jako "nie, nie robilismy "tego"" ;<

A poza tym to dosyc ciekawa sytuacja, zeby tak heteryk sie bardzo trzymal
z
jakims facetem, no nie? Oczywiscie bardzo Ci tego zazdroszcze i tez bym
tak
chcial...


... rzeczywiscie. uklad jest szalenie zakrecony ;)
... ale czy jest mi czego zazdroscic...
... jest super z jednej strony. ale zyjesz ze swaidomoscia, ze on
    ci nie da czego ty tak naprawde potrzebujesz. prawdziwej milosci
... a tego wlasnie szukam. z wzajemnoscia...
... stalem sie szczesliwszy jak sobie uswaidomilem, ze on chyba
    i tak daje mi wszystko z siebie... hest hetero, wiec wiecej mi dac nie
    moze... ;

| a teraz jeszcze wspolne mieszkanie
wow! jejku!!! super!


... hehe :)
... w minsku... :)

| czegos nie widze? nie zauwazam?
teraz pewnie jeszcze za szybko na takie pytania, ale jak juz bedziecie
razem
mieszkac, spedzicie ze soba kilka wieczorow czy to przy piwku, czy po
prostu
gadajac o wszystkim i o niczym, to moze odwazysz sie zapytac/powiedziec
wprost?


... mam nadzieje, ze tak. tak w ogole to na nastepnej imprezie chcialem mu
    pwoiedziec. w razie czego powiem, ze bylem pijany i niczego nie pamietam
:
... ale nie chce tak robic. tak go wlasnie uswiadamialem...
... to jest zenujace

Tego nizej nie bardzo qmam:
najpierw piszesz, ze:
| watpie zeby
| sie domyslal...

... a potem:
| tyle co wie ode mnie to to, ze bardzo na
| niego lece.


... wie, ze mi sie bardzo podoba fizycznie, i na niego lece.
... nie wie, a co najwyzej moze sie domyslac - w co watpie - ze to nie jest
    tylko 'podobanie sie' fizyczne. nie wie, ze ja cos naprawde do niego
    czuje. cos wicej niz tylko przyjazn. rozumiesz?
... po prostu zna polowe prawdy...

| generalnie jestescie jak rodzina.
Milo mi to slyszec, nie wiem tylko, czy tez sie do tych "ich" zaliczam...


... tak, wy wszyscy ludzie z aph jestescie 'ichnymi' ;))))

|     takiego dziwnego posta... ;)
Lubie czytac takie - jak to sam nazwales - dziwne posty i moze nie mam nic
madrego do odpisania, ale przynajmniej sie staram :).


... wlasnie ;)
... przynajmniej ty, hihi :(zaraz sie odezwa glosy sprzeciwu ;)))

A tak btw. to nie wiem, czy dobrze zrozumialem - konczysz teraz srednia
szkole i idziesz na studia, i to wlasnie dlatego bedziesz mieszkal razem z
nim?


... niezupelnie.
... koncze szkole srednia, ide na studia, ale bedziemy razem mieszkac
    z innego powodu. szczerze mowiac ani on ani ja nie wiemy dlaczego :
... po prostu kiedys padlo haslo, ze trzeba sobie mieszkanie zorganizowac
... jemu pasuje, mnie pasuje, wiec dlacego nie. ;)
... to akurat nei ma nic wspolnego ze studiami ;) a przynajmniej nie
    zamierzalismy zeby mialo ;)
... wiem... wariaci jestesmy ;)
... ale trzymajacy sie razem wariaci ;)
... cmok'i dla wszystkcih :)


Nio witam...

