A właśnie że nie, nie chodzi o Walentynki.
Chodzi o to, że Kaktusica ma dzisiaj urodzinki :)
Więc z tej okazji
Serdeczne życzonka uśmiechów i słonka
szcześcia ogromnego, WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Samych szczęśliwych dni w życiu, uśmiechu na twarzy.
Słonecznych promyków w pochmurne dni.
Lata zimą i wiosny jesienią, to o czym marzysz - by Twoje było
a czego pragniesz by się spełniło.

· 

Mamusia Danusia nabazgrał(a):

A właśnie że nie, nie chodzi o Walentynki.
Chodzi o to, że Kaktusica ma dzisiaj urodzinki :)
Więc z tej okazji
Serdeczne życzonka uśmiechów i słonka
szcześcia ogromnego, WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Samych szczęśliwych dni w życiu, uśmiechu na twarzy.
Słonecznych promyków w pochmurne dni.
Lata zimą i wiosny jesienią, to o czym marzysz - by Twoje było
a czego pragniesz by się spełniło.


Piekne zyczenia :)
moje nie beda az tak fajne bo nie lubie skladac zyczen :D
ale..... WSZYSTKIEGO NAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAJlepsiejszego


Chodzi o to, że Kaktusica ma dzisiaj urodzinki :)
Więc z tej okazji
Serdeczne życzonka uśmiechów i słonka
szcześcia ogromnego, WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Samych szczęśliwych dni w życiu, uśmiechu na twarzy.
Słonecznych promyków w pochmurne dni.
Lata zimą i wiosny jesienią, to o czym marzysz - by Twoje było
a czego pragniesz by się spełniło.


 /me sie  podpisuje dwoma łapkami !



A właśnie że nie, nie chodzi o Walentynki.
Chodzi o to, że Kaktusica ma dzisiaj urodzinki :)
Więc z tej okazji
Serdeczne życzonka uśmiechów i słonka
szcześcia ogromnego, WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Samych szczęśliwych dni w życiu, uśmiechu na twarzy.
Słonecznych promyków w pochmurne dni.
Lata zimą i wiosny jesienią, to o czym marzysz - by Twoje było
a czego pragniesz by się spełniło.


podpisuje sie pod tym .... bo nie kce mi sie wymyslac swojego :PPP
a tak swoja droga to ciekawa sprawa urodzic sie w walentynki :))


· 


A właśnie że nie, nie chodzi o Walentynki.
Chodzi o to, że Kaktusica ma dzisiaj urodzinki :)
Więc z tej okazji
Serdeczne życzonka uśmiechów i słonka
szcześcia ogromnego, WSZYSTKIEGO DOBREGO.
Samych szczęśliwych dni w życiu, uśmiechu na twarzy.
Słonecznych promyków w pochmurne dni.
Lata zimą i wiosny jesienią, to o czym marzysz - by Twoje było
a czego pragniesz by się spełniło.



.
Ktoś tu narzekał na brak nowych tematów, nasunął mi się właśnie
jeden...

Doradźcie mi proszę, jak stać się mądrzejszym. Rozdają może gdzieś tą
mądrość i tylko ja nic o tym nie wiem i tak do końca życia pozostanę
naiwnym idiotą. Co trzeba zrobić, żeby przestać ufać ludziom, żeby
zrozumieć, że ludzie są podli. Może jest jakaś magiczna szkoła, która
uczy, że nie ma przyjaciół, że są tylko obcy ludzie, którzy się
ładnie usmiechają i kłamią w oczy, że nie warto przebaczać, wmawiać
sobie, że na przyszłość będzie się mądrzejszym. Bo oszustwo boli za
każdym razem tak samo, nawet jeżeli można było tego się
spodziewać....
Nieważne, marudzę tak sobie, bo mam trochę zły humor. Poza ty to NTG.


Mam nadzieję, że u Was lepiej niż u mnie, bo znowu dopadło mnie jakieś
choróbsko i nie mam za dużo energii do życia, a jak na ironięmam teraz
jakieś śladowe ilości ferii i nie mogę ich nawet w pełni wykorzystać...
Buuuuuuu :((((((


oj...przykro mi bardzo :(
Moj jest bardzo udany...z malymi wyjatkami  :)
Glowka do gory , usmiech na twarzyczke..nie te , to nastepne ferie ;)))



| Wszystkiego najlepszego z okazji dnia admina.

I jak najmniej "kernel panic". ;


"Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał" :

Tax:

Krasnoludki odwiedzając Rzym wstąpiły do papieża.
- Bardzo przepraszam, Wasza Ekscelencjo, ale mam pytanie: Istnieją w Rzymie
krasnoludki - zakonnice? - pyta się Tom, najstarszy z krasnali.
- Hmm, nie, nie - odpowiada z uśmiechem papież - w Rzymie nie ma żadnych
krasnoludków - zakonnic.
W tyle reszta krasnali zaczyna się uśmiechac...
- A, przepraszam, Wasza Ekscelencjo, a może jakieś krasnoludki - zakonnice
żyją gdzieś indziej we Włoszech? - pyta się dalej Tom.
- Nie, nie, drogi Tomie, we Włoszech tez nie ma krasnoludków - zakonnic -
odpowiada papież.
Reszta krasnali zaczyna się głośno śmiać...
- Hmm, a może żyją jakieś krasnoludki - zakonnice w Europie? - nie daje
spokoju Tom.
Papież, którego zaczęły już powoli denerwować te pytania, mówi:
- Drogi Tomie, naprawdę nie ma w Europie żadnych krasnoludków - zakonnic!
Krasnoludki w tyle zaczynają się tarzać ze śmiechu...
- Chce mi Wasza Ekscelencja powiedzieć, że na całym świecie nie istnieją
żadne krasnoludki - zakonnice?
Papież zdenerwowanym już głosem mówi:
- Nigdzie, drogi Tomie, nie istnieją krasnoludki - zakonnice.
Po tej odpowiedzi, krasnoludki w tyle zaczynają wyć i zwijać się ze śmiechu
rycząc:
- Tom zerżnął pingwina! Tom zerżnął pingwina! Tom zerżnął pingwina!



 .:wall_of_sleep:. nabazgrał:

Rany, sciagnolem OO 2.0 bete, tylko ze w RPMach, ktos ma pomysl jak sie
zabrac by przerobic to na paczke latwo strawna dla Slacka ? Jakos nie
usmiecha mi sie sciagac na nowo OO w innym formacie.


Jest narzędzie magiczne zwące się rpm2tgz, jednak znając życie idąc tą
drogą to spędzisz całą noc linkując biblioteki tam, gdzie powinny być
według Red Hata. Zdrowiej chyba jednak wyjdzie noc przespać i zapuścić
na ten czas ściąganie.




 .:wall_of_sleep:. nabazgrał:

| Rany, sciagnolem OO 2.0 bete, tylko ze w RPMach, ktos ma pomysl jak sie
| zabrac by przerobic to na paczke latwo strawna dla Slacka ? Jakos nie
| usmiecha mi sie sciagac na nowo OO w innym formacie.

Jest narzędzie magiczne zwące się rpm2tgz, jednak znając życie idąc tą
drogą to spędzisz całą noc linkując biblioteki tam, gdzie powinny być
według Red Hata. Zdrowiej chyba jednak wyjdzie noc przespać i zapuścić
na ten czas ściąganie.


łeeeeeee, to ja wychodze z takiej imprezy, wole zapuścić ;


W tym tak szczegolnym (zwlaszcza dla Polakow) dniu, wszystkim
uzytkownikom i sympatykom sieci p2p pragne zlozyc Serdeczne Zyczenia
Zdrowych Wesolych Swiat oraz staropoplskim zwyczajem mowie "Smacznego
przy Wigilijnym stole". Niech wszystkie urazy i niecheci znikna a na
naszych ustach zawita usmiech i radosc z zycia. Tego Wam zyczy ...

W tym tak szczegolnym (zwlaszcza dla Polakow) dniu, wszystkim
uzytkownikom i sympatykom sieci p2p pragne zlozyc Serdeczne Zyczenia
Zdrowych Wesolych Swiat oraz staropoplskim zwyczajem mowie "Smacznego
przy Wigilijnym stole". Niech wszystkie urazy i niecheci znikna a na
naszych ustach zawita usmiech i radosc z zycia. Tego Wam zyczy ...