NIe bylo mnie kilka dni, a Wy juz sie tak rozgadaliscie, straszne:-P Ale do
rzeczy, niestety nie wiem, co tam Macius natworzyl obalaljac moje pglady na
swiat... niestety posta juz nie ma na serverku i nie mam go skad
obrac:-( wiec najnormalniej rpzepraszam ze tego nie skwituje.. widzialem
tylko fragmenty powycinane w wypowiedzi innych...
A teraz do rzeczy.... Wy tu sobie siedzicie cudownie, grzejecie piekne
pupcie, a ja najnormalniej szaleje poza siecia. Wogole tyle sie pozmienialo,
ze qrce, jak by nie bylo musze sie z wami podzielic nowinkami z mojego
szarego zycia, szarego studenciny:-P
Zaczne od tego, co moze niektorych uszczesliwi, :-))) NIE JESTEM JUZ Z
PARTNEREM (tak Maciusiu... partnerem:-) nie mam zwyczaju nazywania swoich
towarzyszy zycia mianem "Chlopak" bo przewaznie sa to faceci po 30-stce a do
takiego troche glupio powiedziec chlopak z perspektywy moich 20-stu lat:-)))
o przydomku "maz" tez nie ma mowy! Ja nie czuje sie kobieta... czy
tymbardziej "zona" a jakos nie pasuje mi 2-ch "mezow":-) No ale do
rzeczy....
Rozstalem sie zpartnerem... no dokaldniej rozstalismy sie... poniewaz
zarowno ja jak i moj partner tego wlasnie chcielismy.. a moze bedziemy tego
zalowac? /czy ja wiem.../ No ale dobra... on pozal fajnego chlopaka.. nawet
mi sie podobal.. no moze jak na mnie to za mloda bestia... ale jemu
odpowiada... poczatkowo sypial z nim, za moim pozwoleniem, potem juz mnie
rpzestalo inteeresowac co oi robiaw sypialni... zreszta bardzo dobrze.
Sam jakis czas temu pisalem o sytuacji z rozyczka.... hmmm mila... do
takiego protekcjlonalego wniosku doszy niektoreosoby:-))) no wiec... cala
historia wyglada nieomal komicznie... /moze to strescic?/ tak streszcze..
jak ktos nie chce niech nie czyta:-PPPP
Poszedlem na randke.. dostalemrozyczke.. facet byl fajny,ale niespecjalnie
moj typ....
Pojechalismy razem na impreze... no pojechal jszcze moj fryzjer...
oczywisciegej, oraz jego asystent... zarazem jego partner, takze gej:-)))
Impreza byla fatalna! Zle sie czulem.... a facet mnie olal:-(
Pozalem 2-ch facetow z mojego maista.. ktorych rpedzej nie znalem....
Jeden byl calkiem mily, dosiadal sie... rozmawia, zartowal.. no pomyslalem
fajny facecik....
2-gi... sadzilem ze partner tego peirwszego, tak jakos wiekiempodobni.. ale
jak sie okazalo nie byli para... no ale ten osobnik zabawial sie z lalunia
G-Centrum w OSTRAVIE... tzw. meska qrwa:-)) no pomyslalem, fajnie, facet tak
strasznie rpzystojny, ma kazdego kogo chce... nawet nie zwracalem uwagi... a
on mi tylko docinal....
Zwrcilem uwage na tego bardziej spokojnego... pomyslalem hmm a noz.. mzoe
bedziemy dobra parka....
Benc! Ni numeru telefonu nie wzielem.. kontakt padl...:-((
Zadzwonlem do znajomych, zeby mi podali numer tego faceta....
Podali:-)))
Chcialems ie umowic.. bum dostalem kosza:-(
Pewnego sloneznego dnia /to jak bajaka:-/ zadzwonil telefonik, i faceci tak
ci dwaj rposza mnie na piwko do baru... ok czemu nie... poszedlem....
po piwku zaszliwmy w trojke do mieszkania jednego z nich....
Wypilismy troche, znajomych spotkalem...
godzina 12 w nocy.. no cale towarzyst prrrrrttttt wyparowalo....
a tak sie zlozylo ze pan domu prosil mnie zebym zostal.. czemu nie.. /panem
domu byl ten rpzystojniak ktory wg mnie mogl miec kazdego/
No i pieknie... gadalismy.... pilismy.... a potem bylem toples w jego lozku
/nie pytajcie jakim cudem!/
no i takim sposobem od 1 maja 2001 roku, mam nowego cudownego partnera. Jak
wywolam fotki to zanteresowanym znajomym powysylam...:-) Bedziecie sobie
mogli szczesliwaparke poogladac i mojego kochanego:-))
A co ejst najdziwniejsze.. on zachowuje sie rpzy mnie jak nastolatek, a ja
juz calkowicie swiruje. Caly weekend bylem z nim... i ejszcze mam go dosc...
ciagle wisze na telefonie... on nie chce wychodzic z domu, poniewaz mowi ze
woli siedziec w dou i o mnie myslec...:-)))ehhh, no zachowujemy sie jak
dzieciaki!
A teraz pytanie... -czyta to ktokolwiek? Czy milosc da sie opisac? Ja juz
sam nic nie wiem... moze to milosc? A co najlepsze, jestem o niego
zazdrosny! Juz nie wspomne jak on o mnie:-P Bylismy na glupim festynie,
patrzyo sie na niego kilka kobitek facetow, a mnie az nosilo ze zlosci... a
jak na mnie sie patrzyli to myslalem,z e ich powystrzela, hehe... najlepiej
wytlumaczylem, jak taki opalony byczek sie na mnie parzyl.... hmm
powiedzialem Slawkowi /tomoj wybranek/ ze pewnie ten byczek chcial sie
zapytac : Ej koles... gdzies sie tak opalil? na solarium kolo kosciola?
hehe...

wiem... ale ostatnio mysle tylko o jednym:-))) hehe...

Cmoki dla wszystkich!

Jacus!



Na początku wielka miłość, był cudowny, nadskakiwał, pięknie mówił ect.
nawet jak teraz oglądam zdjęcia z tamtego okresu to widac jak mnie mocno
trzymał a w oczach strach zeby czasem ktos mu mnie nie ukradł. Tak przez
pierwszy rok, potem kiedy stał sie mnie pewny wszystko sie skończyło.


Dość typowe - często tak się właśnie dzieje jak facet sobie za cel postawi
zdobycie jakiejś dziewczyny, zrobi z niej ideał i lata jak kot z pęcherzem
za nią, żeby jej nieba uchylić. Jednak bardzo często jest to gra pozorów
więc nie znasz go takiego jaki jest naprawdę. I raczej nie jest to wzór
godny naśladowania.

Nie
mówie,że było źle ale skończyły sie miłe słówka a zaczeły sie wredne
docinki - co może wynikac z jego charakteru ale wcześniej tego nie było.
przy byle okazji musiał wtrącić coś wrednego , uszczypliwego.


Przede wszystkim właśnie dlatego, że na początku było milusio to teraz w
bardzo dużym kontraście widzisz jego aktualne zachowanie. Jest kilka
możliwości wyjaśnienia tego zjawiska. Pierwsze to, że macie różne poczucie
humoru i to co dla niego jest formą żartu Ty możesz odbierać jako wredny
docinek. Druga możliwość, najprostsza, to że faktycznie ma taki charakter.
Trzecia, ta na którą najbardziej bym stawiał, to to, że jemu już znudziło
się granie osoby, którą w rzeczywistości nie jest, jest po prostu tym
zmęczony. Dodatkowo jemu może się wydawać, że strasznie dużo dla Ciebie
robi, a Ty (w jego mniemaniu) nie odwdzięczasz mu się za to, przez co ma
poczucie, że on jest tą stroną pokrzywdzoną, a stąd prosta droga do
wredności i do odkochania się w drugiej osobie.

ja wiem,że tak
zwany okres zakochanie cielęcego mija, ale wydaje mi się to przesada,


Jeśli to jest ta trzecia możliwość, to jest to przesada. Facet jeszcze po
prostu nie dorósł do stworzenia związku.

i sama
nie wiem czy ja szukam wyidealizowanego związku i po prostu przesadzam,bo
moze zawsze tak jest?;


Możliwe, że szukasz ideału. Jednak jak wiadomo ideałów nie ma, a Ci którzy
próbują ich grać często mogą kończyć swoje zafascynowanie w ten właśnie
sposób.

czy faktycznie on jest beznadziejny i prze z pierwszy
rok udawał cudownego aby mnie zdobyć?


Możliwe.

On jest zodiakalnym skorpionem,


Horoskopy IMHO mało mają do gadania akurat w tych sprawach.

wszystko musi być tak jak on chce a ja musze
ulegac inaczej jest kłótnia, a ja tez chcę zeby moje zdanie sie liczyło.


I bardzo dobrze, że tego chcesz. Oczywiście nie należy przesadzić też w
drugą stronę i jemu zabrać prawo do tego samego

Tyle obiecywał, ze zawsze będziemy razem, zawsze będzie o mnie dbał


Wiatr słowa zawsze przyjmie.

Ja go kocham takiego jakim był wtedy a
nie teraz i dlatego z nim jestem dla tego starego chłopaka jakim był kiedyś
a tego nienawidzę i mam serdecznie dość, co o tym sądzicie?


Dobra rada, trzymaj się z daleka od facetów, którzy stawiają Cię na
piedestale i latają jak piesek za Tobą byle tylko Cię mieć. Od zbyt dużej
ilości cukru zarówno słodzący jak i słodzona mogą mdłości się nabawić. To
jest dobre ale w określonych granicach. Pewnie liczysz na to, że on się w
końcu zmieni, że zacznie być taki jaki był kiedyś. Nie znam Was niestety
więc ciężko mi prorokować cokolwiek ale czarno to widzę.


Jedyną cechą wspólną bytów takich jak 'firma' oraz 'Bóg' jest ich
realność,
pomimo braku 'namacalności'. W hierarchii bytów dzieli je jednak przepaść.


I tu się mylisz - twierdzisz, że Twoja bozia jest realna bo wszechświat
istnieje - ja twierdzę, że właśnie z tej przyczyny bozia nie istnieje.
A dowodzenie Twoją metodą jest absurdalne - bo np. można wymyślić boga
123abcd i jemu przypisać stworzenie świata.
Albo za prawdziwe i jedynie słuszne uznać kulty bogów opisane w powieściach
fantasy.
Z tej to przyczyny za prawdziwe uważam te byty, których istnienie jest
namacalne i niepodważale - bóg to tylko
hipoteza.

???? Odkrycia naukowe zbliżają przecież do prawdy o Bogu...


To fakt - nauka boga nie potrzebuje
;)

| Dodatkowo ludzie słabi psychicznie przy pomocy boga nadają sens swej
| egzystencji.

Powiedziałbym, że to raczej ludzie słabi psychicznie uciekają w ateizm, bo
nie są gotowi do ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny przed Bogiem
i
iinymi ludzmi.


Przed jakim bogiem - boga nie ma.
;)
A wierzący, zrobiwszy coś źle przepraszają swoją bozie, zamiast faktycznie
poszkodowanych - vide przeprosiny kk wobec
Żydów, czy też za wsześniejsze "błędy i wypaczenia"

| Praktycznym zastosowaniem powyższych jest np. kościół kat. - instytucja
| nastawiona na zysk.

Oglądasz Kościół jedynie w krzywym zwierciadle


Hmmm - ilu znasz kardynałów ?
Osobiście ?
;)

Zwróć uwagę, że jako osoba
posługująca się językiem polskim uczestniczysz w polskiej kulturze, która
jest kulturą chrześcijańską.


Niestety.