Przyłączam się i też Życze wszystiego najlepszego Wesołych Swiąt...


hej
próbuję ja się tu wyrwać z objęć Pani anginy i niemrawo wygrzebuję się z
pościeli w snoopiki zasmarkana jeszcze troszkę, idem w gości do
prawiebruneta(jakby kto adresu nie znał to prawiebrunet.pl) i co...
czy ktoś coś wie?

miłego dzionka
kanta(pociągająca jeszcze troszkę)
ps do pb:
czy przez ten czas gdy mnie nie było zdarzyło się coś wspaniałego w
twoim życiu prawiebruneciku, że porzuciłeś swój dawny image i
prawiebruneta i jesteś teraz całkiem nowym człowiekiem?
ps do reszty ludzików:
coś się zmieniło jak mnie nie było? jakieś nowe miłości, szczęścia w
życiu... no albo chociaż uśmiech od ucha do ucha bo...


Użytkownik "Kanta" :

próbuję ja się tu wyrwać z objęć Pani anginy i niemrawo wygrzebuję się z
pościeli w snoopiki zasmarkana jeszcze troszkę, idem w gości do
prawiebruneta(jakby kto adresu nie znał to prawiebrunet.pl) i co...
czy ktoś coś wie?


Też jestem ciekaw z jakiej okazji to przyczajenie. Nie spakował pewnie pb
zabawek na zawsze. Zapewne chce olśnić wszystkich nowym wizerunkiem strony.
Szkoda bo dotychczasowy darzyłem wielkim sentymentem.

ps do reszty ludzików:
coś się zmieniło jak mnie nie było? jakieś nowe miłości, szczęścia w
życiu... no albo chociaż uśmiech od ucha do ucha bo...


Jeśli chodzi o mnie, to:
1. Zaczęło mi gwałtownie wyrastać uwłosienie na klacie.
2. Ostrzygłem Marcinka.
3. Kupiłem Marcinkowi fajne jeansy.
3. Dzisiaj w Dzień Kobiet odmroziłem sobie ręce jadąc rankiem na rowerze.

pozdr
zebron



próbuję ja się tu wyrwać z objęć Pani anginy i niemrawo wygrzebuję się z
pościeli w snoopiki zasmarkana jeszcze troszkę, idem w gości do
prawiebruneta(jakby kto adresu nie znał to prawiebrunet.pl) i co...
czy ktoś coś wie?


też byłem zdziwiony i czekam na rozwój sytuacji, nie rozumiejąc...

kanta(pociągająca jeszcze troszkę)


Witaj w klubie, też już kończę trąbić w regularnych odstępach czasu. Jeszcze
jeden dzień i powinno przejść to kichanie, prychanie i kasłanie....

ps do reszty ludzików:
coś się zmieniło jak mnie nie było? jakieś nowe miłości, szczęścia w
życiu... no albo chociaż uśmiech od ucha do ucha bo...


Założyłem bloga :-)
Nie wiem po co, chyba, żebym sam go czytał.
Albo, naiwnie myśląc, żeby może poćwiczyć w pisaniu, układaniu myśli w zdania i
nadawaniu temu wszystkiemu jakiś sens?
Nie wiem.

Dla chętnych adres:
http://nickitheboy.blog.interia.pl


Użytkownik "mark french"

tak tylko sie postanowilem tym podzielic :)


To i ja sie podziele, bo zycie czasem przynosi ciekawe niespodzianki. Niby
nic wielkiego, ale czasem to cieszy...

Dzisiaj w osiedlowym sklepie (taki supersam z lat 70-tych, duzy, oblesny,
czasem tloczny, ale nie bardzo jest wybor w pobllizu w kwestii np. miesa)
ciekawska, taka wygladajaca na plotkare, pani na stoisku miesnym przy
wyborze frankfurterkow drobiowych (w kolejce do stoiska jakis pan, 2
sprzedawczynie sie kreca, wkolo kilka osob robi zakupy) sie spytala nas:
- a panowie tak zawsze razem?
Mnie troche zamurowalo, chcialem raczej powiedziec "a co to pania.." ale
Marek mnie ubiegl mowiac:
- bo wie pani, my to jakby powiedziec, jestesmy razem.

No i oczywiscie, jak zawsze w takich przypadkach ku mojemu zdziwieniu nie
zawalil sie swiat, nawet cegly nie spalilem. Nikt jajami nie rzucal.

Pani sie usmiechnela, pan za mna poczul chyba zazenowanie, bo zaczal
przyjaznie zartowac z (jak sie okazalo) pani Basi, ze wszystkie Basie to
numerantki... Panie za stoiskiem tez sie usmiechaly, my sie usmiechalismy i
w ogole bylo "usmiechniecie". Dobrze zyc w takej small community :-)
jestem ciekaw, czy teraz beda dawaly nam lepsze miesko :-)

krabek



| wreszcie spotkalem wczoraj NORMALNEGO faceta!!! :-)))))
Nic tylko pogratulowac... i zazdroscic... ;-)


Hmmm, ale czego? :-)
To, ze normalny, nie znaczy, ze.........no wlasnie, przeciez to nic nie
znaczy.

Pozdrawiam
Nobody
Wciaz szukajacy tego......jednego jedynego.....moze wcale nieistniejacego
:((((
Wciaz witajacy wschody, i zegnajacy zachody slonca w samotnosci......siedzac
na plazy i rozmyslajac.
Wciaz wedrujacy przez zycie tylko z nia ........ zasypiam u jej boku, budze
sie w jej ramionach, wychodze z domu.....a ona juz czeka i sie szyderczo
usmiecha, sama podbiega i bierze mnie pod ramie. Za kazda spedzona chwile z
nia, place srogo, bo to ......dziwka jest ......... nazywaja ja SAMOTNOSCIA.
Zeby chociaz byla rodzaju meskiego :-))). Nawet jezyk polski dyskryminuje
gejow :-))))))


Witam,

Wciaz wedrujacy przez zycie tylko z nia ........ zasypiam u jej boku,
budze
sie w jej ramionach, wychodze z domu.....a ona juz czeka i sie szyderczo
usmiecha, sama podbiega i bierze mnie pod ramie. Za kazda spedzona chwile
z
nia, place srogo, bo to ......dziwka jest ......... nazywaja ja


SAMOTNOSCIA.
Czas na angielszczyznę. Tym razem Suzanne Vega:

Solitude stands by the window
She turns her head as I walk in the room
I can see by her eyes she's been waiting
Standing in the slant of the late afternoon

And she turns to me with her hand extended
Her palm is split with a flower with a flame

Solitude stands in the doorway
And I'm struck once again by her black silhouette
By her long, cool stare and her silence
I suddenly remember each time we've met

And she turns to me with her hand extended
Her palm is split with a flower with a flame

And she says "I've come to set a twisted thing straight"
And she says "I've come to lighten this dark heart"
And she takes my wrist, I feel her imprint of fear
and I say "I've never thought of finding you here"

I turn to the crowd as they're watching
They're sitting all together in the dark in the warm
I wanted to be in there among them
I see how their eyes are gathered into one

And then she turns to me with her hand extended
Her palm is split with a flower with a flame


Wciaz witajacy wschody, i zegnajacy zachody slonca w


samotnosci......siedzac
na plazy i rozmyslajac.
Wciaz wedrujacy przez zycie tylko z nia ........ zasypiam u jej boku,
budze
sie w jej ramionach, wychodze z domu.....a ona juz czeka i sie szyderczo
usmiecha, sama podbiega i bierze mnie pod ramie. Za kazda spedzona chwile
z
nia, place srogo, bo to ......dziwka jest ......... nazywaja ja
SAMOTNOSCIA.
Zeby chociaz byla rodzaju meskiego :-))). Nawet jezyk polski dyskryminuje
gejow :-))))))


wow to mi pachnie plagiatem
yaro?