Elementy tej kultury konstytuują twoją
tożsamość, niezależnie od tego, czy aktualnie wierzysz w Brak


Dlaczego uparcie Brak a nie brak ?

Boga, czy też

instytucja naszej cywilizacji, w której lata liczymy od narodzenia
Chrystusa
i depozytariuszem elementów Twojej tożsamości.


Kalendarz mamy taki a nie inny, bo xianie w myśl miłości bliźniego , nie
zabijaj i nadstawiania drugiego policzka w stosownym czasie podbili
większość naszej planety - ortodoksyjni pejsaci liczą wg. starego
testamentu, ortodoksyjni muzułmanie
od Mahometa. a Chińczycy jeszcze inaczej.

Kościół czym jest to temat-rzeka, ale my, Polacy, jesteśmy Słowianami, a
chrześcijaństwo to
ideologia stworzona przez i raczej dla Żydów - z ich kręgu kulturowego się
wywodzi.

No tak, zapomniałem że matka boska była Kasztelanką Łęczycką...
;)))

| a wmawiająca ludziom, że nie są jedynie jednym z wielu gatunków na
Ziemi,
| ale dziećmi ichniego boga,

Człowiek to stworzenie Boże, tak jak nasi 'bracia mniejsi', z tym, że
'bracia mniejsi' stoją niżej w hierarchii bytów.


Na niższym szczeblu ewolucji, jak już.

Ludzie rozumni jedynie nie uciekają przed prawdą o Bogu, co jest
rzeczywiście łatwiejsze niż uwierzenie w niesprawdzalną  h i p o t e z ę
o
Braku Boga, której niesposób dowieść.


Cóż, pewnie założę kościół boga 123abcd, którego braku też nie udowodnisz,
tak samo jak nieistnienia ufoludków,
które to jest lepiej udokumentowane i ma więcej przesłanek niż istnienie
boga.
Zrozum, że za istniejące można uznać tylko te byty, które są "namacalne" i
możliwe do udowodnienia -
jeśli chcesz się oprzeć o zaprzeczanie, to można wymyślić nieskończoną liczb
bytów - bogów, elfów, jednorożców itp.
których istnienia nie da się ani udowodnić, ani wykluczyć.
;)
Tyle, że jak zaczniesz opowiadać o swoim obcowaniu z elfami, to dostaniesz
gustowny kaftanik ze sznurowanymi rękawami.
;)

Pozdr.
A.H.


Q


Niech boli...

Dusza i ciało to tylko dwa skrzydła,
Którymi czasu i przestrzeni sidła
Duch mój rozcina w postępowym locie!
Gdy się zużyją przez chwil i prób krocie,
Odpadać muszą, - lecz on nie umiera -
Choć to się śmiercią nazywa u ludzi!
On zwiędłe zrzuca, a świeże przybiera,
I w nie otulon, znów na jaw się budzi!
A to się zowie: narodzin godzina!
I duch mój, wziąwszy skrzydła niezmęczone,
Niemi znów leci, - lecz już w wyższą stronę!
Tak coraz wyżej ku Panu się wspina,
Ciała i dusze własne poza sobą
Sypie jak liście zżółkłe i strząśnięte,
Wciąga do siebie siły im odjęte -
On sam wciąż żyje ich zgonów żałobą!

Za nim - przeszłości zmierzchające tonie!
Przed nim świat wszystek - czas, przestrzeń bez końca,
Piętra z dróg mlecznych i dni z lat tysiąca;
A dalej, wyżej, nad niemi, - za niemi, -
Ten, co jest wszystkiem i wszystko obleka,
Duch twórczy gwiazdy, anioła, człowieka,
Cel a początek i nieba i ziemi;
Ten, który zawsze i wyżej i dalej,
Niedoścignięty, nad wszystko się pali:
Spokój, - a jednak razem siła tchnąca, -
Blask najwyższego z duchów: Ducha - Słońca!

K' niemu wciąż dążę, - zrazu tam iść muszę
Przez piekła trudy, - przez czyśce zasługi -
Aż zacznę wdziewać i ciała i dusze
Bardziej promienne i wstąpię w świat drugi!
W świat, co od wieków zwan okręgiem nieba -
I w nim letargów mi już nie potrzeba,
Ani przebudzeń z grobu, by iść wyżej!
Tam żywot wieczny, - żywot nieustanny -
Grób i kolebka koniecznie są niżej:
Na tych planetach, gdzie świt ducha ranny,
Gdzie człowiek Boga niemowlęciem jeszcze
I kwili tylko przeczucia swe wieszcze -
Lecz dla aniołów, śmierci nigdzie nie ma!
Przeszłość i przyszłość ostremi oczyma
Widzą i znają - dla nich, przemienienie

To jedna chwila, - to dalsze natchnienie!
Jak my na ziemi w godzinę zachwytu
Nikłą pieśń z serca czerpiem - tak tam oni
Kształt rzeczywisty czerpią z fal wszechbytu,
Szaty przemienne czerpią z życia toni
I coraz dalej ku Panu, - ku górze
Lecą w królewskiej ciał i dusz purpurze!