arek


piatek , wczesne popoludnie
dla wiekszosci zaczyna sie weekend
dla czesci zaczynaja sie lowy
chwilowej przyjemnosci
czegos na dluzej
meza
przyjaciela
jesli masz lat nascie=-nie ma problemu
masz czapo trzydziestce?chce sie wyc
nieprawdaz?
a co zrobiles przez ostatnie kilka lat
dla siebie
poza tymi kilkoma facetami na jedna noc?
"a po dwu tygodniach to juz nie jest to samo"
i te twoje pretensje ze nikt cie nie kocha...
siedzac w domu-umierasz zgorzknialy
polub siebie
zaakceptuj rzeczywistosc
usmiechnij sie i idz
wydz z norki , z pudeleczka
i powiedz czesc temu fajnemu facetowi z rusztowania za oknem
czderskiemu sprzedawcy w sklepie
tak , tej panience z kiosku gdzie kupujesz Adama tez
zycie bedzie bardziej kolorowe niz sobie mozesz wyobrazic!
a kosztuje niewiele
jeden niesmialy , czasem zalotny , czasem cala geba
USMIECH

RQ
GG153760


Dzisiaj padał snieg.Piękny, gęsty , siąteczno- gwiazdkowa kołderka na
wszystkich wypukłosciach ulic i parków.Przypomniał mi inny, chociaz taki
sam, snieg i inną dziewczynę, którą byłam, gdy WTEDY  padał.Nie pamiętam
chłopaka, nie chcę pamiętac oczu i ust wojownika, który nie lubił linii,
które układały sie w usmiech wokól moich ust.Pamietam podniebny lot 3
centymetry nad ziemia, gdy biegłam przez snieg, szybko, zeby szarlotka
była
jeszcze ciepła u celu mej podróży.Potem powiedział, ze nie lubi ciastek, a
miłość to ciekawośc pozbawiona krowiego ciepła...
Dzisiaj padał śnieg.


To jest poezja! I o to chodzi zeby umiec zyc w duchu poezji.

Qdlaty - poeta o krwawiacym sercu


Wszyscy wiemy, że miłóść to obiekt pożądań prawie każdego człowieka. Mówię
prawie, gdyż niektórzy uważają ją za utopię. Z reguły są to ludzie, którzy
najzwyczajniej się sparzyli. Jak to jest, że niektórzy wybierają w
propozycjach a inni czekają na naosiągalne uczucie, o którym piszą książki i
wiersze, śpiewają w piosenkach i pieśniach i które widzą na ulicy
szczególnie wiosną kiedy Ci wszyscy ludzie udają się na romantyczne spacery
i całują na ławce w parku? Sama przchodząc obok takich par uśmiecham się w
duchu i trochę im zazdroszczę, ale czy potrzebnie? Jeszcze mam na tyle wiary
by wierzyć, że i mnie będzie kiedyś dane kochać i być kochaną, ty  bardziej,
że całe życie przede mną. Na razie w mojej gestii jest kształtować siebie i
żyć do bliżej nieokreślonego ideału. Dążąc do czegoś nieosiągalnego
człowiek może wiele zdziałać. Chcę pocieszyć wszystkich, którym miłość
,,spłatała figla". Wiedzcie, że to uczucie przychodzi w najmniej oczekiwanym
momencie i wtedy, gdy jesteście na to naprawdę gotowi. Definicja miłości?
Mimo, że jej nie doświadczyłam to wiem, że opiera się na obopulnym
zrozumieniu, wierze w drugiego człowieka, przyjaźni i uczuciu
niporównywalnym z niczym innym. Pisząc to wszystko jestem szcześliwa.
Dlaczego?.....




Od tamtego

momentu  (3 tygodnie) jeszcze nie rozmawiałem z nią tylko gdy się
mijaliśmy
w szkole były spojrzenia, czasem się do mnie uśmiechnie. Wynika z tego
chyba
że też jej odpowiadam.


Naprawdę dobre, ale fajnie mieć takie optymistyczne podejscie do życia.. do
mnie sie usmiecha wiekszosc dziewczyn na jakie popatrze, a im nie odpowiadam
;D
Ehehe... o czym to może swiadczyć ?
"Wynika z tego..." Heh, sorry ale szczerze powiem Ci, że nic z tego nie
wynika, a jesli nawet bedziecie razem, to nie bedzie to wynik ani
potwierdzenie tych usmiechów :-)
Tego jednak Ci życze... bo też myslalem kiedys tak jak Ty i cholernie
cieszylem sie z kazdego okazywanego zainteresowania moją skromną osobą ;D

pzdr
Pure6


Kto wie jakie sa kobiety z mexyku:)
I jak sie je traktuje.?
jak one traktuja mezczyzn:)?


Poznalem wielu ludzi z mexico i powiem tyle - my srodkowi europejczycy
jestesmy uposledzeni
Brakuje nam ogolnie pojetego luzu, spontanicznosci, usmiechu, otwartosci,
serdecznosci. radosci zycia i jeszcze paru innych
(jest to IMO zwiazane z iloscia slonca - wystarczy spojrzec na wlochow,
hiszpanow, portugalczykow)
Traktuje sie je jak kazde kobiety - z szacunkiem.
Tyle ze ona oczekiwac bedzie takiego traktowana do jakiego jest
przyzwyczajona i jesli masz "braki" (o ktorych pisalem) to moze sie
rozczarowac
Aha - jesli nie umiesz tanczyc to lepiej sie szybko naucz
Meksykanie to wspaniali ludzie,  wiele sie od nich nauczylem
A moze dzieki tej znajomosci bedziesz mial okazje pojechac do mexico :))

n.


Szczęście ukochanej. Z kąd ja to znam ...
To jest najważniejsze przynajmniej dla mnie.
Kochałeś ją (i kochasz ) mocno niewątpliwe...
Byłeś z nią o ile się nie mylę: 26 - 27 dni uwież to mało...
Może i nawet dobrze się stało, że tak wcześnie Ci powiedziała ( chociaż w
głupi sposób ( gg )).
W moim przypadku powiedziała mi moja była dziewczyna po 16 wspólnie
przeżytych miesiącach, że to koniec ( za pośrednictwej przyjaciółki )...
Znam ten ból po stracie ukochaniej osoby. Łatwo nie jest i wcale nie
będzie...
Skoro ona jest szczęśliwa z nim, przecież wróciła do niego... Spróbuj
cieszyć się jej szczęściem (dla mnie nie szczęściem jest uśmiech tej drugiej
osoby i tylko on ma dla mnie jakiś sens )...
Pamiętaj życie toczy się dalej i zawsze natrafimy na jakieś przeszkody...

Ps. Współczuje Ci bardzo , ale przytocze słowa K.I. Gałczyńskiego
"I znów upór, żeby powstać i znów iść, i dojść do celu"



Ha! widzisz .. a ja mam wlasne mieszkanko, ale bez pracy, studiow i
milosci
:-) Zyje sie i jakos leci  ... a pojeczec tez czasem trzeba. To ze Ty
skonczyles, hmm, nie jest tak latwo, ze swiat ewoluuje z nami :-) Troche
wiecej wyrozumialosci ...


Wlasciwie to z tym mieszkankiem to nie jest, az taki wielki problem, ale
chodzi mi raczej o "niezaleznosc", nie bardzo mi sie usmiecha zycie na
czyims garnuszku... ;)))

No, ale dobrze... bede wyrozumialy... bynajmniej sie postaram :))


Witam Was wszystkich

Święta, rodzina, uśmiechy, życzenia...
A w środku chce się wyć...
Czuję wielki głód miłości....
Bez tego życie jest tylko czekaniem na....
Sama nie wiem na co.
Zastanawiam sie ile ludzi siedzi tak smętnie i myśli podobnie....
Zamknął sie jakiś etap w życiu
I teraz tylko te myśli uporczywe
że może już zawsze będe sama...
Ci co mieli ułożyć sobie życie-ułożyli
Szczęśliwie odchowują drugie dziecko
A wolni zostali tylko niemożliwi rozwodnicy
bądź popaprańce, którzy nie wiedzą czego chcą...
Pewnie są gdzieś faceci mili...pragnący miłości...przytulenia....
Tylko jak do nich dotrzeć?
Bo skoro życiowy gość w wieku odpowiednim (czytaj 30pare +...)
jest sam, to znaczy, że przyczajony strasznie...
I jak z tego wybrnąć????

Buuu.... Niech mnie ktoś przytuli.....

pozdrawiam
_za_2_30_


Przytulac cie nie bede, bo wole facetow :)
Znam twoj stan. Kobieta musi kochac, a przede wszystkim byc kochana by
'kwitla'.
Nie znam historii tego zwiazku, ale to nie ma znaczenia - pewnie jest taka
sama jak tysiace innych.
I w zasadzie juz to powinno ci dodac otuchy :)

Nie jestes sama. I nigdy nie bedziesz. W kolo sa ludzie. Na pewno masz wielu
fantastycznych przyjaciol, ktorzy pomoga Ci przetrwac te chwile.
A milosc?... No coz... Przychodzi zawsze wtedy, gdy sie jej najmniej
spodziewamy :)
Otuchy.

Święta, rodzina, uśmiechy, życzenia...
A w środku chce się wyć...
Czuję wielki głód miłości....
Bez tego życie jest tylko czekaniem na....
Sama nie wiem na co.
Zastanawiam sie ile ludzi siedzi tak smętnie i myśli podobnie....
Zamknął sie jakiś etap w życiu
I teraz tylko te myśli uporczywe
że może już zawsze będe sama...
Ci co mieli ułożyć sobie życie-ułożyli
Szczęśliwie odchowują drugie dziecko
A wolni zostali tylko niemożliwi rozwodnicy
bądź popaprańce, którzy nie wiedzą czego chcą...
Pewnie są gdzieś faceci mili...pragnący miłości...przytulenia....
Tylko jak do nich dotrzeć?
Bo skoro życiowy gość w wieku odpowiednim (czytaj 30pare +...)
jest sam, to znaczy, że przyczajony strasznie...
I jak z tego wybrnąć????

Buuu.... Niech mnie ktoś przytuli.....

pozdrawiam
_za_2_30_




 pocąc się czerwieniąc i stękając nasrał co następuje:

Witam Was wszystkich

Święta, rodzina, uśmiechy, życzenia...
A w środku chce się wyć...
Czuję wielki głód miłości....
Bez tego życie jest tylko czekaniem na....
Sama nie wiem na co.
Zastanawiam sie ile ludzi siedzi tak smętnie i myśli podobnie....
Zamknął sie jakiś etap w życiu
I teraz tylko te myśli uporczywe
że może już zawsze będe sama...
Ci co mieli ułożyć sobie życie-ułożyli
Szczęśliwie odchowują drugie dziecko
A wolni zostali tylko niemożliwi rozwodnicy
bądź popaprańce, którzy nie wiedzą czego chcą...
Pewnie są gdzieś faceci mili...pragnący miłości...przytulenia....
Tylko jak do nich dotrzeć?
Bo skoro życiowy gość w wieku odpowiednim (czytaj 30pare +...)
jest sam, to znaczy, że przyczajony strasznie...
I jak z tego wybrnąć????

Buuu.... Niech mnie ktoś przytuli.....


Na taką chandrę pomoże Ci porządny klocek.
Powij go czym prędzej ispójrz w te jego ufne, koffające oczęta.
Gwarantuję że nie zawiedziesz się. Niestety jak zawsze nadejść będzie
musiała chwila rozstania, ale nie przejmuj sie w końcu niedługo
powijesz sobie następnego.
Po co Ci facet?


Witam Was wszystkich

Święta, rodzina, uśmiechy, życzenia...
A w środku chce się wyć...
Czuję wielki głód miłości....
Bez tego życie jest tylko czekaniem na....
Sama nie wiem na co.
Zastanawiam sie ile ludzi siedzi tak smętnie i myśli podobnie....
Zamknął sie jakiś etap w życiu
I teraz tylko te myśli uporczywe
że może już zawsze będe sama...
Ci co mieli ułożyć sobie życie-ułożyli
Szczęśliwie odchowują drugie dziecko
A wolni zostali tylko niemożliwi rozwodnicy
bądź popaprańce, którzy nie wiedzą czego chcą...
Pewnie są gdzieś faceci mili...pragnący miłości...przytulenia....
Tylko jak do nich dotrzeć?
Bo skoro życiowy gość w wieku odpowiednim (czytaj 30pare +...)
jest sam, to znaczy, że przyczajony strasznie...
I jak z tego wybrnąć????

Buuu.... Niech mnie ktoś przytuli.....

pozdrawiam
_za_2_30_


Witaj

To bardzo smutne co piszesz. Wygląda na to jakbyś straciła wszelaką
nadzieję. Nie smuć się.

Wyjżyj przez okno - słoneczko śieci, trawka sie zieleni. Idzie wiosna.
Todobry moment aby

pozostawić wszystkie swoje troski i zmartwienia wraz z zimą która odeszła.
Bo widzisz Wiosną budzi się nowe życie,

 więc i Ty obudź się ( otrząśnij ) z tego co Cię spotkało.

Zawsze do usług JarekLi


To bardzo smutne co piszesz. Wygląda na to jakbyś straciła wszelaką
nadzieję. Nie smuć się.

Wyjżyj przez okno - słoneczko śieci, trawka sie zieleni.


No tak...to cieszy...
Ale przychodza wieczory...
puste i samotne
i wtedy ciezko sie juz bronic
przed tym smutkiem
Wtedy dopada mnie na maxa

Idzie wiosna.

Todobry moment aby
pozostawić wszystkie swoje troski i zmartwienia wraz z zimą która odeszła.
Bo widzisz Wiosną budzi się nowe życie,

więc i Ty obudź się ( otrząśnij ) z tego co Cię spotkało.


Otrzasnelam....
Usmiecham sie.....
Bawie...

Ale gdzies tam....w srodku
czegos brakuje...

pozdrawiam
i dzieki za slowa :)

_za_2_30_

****************************************************************************************************

Lacze sie w bolu z tymi
ktorzy teraz cierpia
ON jest juz szczesliwy
i czuwa nad nami


mam pewien problem,  raczej sama nie wiem za bardzo co robić;) Mianowicie
nie chodzi tylko po części o mnie, ale głównie jest to związane z moim
bliskim przyjacielem. sam do tego się nie przyznaje, ale jest alkocholikiem.
Ma 24 lat i pije od dwóch lat. Wiele razy próbował rzucić ten nałóg, ale
stwierdził, że nie watro, bo lubi. Boli mnie to, że coraz częściej chodzi
przygnębiony, próbuje mu pomóc, on uśmiecha się tylko, odstawiam piwo i
mówi, że już ostatni raz w tym miesiącu, ale za godzinę widzę go z winem,
albo następnym piwem. Przedwczoraj widzieliśmy się i rozmawialiśmy bardzo
długo. Wczoraj natomiast nie zgodziłam się iść z nim na dyskotekę, więc
poszedł sam, opił się i ledwo żyje, bo go pierwszy raz pobili. Boję się o
Niego, jest dla mnie wielkim przyjacielem, zawsze mnie wspierał, był wtedy,
gdy nękał problem, a teraz ja nie jestem w stanie mu pomóc. Co robić?
Pozdrawiam

ONA
GG:1471493



mam pewien problem,  raczej sama nie wiem za bardzo co robić;) Mianowicie
nie chodzi tylko po części o mnie, ale głównie jest to związane z moim
bliskim przyjacielem. sam do tego się nie przyznaje, ale jest alkocholikiem.
Ma 24 lat i pije od dwóch lat. Wiele razy próbował rzucić ten nałóg, ale
stwierdził, że nie watro, bo lubi. Boli mnie to, że coraz częściej chodzi
przygnębiony, próbuje mu pomóc, on uśmiecha się tylko, odstawiam piwo i
mówi, że już ostatni raz w tym miesiącu, ale za godzinę widzę go z winem,
albo następnym piwem. Przedwczoraj widzieliśmy się i rozmawialiśmy bardzo
długo. Wczoraj natomiast nie zgodziłam się iść z nim na dyskotekę, więc
poszedł sam, opił się i ledwo żyje, bo go pierwszy raz pobili. Boję się o
Niego, jest dla mnie wielkim przyjacielem, zawsze mnie wspierał, był wtedy,
gdy nękał problem, a teraz ja nie jestem w stanie mu pomóc. Co robić?
Pozdrawiam
ONA
GG:1471493


 klub AA polecam to jedyne co mozna zrobic w jego przypadku.......
ami

Internetowe Pismo Kobiece.
www.puella.pl
Ranking Kosmetyków www.puella.pl/ranking.php3
Wyslane z www.puella.pl/newsy


| | miales racje, zle sie pisze jedna reka. :)
| | A co teraz robisz drugą? ;
| | co sie tak szeroko usmiechasz? :) nie mysl o niczym co by moglo
| | niejednych zgorszyc. :)
| | Czy jest tu ktoś kogo mogło by to zgorszyć? ;-)))
| megan?
| E tam raczej ty ;-)

przeciez to ja to robie, wiec mnie to nie zgorszy. :) gucus chyba ci
sie cos omylilo. :)