Wkoło, niebieskich coraz więcej darów,
Grzmiących dźwięczności i światła pożarów,
Mnożą się mleczne pierścienie i pręgi
Coraz to szersze lazurowe kraje,
- Przestrzeń pełniejszą potęg się wydaje -
- Czas coraz to bardziej się przeteraźniejsza -
A jednak przyszłość, co od końca dzieli,
W nieskończoności swej nigdy nie mniejsza.
Bo Pan wszystkiego jest wszystkiem na wieki,
Choć coraz bliższy, on równie daleki!
Jego - to Jego żądają anieli!
Żądza bez miary co chwila rosnąca,
Miłość bez granic, - to życie bez końca!

On, ogniw wszechstworzenia wiązannym łańcuchem,
On Bytem, Myślą, Życiem, - Ojcem, Synem, Duchem!
On jak myśl w świecie mieszka i jak byt wieczysty!
Lecz za świata krańcami, On jest osobisty.
On Duchem Świętym, jednym, który wie sam siebie,
Rozlał się po wszej ziemi, a został na niebie!
A my wszyscy i wszędzie Jegośmy obrazem,
I wstępując stopniami w coraz wyższe włości,
Żyć musim nieśmiertelnie, z Nim żyć musim razem,
Zrodzeni z Jego łona, żyć w Jego wieczności!
I jak On nas stworzył, tak my tworzyć dalej,
I z wewnętrza nas samych, wyprowadzać światy,

O ile możem, biedni, w anielskiej pokorze,
To, coś Ty nam dał z łaski - oddawać Ci Boże,
A nigdy nie móc, nigdy, nic Ci oddać, Panie,
I tak żyć w Tobie wiecznie, przez wieczne kochanie!

Chrystus wciąż w Tobie mieszka o ludzkości!
W twych piersiach żyje, w twoich losach gości,
Krwią twą, krew Jego i ciałem twem, ciało!
Stanie się tobie, co Jemu się stało!
On wcielił w siebie wszystkie twe nadzieje.
Skądeś zrodzona: - z przeczystej dziewicy,
Bo z myśli Bożej, w Boże podobieństwo!
Ku czemu idziesz: - ku ojca stolicy, -
Przez co przejść musisz: - przez trud i męczeństwo!
A kiedy Chrystus nad Taboru szczytem
Już się otacza wieczności przedświtem,
Czy ty nie widzisz, co ten znak ci wróży?
Nim los Twój ziemski, w pełni się dokona,
I ty, ludzkości, będziesz przemieniona!
Zostawisz w dole u stóp ciemnych wzgórzy
Wszystko, co zwodzi i wszystko co boli;
Zostawisz w dole szataństwo niewoli!
Zostawisz w dole kłamstwa opętanie,
Zostawisz w dole tajemnic zawiłość;
A weźmiesz z sobą duchowe poznanie
I serca wieczną, nieskończoną miłość!
I z temi dwoma świętemi potęgi
Jak Chrystus w światła wzbijesz się okręgi!
Z czoła się twego grzech wszelki twój zetrze;
Jak pióra lekkie będą twe ramiona!
Ręce pokładniesz na białe powietrze,
I w niem się ważyć będziesz - spowietrzona!

FreeMen


Użytkownik "Marek Browarek"

Witam was grupowicze


Cześć

Teraz wam swoje problemy wylicze
Moja dziewczyna zadzwoniła
Nie pozdrowiła lecz sie obrazila
Powiedziala ze ma dosyc
Nie chce przeze mnie oczu moczyć
Wiem że to ja byłem przyczyną
Zerwania zwiazku z moja dziewczyną


Duży plus - wiesz chociaż kto zawinił :]

Jej winy było bardzo mało
To sie dzis przeze mnie stało
Chyba mi nie zależalo
Lecz to szczegól nieistotny


Drobiazg, olać to.

Rozpatrzmy problem pierwotny


Nie mieszaj w to przypadkiem grzechu pierworodnego.

Niby chciałem konca znajomości
Myslalem ze nie bede mial mdłosci
Ale chyba jednak mam
Najbardziej gdy zostaje sam


Paradoks, nieprawdaż? :]

Niech mi ktoś wyjasni prosto
Czemu jest mi żal tak ostro
Czemu tesknie za nią szczerze
Skoro w milosc do niej nie wierze


"Skoro w jej miłość do mnie nie wierzę" - jakoś tak pasowniej brzmi w tym
kontekście.

Przecież wlaśnie tego chciałem
Na koniec od dawna czekałem



emocjonalnie, że już na samym początku wchodzisz w związek z godną wręcz
mistrza Zen mądrością, podpowiadającą Ci, że tam, gdzie jest początek, jest
też i smierć. Do tego, możliwe że nadałeś tej myśli współczesny charakter
godny jakiemuś militarnemu skojarzeniu, np. bombie zegarowej. Dość
przewrotne połączenie.

Myslalem ze byłem przygotowany


Rodzaj mentalnej musztry, hamletyzowanie - znam, znam, dobre to, tylko nie
zawsze działa.

Na koniec przyjaźni wyczekiwany
A tu taka niespodzianka
Gdzie jest moja koleżanka
Juz nie leży obok mnie
Czy ja wlaśnie tego chce?