A wydaje ci się że robi się tylko rzeczy które się lubi, życie to taka
historia że czasami trzeba być nawet przeciwko samemu sobie ;-)



zaskoczył(a) nas czymś takim:

| | | miales racje, zle sie pisze jedna reka. :)
| | A co teraz robisz drugą? ;
| | co sie tak szeroko usmiechasz? :) nie mysl o niczym co by moglo
| | niejednych zgorszyc. :)
| | Czy jest tu ktoś kogo mogło by to zgorszyć? ;-)))
| megan?
| E tam raczej ty ;-)
| przeciez to ja to robie, wiec mnie to nie zgorszy. :) gucus chyba ci
| sie cos omylilo. :)
A wydaje ci się że robi się tylko rzeczy które się lubi, życie to taka
historia że czasami trzeba być nawet przeciwko samemu sobie ;-)


ale chyba na grupie mam prawo robic co mi sie podoba. :) mlody jestem.
mam prawo uzyc sobie zycia. :)


| | | miales racje, zle sie pisze jedna reka. :)
| | | A co teraz robisz drugą? ;
| | | co sie tak szeroko usmiechasz? :) nie mysl o niczym co by moglo
| | | niejednych zgorszyc. :)
| | | Czy jest tu ktoś kogo mogło by to zgorszyć? ;-)))
| | megan?
| | E tam raczej ty ;-)
| przeciez to ja to robie, wiec mnie to nie zgorszy. :) gucus chyba ci
| sie cos omylilo. :)
| A wydaje ci się że robi się tylko rzeczy które się lubi, życie to taka
| historia że czasami trzeba być nawet przeciwko samemu sobie ;-)

ale chyba na grupie mam prawo robic co mi sie podoba. :) mlody jestem.
mam prawo uzyc sobie zycia. :)


Młody jesteś masz prawo tylko jeszcze nie wiem na co ;-)))



pamiętacie tamburyn z Wawy...jak z jerrym u Kubą sprzedaliśmy go takiemu
małemu co był z matką;)))


Z siostra chyba ;-) chamowa na maksa, ale zawsze sie usmiecham na
wspomnienie tego. Ciekawe, czy koles jeszcze ma ten tamburyn ;-)

Ta noc po koncercie to byla chyba najwieksza glupawa mojego zycia,
nastepnego dnia mialem zakwasy w miesniach brzucha.

pzdr

jarek


I jeszcze jedno - pierwszy raz w zyciu muzyka Oasis zadzialala na mnie w
ten
sposob - Rolling On The Floor Crying - gdy slucham LBL, SCYHO, SB, BM, for
fucksake wszystkiego, to caly w srodku chodze, skacze po pokoju, dre sie,
ciesze sie jak dziecko, a oczy zachodza mi mgielka - czekalem na to 8 lat.


Właśnie tak..ostani raz czułem się tak słuchajc muzyki kiedy po bardzo
długiej przerwie zapodałem sogbie w nocy WTSMG na słuchawkach,..i dusza mi
opuściła ciało . Kiedy dziś rano właćzyłem SCHO to oczy mi naszły łzami , to
samo z LBL , potem songbird i wielki uśmiech na twarz... poprostu jest
niesamowicie emocjonująca..i tak jak ipiszed dzerry...bardzo składana..to
jedna wielka całośc .

Znacie to uczucie, jak po pijaku, chce sie bratac z kazdym czlowiekiem,
kocha sie caly swiat, a nastepnego dnia czuje sie jedno wielkie
zazenowanie
spotegowane kacem. Ja tak czulem sie wczoraj sciagajac plyte - czytalem
wasze posty, sluchalem nowych utworow i chcialem was wszystkich ucalowac -


Też już komuś tak opisałęm..wczoraj dla odmiany od dnia codziennego kochałem
wszystkich ludzi i spowodowało to właśnie HC... brzmi to może niezdrowo ale
tak tojuż jest,.... potężnie na mnie ta muzyka działa

czako


Powoli dochodze do siebie. Kawa pomaga.

Rzeczy, ktore zapamietam do konca zycia:

- hawira Jacka
- klub palacza na balkonie pelnym skarbow - pozdrawiam moich drogich
wspolkubowiczow, jedynych prawdziwych fanow ;-)
- duet Tomek-Paul, a szczegolnie glos Paula - najlepsze zjazdowe wykonanie
Oasis so far
- kwieciste potyczki z Amina
- Ally zaslubiny z morzem
- taniec, taniec, taniec - tyle to ja chyba ostatnio tanczylem w 1946 na
studniowce
- "The Music - Getaway" po prostu mnie zmiotlo
- "The Stone Roses - Made of Stone"
- "Octopusy's Garden", bo no....bo tak ;-)

A tak poza tym, to cos co mi naprawde daje wiare w ludzi i caly ten swiat
(nieumyslnie cytujac piosenke zespolu IRA). Przyjezdzaja ludzie,
napierdalaja przez pol polski pociagami, narazaja zycie w samochodach
kabrio, nie spia w nocy, spotykaja sie i po godzinie atmosfera jakbysmy
znali sie 10 lat, zadnych chorych filmow, akceptacja, szczerosc, usmiech. A
przeciez w oficjalnej nomenklaturze spolecznej, jestesmy "obcymi" ludzmi.
Przeciez to jest jakas pierdolana utopia. Naprawde kocham was za to - nie
tylko za to, ze przy pewnej muzyce, synchronizuja nam sie serca.

Sometimes I fantasise....moze juz nie musze ? ;-)

pozdrawiam

[  d z e r r y  ]


Dzerry podsumowal:

< A tak poza tym, to cos co mi naprawde daje wiare w ludzi i caly ten swiat
(nieumyslnie cytujac piosenke zespolu IRA). Przyjezdzaja ludzie,
napierdalaja przez pol polski pociagami, narazaja zycie w samochodach
kabrio, nie spia w nocy, spotykaja sie i po godzinie atmosfera jakbysmy
znali sie 10 lat, zadnych chorych filmow, akceptacja, szczerosc, usmiech. A
przeciez w oficjalnej nomenklaturze spolecznej, jestesmy "obcymi" ludzmi.
Przeciez to jest jakas pierdolana utopia. Naprawde kocham was za to - nie
tylko za to, ze przy pewnej muzyce, synchronizuja nam sie serca.

Sometimes I fantasise....moze juz nie musze ? ;-)

Jeżeli w ogóle mogę tu coś jeszcze dodać, to w swoim i Tomka imieniu
podziękowanie dla wszystkich za niezapomnianą imprezę.

Do następnego razu oby jak najszybciej,


    Hej!

    Na czas Świąt jestem w separacji z Siecią, więc z pewnym wyprzedzeniem
składam najlepsze życzenia całemu a.p.o, a w szczególności tym, których znam
z widzenia! Uśmiechu, zadowolenia z życia i odrobiny szczęścia, może jeszcze
żeby w 2004 wyszła jakaś _dobra_ płyta oasis, powiedzmy klasy WTSMG.

    Poza tym, życzę nam wszystkim:
a) żeby Stone Roses się reaktywowali,
b) żeby reaktywował się Ride (coś się ruszyło ostatnio),
c) żeby The Charlatans i The Healers przyjechali do Polski :)),
d) żeby Britney nie została Madonną,
e) żeby uprościł się dojazd stolicy centrum do Stolicy Kaszubskiej,
f) nowego i owocnego zlotu a.p.o. 2004,

   more or less,
- J.