Ty masz chyba lekki problem z nazewnictwem pewnych pojęć albo na potrzeby
rymu zrobiłeś to specjalnie.

Niech odpowie mi ktoś obeznany
Czy tylko ja jestem tak zbudowany


Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie rano był.

Że zawsze gdy ktoś bliski odchodzi
Reszta swiata mnie nie obchodzi


Może to jakoś koreluje z Twoim wychowaniem. Może miałeś za dużo pasa lub za
mało, może Twoje relacje z którymś z rodziców nie należały do tych
najzdrowszych, ale żeby to z-anal-izować, to trza by było jakiegoś łebskiego
gościa. Najlepiej takiego, co zna te, no, te nauki takie! Nooo... Jak to
było? Do jasnej... Mam!!! Psy-cho-lo-gi-zmy. Taki to by może i co zdziałał,
a gdzie MY, prosta ludność APPM-ówka

Odpiszcie mi moi mili
Nie czekajcie ani chwili
Znowu piwem sie upiłem
Czy ja z żalu to zrobilem?


Tak, tak. Serce nie sługa. To nadgorliwy sługa! - Ty do niego: "Na dzisiaj
jesteś już wolny(-e)".
A ono pozostaje, gdyż jemu wydaje się, że wie lepiej od nas, co ma jeszcze
do zrobienia.

Moze bym tak z kimś pogadał
W melancholie nie popadał


Wybierz jakąś koleżankę albo jeszcze lepiej, przyjaciółkę - u mnie działa.
Wygadam się, dostanę reprymendę, spojrzę na wszystko damskim okiem - same
plusy.

Sory że wam rymem pisze
Wpadłem w romantyzmu nisze
Zdarza mi sie to czasami
Gdy sie nachlam browarami


Wróć do niej, ale uprzedź ją po jakimś czasie, że najbardziej romantyczny
jesteś po kilku topkach. Jakoś się to ułoży, tylko jej nie bij, trzymaj
poziom, nie gub pionu i uśmiechaj się do proboszcza.
Aaa, napisz tylko jeszcze jaki masz rozmiar buta.
(Wiem, pomyślisz pewnie że to dziwne, ale prowadzę badania mające
zweryfikować wpływ rozmiaru stopy respondenta, na poziom jego zaangażowania
w sprawy wycinania lasów deszczowych w dorzeczu Amazonki. Rzuciłem takie
głupie hasło na wykładach i w ramach kary mam je urzeczywistnić... na co
najmniej 50 str.!!!)

Pzdr.


Mam problem pewnie sam ze soba, cala historie przedstawilem na grupie
pl.soc.rodzina ale widze ze to powinno isc na tej grupie.


Z pl.soc.rodzina:

Chyba jestem piekielnie zazdrosny :-(.
BYl jej chlopakiem dlugi czas ok 5lat, znala cala jego rodzine, byla jak
domownik.
Potem cos sie zepsulo (znecal sie nad nia) i zerwali. On wyjechal i po 7
latach
wrocil w odwiedziny do rodziny na miesiac (mam nadzieje ze pojedzie i nie
wroci)
Ona teraz chce sobie znim pogadac, on ma rodzine zona dzieci, o starych
dziejach
jego rodzinie, i takie tam. Boje sie ze po tak dlugim okresie czasu moze
sie
cos
poprawic w ich stosunkach (wiem ze jemu z zona sie nie uklada) czas leczy
rany podobno i o pewnych rzezcach sie nie pamieta.
Boje sie ze moze czesto przyjezdzac (stac go na to) i zona bedize zyc
tylko
od jednej jego wizyty do drugiej a ja odejde gdzies w cien jako maz
papierowy..... jest to dobrze
---
Do spotkania w efekcie nie doszło, szorstko mu odmowila spotkania jak sama
twierdzi. Posłuchałem Waszych rad (dzieki za nie, wyprowadzily mnie z
wielkiego doła) porozmawialem szczerze z zona. No i niestety przyznala sie
ze jednak jestem produktem zastepczym po zerwanej milosci z bylym. Przez 7
lat żylem z kobieta ktora (nie chce tego powiedziec) ale mnie nie
kocha!!!!!!!!!! Wychodzila za mnie nie do konca pewna ze jestem wlasnie
TYM.
Moze chciala zabic bol po rozstaniu z bylym (od rozstania do ślubu mineło
3lata wiec chyba w tym okresie powinna jakos sie juz okreslic). Łeb mi
peka
od roznych mysli i zachowa. Ja ja kocham bardzo. Coz z tego kiedy.....
szkoda gadac.
Poradzcie czy mam walczyc o nia do konca, przeciez jakas iskierka milosci
w
niej do mnie musiala byc nie wierze ze robila to z taka premedytacja. Czy
malzenstwo takie moze na nowo odzyc. LUDZIE JAKIE TO JEST POJE..........NE
pzdr
---
Panowie jest jeszcze jeden maly problem. Nasz 6-miesieczny synek.
Nie moge zostawic jej z dzieckiem samych. Nie da sobie rady ale bagno no
nie??????
---
witam wszystkich. W piatek tak jak radziliscie nastapila szczera rozmowa z
zona. Zapytalem wprost czy kocha jeszcze mnie. Powiedziala ze tak!!!!!!!
Wyjasnilismy sobie nasze watpliwosci. I juz bylo tak fajnie dopoki nie
powiedziala ze mimo wszystko spotkala sie z nim po raz kolejny. Twierdzi
ze
musiala wyjasnic wszelkie sprawy z przeszlosci ktore pozostaly nie
wyjasnione, obiecala ze byl to jej ostatnie spotkanie. Mimo ze za wasza
rada
nie wzbranialem spotkania lecz bardzo mnie to zabolalo, myslalem ze dla
mnie
zrobi to i nie spotaka sie z nim. I znowu wscieklosc watpliwosci i takie
tam
z mojej strony. Lecz po pewnym czasie przyszedl do glowy rozsadek. Wiem ze
duzo kosztowalo ja to (spotkanie sie z nim) a potem wyjawienie mi prawdy,
nie potrafie tego docenic w pelni. Mysle ze jaks iskierka milosci do niego
w
niej nadal pozostala, mysle ze ona kochala moze nadal kocha 2 osoby, mnie
i
jego. Nie wiem czy tak mozna ja bym nie mogl. Mysle ze to spotakanie bylo
proba na odpowiedzenie sobie na pytanie czy on nadal jest dla niej kims
waznym, czy zdolna bylaby odejsc, rozbic oba malzenstwa i zaczac wszystko
od
nowa. Zazdroszcze im tego ze w mlodosci potrafili tak bardzo sie
kochac........., mam zal ze chociaz w polowie mnie tak nie kocha teraz jak
jego wtedy. Boje sie ze ta milosc to bardziej z rozsadku niz z pelnego
przezkonania i uczucia prawdziwego. Ale musze przyznac ze przez 7 lat nic

lod,
zimny i oschly. Dziekuje Bogu ze on wczesniej sie nie pojawil bo juz by
nas
razem nie bylo (tak zreszta powiedziala zona). A teraz jestem mimo
wszystko
szczesliwy ze sie pojawil , ze dzieki temu przejrzalem na oczy jak nasze
malzenstwo wpadalo w rutyne i w szarosc. Bede robil wszystko zeby juz tak
nie bylo bo ona jest tego warta.
Ale sie rozpisalem
Dzieki wszystkim za czytanie i odpowiedzi na moj post.
Bardzo mi to wszystko pomoglo zobaczyc w sobie jak wielkie mam zaleglosci
w
malzenstwie i milosci i na czym to wszystko polega.
PZDR Robert


 Praca za Roberta wykonana.
Ale za szybko na odpowiedz, ja tez musze sie chwilke zastanowic.

Klus


Miałem kiedyś dziewczynę,wpadliśmy,urodził się syn.Nie zdecydowaliśmy się na
ślub ( ja i ona byliśmy chyba za młodzi).
Ja studiowałem, ona też, przez te kilka lat,żyliśmy na"kocią łapę".
Niestety ona,była dość rozrywkowa (studia,"mądre
koleżanki",imprezy,młodzieńcze lata,wolność), znudziła się jej monogamia
i znalazła sobie jednego, drugiego faceta.Ale zawsze po nich wracała do
mnie, jak do swojej przystani.
Wynająłem mieszkanie,aby stworzyć rodzinę.Znowu odeszła, do tego samego
gościa co za pierwszym razem.
Powiedziałem sobie,to już koniec.Rozpadło się.Wyprowadziliśmy się,każde do
siebie.
Widziała-cierpiałem, a mimo wszystko coś nadal do niej czułem.Zaręczyła się
z innym,wizyty,teściowie, niby nowe życie.
Jednakże nie wyszło im , zbyt wiele przeszkód.Ja rozpocząłem, nowe życie,
stanąłem na nogi.
Poznałem już inną, starszą,odpowiedzialną. Jednakże ona znowu chce wrócić.
Daje do zrozumienia , że zmądrzała, chce spróbować raz jeszcze.Tu stoję
przed problemem.Co zrobić? Nie jestem jej do końca pewny.
Znamy się 8 lat.Bywał różnie.
Dzisiaj jest dobrze za 3-4 lata może być koszmar (wiem co potrafi zrobić).
Jedni twierdzą, że 5-6 razy odgrzewany obiad, (nawet z najwyśmienitszych
składników) jest już niedobry, że straciłbym honor gdybym wrócił po tym co
mi zrobiła, że zawsze tak może być ("skoro raz zdradziła i odeszła, drugi i
trzeci, może zrobić to i czwarty i piąty, ósmy - zwłaszcza ,że zawsze
wracała do ciebie- i tak całe życie będziesz jeleń"), drudzy natomiast ,że
"macie syna, musicie stworzyć jemu rodzinę,(uczyć go życia, szkoła itp.)
odpowiedzialność, że ona miała młodzieńcze lata, musiała się wyszaleć,
zrobiła błędy i tego robić więcej nie będzie, że to jest prawdziwa miłość na
dobre i na złe,nauczy się żyć,stanie się odpowiedzialna (lat 23),". Gubię
się z tym.Każdy ma niby rację, ale gdzie jest prawda? Ryzykować? Słuchać
serca, rozumu...
Życie jest jedno, mam 26 lat ,mogę sobie je różnie ułożyć, nie chcę też
kiedyś powiedzieć "widziały gały co brały".
Kiedyś ją kochałem,teraz nie wiem. Czy mógłbym jej zaufać, a jeżeli tak to
czy do końca (żyć  z brakiem zaufania do końca to chyba ciężkie?).
Nie chcę sobie kiedyś powiedzieć,że odszedłem dla niej, mam teraz piekło, a
mogłem być z obecną tak szczęśliwy.
Wiem, że tak też mogę powiedzieć to też w drugą stronę.
Sama bohaterka tej opowieści smutnej treści, warta grzechu, dość lekko
podchodzi do tego:"jak będzie dobrze między nami to nie odejdę".:) pojęcie
względne