Cieszmy sie bracia i siostry, wreszcie nadszedl dzien
upragniony.Mozemy spokojnei olac szkole


niestety nie
jutro musze do niej isc

prace, kochanki,


to to tak ;))

kochanow.


hm...nigdy ! ;)))

..dzisiaj wszyscy udajemy sie do swiatyni...albowiem kto
zasmakuje tego Boskiego napoju, wiecznie zyc bedzie.....:))) Ze
speiwwm na ustach chwalmy Naszego przewodnika dniu ciezkich....ale
wesloych.....Ja ide robic sie na bostwo


no , no..
az chyba zahacze o ten lokal ;)PPP

i podazam w kierunku lokalu z
taka duuuza pipa....i pelna w nim szklanic z takim pysznym
napojem....:)))


hm...a jaki to ? ;D

Milego i dobrego.....patrzcie co leja wam do kufelka....:)))


ja bede pila z butelki
a co !
;)))))

buuuuuziaaakiiii
tez wszystkim zycze dobrego piwka , milej atmosfery ii..hm...czegoz
mozna wiecej by zadac ? :)

Chyna..jush sie nie denerwuj takimi hm.."no czesc" :)
piateczek..usmiech na twarzyczke i ziuuuuu do kanjpki :)


czyli wychodzi tak - komunizm - (tak to nazywajmy be) - bo zyja ludzie
ktorzy mordowali, katowali itd. itp.
kler i kk cacy - bo nie zyja juz ludzie ktorzy kiedys rzneli wielu na
wyprawach krzyzowych, inkwizycja i te sprawy - juz ich nie ma
fajnie
tylko czy twoje dzieci kiedys nie beda mowily ze to co z czym mielismy
doczynienia w polsce to bylo ok - bo oprawcy juz nie zyja?

lenny

p.s. przepraszam za skroty myslaowe ale wlasnie uciekam juz do domku ;)


| Jakos nie zauwazylem u ciebie Piotrze zebys byl wielce rad z tego ze ci
co
w
| polsce zrobili caly ten balagan po wojnie przeprosili za to ?

Oni zyja wsrod nas i maja sie dobrze dzieki temu, co nakradli :-( I
codziennie spotykam ludzi, ktorzy byli oprawcami w UB :-(( a teraz chodza i
usmiechaja sie jak kazdy normalny czlowiek.

| I co z tego ze przeprosi - to nie spowiedz zeby wybaczyc "grzechy"
| instytucji ktora prezentuje.

Przypominam, ze sprawcy dawno nie zyja.

Piotr



| A co to bedzie jak papa wykorkuje...Chyba ze 100 lat zaloby,
| prohibicja, kina i knajpy pozamykane...brrrrrrrrr.

No ja sobie tego nie wyobrazam, przeciez to bedzie szal !


żyjemy w ciekawych czasach, nie ma co :)

 Dzis

jak Wojtyla kawal powie zasypiajac na stolku to narod za
przeproszeniem orgazmu dostaje


no właśnie, np. tamto o kremówkach - żałosne, a jednak dało się słyszeć wymuszone porykiwanie dewocji :-/

 a jak bedzie przezywal jego smierc

? Zycze wam byscie sie wtedy publicznie do ateizmu i
antyklerykalizmu nie przyznawali - to bedzie niebezpieczne.


trudno mi będzie zmyć uśmiech z twarzy :]

Chyba nie bede czekal. W Anglii jest normalniej.


ło matko! a czemu do Anglii? jest dużo fajniejszych miejsc na świecie...

Pizzer


Cos zle robie od samego poczatku. Moze to moj upor. Moze jakas "usterka",
ktorej nawet nie jestem w stanie dostrzec. Nie umiem byc szczesliwy z tym co
mam. Chyba nie umiem dac z siebie wiecej. Fluoksetyna stawia na nogi i
rozciaga usta w nieszczerym usmiechu nie pozwalajac nawet na jedna lze.
Pustka przestala byc nia gdy wypelnila wszystko. Wiem czego tu brakuje...
jej zapachu, slow, ktore budza na wlasciwym torze codziennosci, jej spraw,
ktore beda wazniejsze niz moje, usmiechu za milion dolarow, tego jak patrzy,
jak idzie, jak marszczy nosek jak czesze wlosy... Mowcie co chcecie ale nie
mozna byc szczesliwym zyjac dla siebie. To takie oczywiste...
Cholernie jest mi przykro!

bozycieczasemboli.kazoo



Cos zle robie od samego poczatku. Moze to moj upor. Moze jakas
"usterka", ktorej nawet nie jestem w stanie dostrzec. Nie umiem
byc szczesliwy z tym co mam. Chyba nie umiem dac z siebie wiecej.
Fluoksetyna stawia na nogi i rozciaga usta w nieszczerym usmiechu
nie pozwalajac nawet na jedna lze. Pustka przestala byc nia gdy
wypelnila wszystko. Wiem czego tu brakuje... jej zapachu, slow,
ktore budza na wlasciwym torze codziennosci, jej spraw, ktore beda
wazniejsze niz moje, usmiechu za milion dolarow, tego jak patrzy,
jak idzie, jak marszczy nosek jak czesze wlosy... Mowcie co
chcecie ale nie mozna byc szczesliwym zyjac dla siebie. To takie
oczywiste... Cholernie jest mi przykro!
bozycieczasemboli.kazoo


Co sie stalo z dawnym kipiacym zyciem, werwa i marnym dowcipem ;P
kazoo?

logos


kazoo a ĂŠcrit dans le message de news:

Wiem czego tu brakuje...
jej zapachu, slow, ktore budza na wlasciwym torze codziennosci,
jej spraw, ktore beda wazniejsze niz moje, usmiechu za milion
dolarow, tego jak patrzy, jak idzie, jak marszczy nosek jak czesze
wlosy...


Nie żyje?

adam


Znowu miales gorszy dzien?
Znowu chcesz sie bawic w cenzora watkow? Teraz juz nie tylko klasyfikacja
na
TG i NTG, doszlo jeszcze nowe kryterium - wywolywanie badz nie przez dany
temat zalosnego usmiechu na twarzy noName'a...


czego ty ode mnie chcesz ? Daj sobie z tym spokój.
(czepiać się byle czego ... - byle tego, że ktoś potraktował to w sposób
który ci nie odpowiada)

Na dworze szaro, z nieba spada deszcz smutku prosto w moją twarz. Liczę
czas, który właściwie biegnie obok nas. Spokój i obojętność. Wreszcie
spoglądam w zburzone lustro wody, zniekształcony świat (pełen mas). Wszystko
pozbawione życia, tak jakgdybym sam tu był, pozostawiony sam dla siebie.
Macie rację - czuję się podle, a przygnębienie sięga zenitu. Opuściła mnie
ochota na to by żyć. Wcale nie chcę nikogo opuszczać - nie mam prawa
decydować o długości swojego życia!

I to dlatego powstał ten żałosny uśmiech - wiem, że pretensjonalnie. Ale z
nikim nie chcę się spierać o to, kim powinienem być, o to jak powinienem
mówić i myśleć. Ja tylko jestem sobą i widzę jak żałosne są te chwile.
Chwile samotności. I zastanawiam się jeszcze, czy ktoś z taki jak ja, może
coś zmienić ...    (tak mogę)

please - EOT.


    A jeszcze jedna anegdotka mi się przypomniała, tym razem bliżej tematyki
grupy. Kumpel włoch znalazł sobie w niemczech pierwszą w życiu miłość bez
granic. Jako że on tak samo dobrze mówił po niemiecku jak ona po włosku, a
angielski znali niewiele lepiej niż ja chiński, to nie było dla mnie
wątpliwości że jedynym językiem w jakim się dogadują jest francuski;) I tu
najistotniejszy wniosek co do zachowań różnych nacji, jeśli jakiś włoch
głośno krzycząc "PAFANKULO" i szeroko się uśmiechając będzie usiłował was
kopnąć w dupę, to znaczy że przyznaje wam rację :)

Pozdrawiam
Andrzej


zielona:

wynikalo to z powyzszej wymiany zdan ;P


akurat z przytoczonej wymiany nic takiego nie wynikalo;
to co piszesz to nadinterpretacja ;P

| m: (a murzynki tez moga byc mniej lub bardziej doskonale :) )

wnioskuje, ze znasz temat (nie mow ze znow jestem w bledzie!) ;)


tak, ogladalem kiedys mtv (nie jestes ;))
misz-

---------
"widzialam juz kota bez usmiechu, ale usmiech bez kota zobaczylam po raz
pierwszy w zyciu" - Alicja



Wszystkim naokoło mówię, że jestem pesymistą. Wszystkich naokoło staram się
pocieszać. Nikt tak naprawdę nie wie co jest we mnie. Na zewnątrz mogę się
uśmiechać, żartować, ale wewnątrz cały czas jest tak samo.