Tu proszę was o opinię, coś co pozwoli nadać kierunek mej decyzji.
Spotkaliście się może z podobnymi przypadkami w życiu,
macie bogatsze doświadczenia.
Czym się kierować? doświadczeniem,sercem, rozumem,opiniami?
Poradźcie proszę!


Nie znam, albo raczej nie pamietam juz zadnych publikacji na temat
zaleznosci pomiedzy uczuciem, a np. inteligencja, czy tez zamoznoscia. Z
zamoznoscia to raczej juz inna wersja rozwazan. Ale o tym powiem pózniej.
Jestem mlodym czlowiekiem i swoje poglady wyciagam z róznych zródel: z
ulicy, z domu, ze znajomosci innych zwiazków, z publicystyki, z mediów,

docierajacych, i wyciagania z nich jednego wspólnego mianownika. A ze bylem
kiepski z matematyki, wiec wynik zapewne bedzie dalece odbiegal od sredniej
krajowej. Bedzie raczej przypominal poglady papuasa, na temat wzostu
gospodarczego w latach 92/94 w krajach wysoko rozwinietych. Do rzeczy.
Zauwazylem ostatnio jedna regularnosc. Kazdy zna anegdoty o blondynkach i
prawie kazdy mezczyzna psioczy nad poziomem inteligencji tych krasnopiórych
pieknosci. Chcialby zamknac w jednym naczyniu piekno i polot umyslowy, a
robi to jakby wekowal sloiki wisienkami, gdzie zamiast wody odurza ofiare
alkoholem komplementów oraz cukrem wlasnych oczekiwan. Gdy ta, juz nie jest
zbyt zainteresowana ich otrzymywaniem, odrzucony adorator wyciaga z tej
znajomosci same wisienki, pozostawiajac w swoich oczach jedynie obraz
przeslodzonego odcieku, w który spokojnie mozna spluwac pestkami. Mój brat
mi kiedys powiedzial (nie lubie tego bufona, ale czasami musze przyznac mu
racje): "Skoro tak wiele wymagasz od kobiety, to powinienes byc w stanie sam
siebie zaspokoic w kwestii inteligencji i rozrywki; ewentualnie umiec
obdarowac ja równiez swoja zaradnoscia i dowcipem, nie szukajac tylko w
zwiazku korzystnej wymiany obustronnej. Czlowiek madry obdarowuje
bezinteresownie, nie oczekujac splaty okazywanych czulosci wobec bliskiej
jemu osobie. Mozliwe, ze twój zapal z biegiem czasu przygasnie, ale czesto
brzydkie kaczatka potrafia nadrobic zaleglosci; sa bardzo elastyczne. I
czesto okazuje sie, ze potrafia organizowac domowe imprezy jak nikt, aby
tylko zaspokoic twoje prózne zachcianki i czule lechtac twoje rozdymane
ego." Palant, ale mial racje.
Zamoznosc a milosc, hmmm... no, chyba moge tylko podac przyklad kopciuszka
albo ksiezniczki Sisi (?)
W zyciu codziennym uwazam, iz jest to bariera skutecznie weryfikujaca
pobudki nami kierujace. Przeciez o wiele milej spedza sie zycie w dobrobycie
i luksusie, ale otrzymywanie tego wszystkiego, niejako za darmo, od
potencjalnego partnera/ki wzbuda dwojakie odczucia - bynajmniej u mnie - od
skrajnej euforii do wnikliwej podejzliwosci. Oczywiscie uwzgledniam cale
spektrum pobudek jakie nami miotaja, jednak wole widziec w tym temacie tylko
te dwie, najbardziej charakterystyczne. Tutaj nie ma co spekulowac; "masz,
albo myslisz o nich". No i podsumowujac te mala wypocinke stereotypowych
gniotów myslowych dochodze do wniosku: nie bylem jeszcze w zwiazku z kims,
kto jest obrzydliwie bogaty, ale wiem, ze jezeli bym byl, a nie kochal tego
kogos (wrecz przeciwnie - podniecalby mnie szelest buszujacych po torebce
banknotów), to bym prawdopodobnie sie prostytuowal.

p.s. no i tak na koniec. Urodziwi ludzie maja mniejsze szanse na rozbudzenie
swojej inteligencji. Nie maja na to poprostu czasu; sa caly czas adorowani.
(to mój poglad, nie mówie o wyjatkach ;))))