No i wlasnie o to chodzi. Niewazne co mowisz innym - wazne co czujesz.
Wazne zebys wewnetrznie byl optymista.

Trwa to już od
kilku lat, właściwie odkąd pamiętam. Były chwile, że to odchodziło na dalszy
plan, ale później zawsze wracało. Tak jest i teraz. Do czego zmierzam.
Teraz już wiem, że będąc w dołku nadal chce się w nim tkwić.


To jest jedno z madrzejszych rzeczy jakie powiedziales. Dokladnie tak.
To jest kwestia WYBORU - bardziej lub mniej swiadomego, ale Twojego
wlasnego wyboru. Pic w tym zeby byl jak najbardziej swiadomy i zgodny
z oczekiwaniami jakie masz wobec zycia.

Naprawdę bardzo trudno jest się przełamać, żeby z niego wyjść.


Wiem :-) Ale jak naprawde chcesz - to sie udaje, czego jestem
najlepszym dowodem :-)

Mi narazie udawało się tylko odepchnąć go na dalszy plan.


Spox, nie od razu Krakow zbudowano ;-)))

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=35...


| Czyli co radzisz? Już nawet podczas trwania związku rozmawiać szczerze
| i..."analizować" swoje zachowania i reakcje?

hmmmm...wiesz to nie jest takie proste, bo czasem nadmiernym analizowaniem
też możemy wyrzadzić krzywdę związkowi, owszem, jestem za szczerymi
rozmowami, ale mam na mysli raczej znalezienie złotego środka a nie
osaczanie partnera ciągłą analizą zachowań, reakcji, ich przyczyn i
skutków. Ja popełniłam ten błąd, że przez kilka lat uważałam, że tak musi
być, że trzeba akceptowac ślepo, usmiechać się że wszystko gra i nie ranić
partnera pretensjami. Przez to okazuje się, że nie znał mnie, nie wiedział
jakie mam oczekiwania od zycia, nie wiedział kim jestem. On też nie mówił
więc oboje się mijaliśmy myśląc, że druga strona jest szczęśliwa. Gdybyśmy
oboje od początku rozmawiali o tym co jest nie tak, być może do dzis
udałoby się znaleźć jakiś kompromis. Teraz jest na to za późno.


Jeden ważny wniosek: najlepiej uczyć się na błędach... cudzych.



I stalo sie,zerwal ze mna moj chlopak 2 tyg przed moim wyjazdem.
...nie wiem co myslec i co robic,jestem zalamana


Wyjezdzasz za kilka dni, ciesz sie ta perspektywa ze jedziesz bez bagazu
ze tam w PL ktos (poza rodzicami) na ciebie szczegolnie czeka. A skoro
sie tak zachowywal jak opisywalas - to dobrze ze zerwal.

Bylo by gorzej gdybys wyjechala czekala bedac tam, tesknila, a on sobie
tutaj za twymi plecami zycia "singla" uzywal.

A ty nie badz zalamana, bedzie kolejny, lepszy, fajniejszy.

Jesli czytasz ta grupe od jakiegos miesiaca, to moze czytalas ze ze mna
dziewczyna zerwala miesiac po zareczynach. I co? I nic... Na poczatku
bolalo, ale zyje nadal, usmiecham sie, zartuje, poznaje nowe dziewczyny.
Zycie toczy sie dalej.

Glowa do gory!


Przygoda z szerszeniami ;-)

Usmiecham sie, bo przypominam sobie jak to bylo sie mlodym i glupim.
Jako dzieciak wybralem sie kiedys z bratem do lasu i znalezlismy gniazdo
szerszeni.
No i oczywiscie do glowy pomysl przyszedl zeby je stracic. Udalo sie.
Ale sprintu nie zapomne do konca zycia. Moj "otyly" braciszek pobil zapewne
rekord
Michaela Johnosona, to nic ze przez krzaki, galezie, ploty i takie tam,  a
ja wcale nie zostawalem w tyle.

;-)

ach ... male a cieszy.

pozdr.
 gapcio


Nie ma sie co dołować....
Życie jest jakie jest i będzie jeszcze gorsze.
Tylko skoro wiedziałaś że on ma żone to po co wogóle łączyłaś się myśląc że
będzie dobrze...
Nie ma co płakać... trza brać życie jakim jest....
Uczymy sie na własnych błędach....
A po burzy zawsze świeci słońce...
Uśmiech na twarz i nie załamuj się... masz jeszcze przyjaciół z netu....

"Kinga Macyszyn":

Chyba nie zrozumiałam: naprawdę nie widać różnicy między uczyć w szkole a
uczyć się w szkole?


chyba naprawde nie zrozumialas (ale myslimy podobnie :-) )

miszczur-
---------
..."widzialam juz kota bez usmiechu, ale usmiech bez kota zobaczylam po raz
pierwszy w zyciu" - Alicja


| Wy też możecie. Zasłoń okno, księżyc może wam przeszkadzać :)

| Pozdrawiam
| SnowGoose

Nie śmiem ukrywać...i zagłuszać światu nas...chwila tykania zawsze nas
odnajdzie...można tylko czekać, może sama droga znajdzie rozwidlenie i
połączy się w jedno życie...da początek...choć wolałbym inaczej
zacząć...toć
Ona też może mieć swoje pragnienia, cele i zmartwienia...czy to życie
musi
tak się toczyć, okrutnie, z powolnym rytmem wytłaczać nowe litry
krwi...czy
nie patrzy na to jacy jesteśmy...wkrada się tuż za nami z
uśmiechem...bezlitośnie pokazując nam że czas się kończy...czas
śmierci
przechyla swoją wiarę, ukazując prawdziwość istnienia...


Świadomość śmierci powoduje, że nasze emocje nabierają głębi. Śmiech czy
uśmiech nie jest już wtedy "głupi".

pozdrawiam
SnowGoose


Życie potrafi tylko kopać w DOOPE. Nie ma miłości na świecie a nasza
egzystencja jest tylko żartem wszechświata mającym na celu sprawdzenie
naszej wytrzymałości psychcznej. Najgłębszym sensem życia jest to jak
popełnić samobujstwo bo nie widze innych rozwiązań.


dobrze ze tylko w doope..chcialbys zeby wierzgnelo z przeciwnej strony? :

Acha, a co do przelewu kasy przed - ja tez sie ladnie
usmiecham, mam sporo wydatkow w tym miesiacu

(Kyo nie myslisz chyba ze sam zgarniesz caly
szmal,  niedoczekanie twoje, w koncu ja tez
udzielalam dobrych rad  ;)

reszka


Jest nam cudownie: razem sie
bawimy, smiejemy, smucimy, placzemy (tj jedno sie smuci drugie probuje
pocieszac pierwsze :), rozumiemy sie bez slow, malo tego czasem mam
wrazenie
ze czytamy sobie nawzajem w myslach (bo co np mozna powiedziec o dzwonku
telefonu w chwili gdy ja wykrecam nr do niej; czy slowach wypowiedzanych
przez nia na spacerze w takiej formie w jakiej ja o tym myslalem i
chcialem
to powiedziec jej).


Tez zyje w szczesliwym zwiazku, czasami wyprzedzamy sie myslami, rozumiemy
bez slow, doskonale sie rozumiemy. Czuje sie szczesliwa osobka, ale.....
czasami boje sie, ze cos tak pieknego nie moze trwac wiecznie. Boje sie, ze
zrobie cos co sprawi ze juz tak pieknie nie bedzie. Jak sobie z tym
poradzic??

Mysle ze nasz zwiazek mozna nazwac trwalym, szczesliwym i udanym.
A wiec takie istnieja !!!


To szalenie mile, widziec i slyszec jak ludzie opowiadaja o swoim szczesciu,
wiecej takich udanych zwiazkow i wiecej bedzie ludzi usmiechajacych sie na
ulicy :-)
Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego dobrego - tak trzymac !
Aga


Witajcie,
ostatnio mam pewne refleksje dotyczące swojego życia, hmm jak to ująć w
słowa, mam 29 lat, niby studiuję, niby pracuję, mam jakieś fatum dwuletnich
związków, blisko rok temu  rozpadł się trzeci z kolei, niby chwilę jest
pięknie, człowiek dojrzał, myśli o małżeństwie, rodzinie ale po pewnym
czasie następuje proces odwrotu, nieporozumień a resztę pewnie każdy zna,
zastanawiam się dlaczego nie umiem pokochać, tak jak pierwsza miłość,
człowiek nie śpi po nocach, myśli, tęskni? coś takiego że wszystko jest
jasne, nie ma przeciągania struny, pokazywania kto jest górą itd.. spotkałem
niedawno fantastyczną dziewczynę starszą od siebie 3 lata i znów jest super
ale jakoś nie przychodzi to coś...może ja już pokochałem ten jeden raz w
życiu a teraz to już będą tylko substytuty? kilka lat znałem pewną
dziewczynę i łączyła nas przyjaźń przecząca temu że nie może być przyjaźni z
płcią przeciwną ale była- a może ja zawsze coś do niej czułem tylko miałem
świadomość że nie ma na to szans (ona zawsze zakochiwała sie w dwa razy
starszych facetach od siebie)- potem już uświadomiłem sobie że jednak
chciałbym być z nią i jak to życiu, chyba kogoś poznała, kontakt się
urwał -cała sprawa jest dziwna o tyle ze nie znam przyczyn braku kontaktu- a
ja spotykam kolejno kogoś i znów nie ma tego czegoś..może tamto była
prawdziwa miłość... czasem o niej myślę, o jej uśmiechu....nie umiem zamknąć
tamtego rozdziału tylko czego przyjaźni? jeżeli ktoś dobrnął do końca to
napiszcie co myślicie, dzięki,
Piotr


Gorzej, jeśli mamy do czynienia ze wspomnieniami, które przywołują
uśmiech i nostalgię, które pielęgnujemy, i które kolorujemy. Aczkolwiek
nie sposób odmówić im znaczenia terapeutycznego, trzeba miec świadomośc,
że mogą one zbyt mocno wpływać na teraźniejszość, ustalając skale ocen
tego, co nas obecnie spotyka, w odniesieniu do zdarzeń z przeszłości.
Stąd juz tylko krok do zanegowania stanu obecnego, a może i wiary w
przyszłość. Zupełnie krańcowym tego przypadkiem jest stan, kiedy juz
tylko żyjemy tym, co minęło...


Ale możliwa jest sytuacja, kiedy jedno nie przeszkadza drugiemu, kiedy
przeszłośc i teraźniejszość istnieją obok siebie, kiedy jedno wpływa na
drugie i przeplata się  z nim. Jeśli ktoś czuje się wystarczająco silny
w konfrontacji ze wpomnieniami, jeśli akceptuje przeszłość i
terażniejszośc w równej mierze, to fotografia na ścianie w niczym mu nie
zagrozi, czyż nie?

PS: Ale prawie do końca pisałem poważnie :-)


Doceniam :)



Mój przyjaciel, Tomasz, był chory na mukowiscydozę. Nie będę tu opisywała
tej choroby, ale piszę o tym, bo Tomek też liczył sie z tym, że kolejnego
dnia może go nie być już wśród nas. Każdego kolejnego dnia uśmiechał się,
każdy dzień witał z radością, założył wraz ze swoją mamą kiosk (który z
czasem stał się troszkę większym sklepikiem), interesował go net, komputery
i sprzęt muzyczny, czymu też się poświęcił. Tomek odnalazł miłość swojego
życia, zaręczył się, a rok później stanął z Anią na ślubnym kobiercu. Mieli
swoje mieszkanko, które pomogli "postawić" im rodzice, wiedzący, że Tomek
każdego kolejnego dnia może nas opuścić. Ania także chora na mukowiscydozę
zmarła po niepełnym roku od dnia zawarcia małżeństwa. Tomek - nie miał już
chyba po co walczyć i zmarł miesiąc później. Nie wspominam oczywiście, że po
drodze do tego szczęścia towarzyszyło im wiele dni spędzonych w szpitalu,
wiele bólu, niemocy, bezradności i łez. Myślę jednak, iż oni odnaleźli to,
co dla nich najważniejsze.


Pomyślisz że oszalałem, ale myślę że właśnie ten chłopak mimo
choroby miał w życiu szczęście i to duże.

Mam zatem pytanie. Gdybyście dowiedzieli się, że jesteście poważnie chorzy,
co byście zrobili? Może byście zaczęli korzystać z życia, a może
zaczęlibyście naprawiać swoje błędy? Jakie kroki byście podjęli w swoim
życiu?


Hmm ... nic bym nie zmienił. :)

pzdr.

Szakal
******


Czyli jak na mój rozum (kobiety, która ponoć mysli:)) sensem tego nie
jest jedynie szukanie najlepszego reproduktora (z OBU stron), tylko
chyba cos więcej, mylę się?


A jak sadzisz czego jeszcze pragniemy? Interesuje mnie to zagadnienie chocby
dlatego, ze ewoluowalo ono w moim zyciu i wciaz nie zastyga w ostatecznym
ksztalcie. Nie bede tego teraz rozwijal bo to co napisze bedzie wyrazem
mojego zgorzknialego nastroju. A ja przeciez nie jestem zgorzknialy! Jestem
optymista! Pelnym werwy, tak bardzo kochajacym zycie, silnym, zdrowym,
odwaznym mezczyzna! Mam wszechstronne zainteresowania, motywacje do pracy,
zycia, mnostwo pozytywnych odpowiedzi z otoczenia iz jestem potrzebny! Nigdy
sie nie zalamuje, nigdy nie jestem slaby, jestem kochany przez kobiety,
ceniony przez mezczyzn! Mam ciekawe zycie, wciaz odkrywam nowe obszary,
codziennie spotyka mnie nowa przygoda! Jestem spontaniczny, wesoly,
uprzejmy, kolezenski, serdeczny, otwarty, wielkoduszny! Zyje tym co mi
przynosi zycie! Nigdy nie wybrzydzam, zawsze przyjmuje z pokora to co mi los
ofiarowuje - moze dlatego jest on dla mnie tak laskawy. Usmiecham sie do
wszystkich wokolo, niose wam radosc i z mozolem kazdego dnia walcze o dobro
tych, ktorzy mnie otaczaja. Jestem, rzeklbym, bohaterem!
Wiec czego pragna kobiety oprocz reproduktorow?

sympatyczny.kazoo


A ja się tak długo zastanawiałem, gdzie znajdę dobry wypełniacz tekstu do
listu motywacyjnego. Mogę? ;)

...A ja przeciez nie jestem zgorzknialy! Jestem
optymista! Pelnym werwy, tak bardzo kochajacym zycie, silnym, zdrowym,
odwaznym mezczyzna! Mam wszechstronne zainteresowania, motywacje do pracy,
zycia, mnostwo pozytywnych odpowiedzi z otoczenia iz jestem potrzebny!
Nigdy
sie nie zalamuje, nigdy nie jestem slaby, jestem kochany przez kobiety,
ceniony przez mezczyzn! Mam ciekawe zycie, wciaz odkrywam nowe obszary,
codziennie spotyka mnie nowa przygoda! Jestem spontaniczny, wesoly,
uprzejmy, kolezenski, serdeczny, otwarty, wielkoduszny! Zyje tym co mi
przynosi zycie! Nigdy nie wybrzydzam, zawsze przyjmuje z pokora to co mi
los
ofiarowuje - moze dlatego jest on dla mnie tak laskawy. Usmiecham sie do
wszystkich wokolo, niose wam radosc i z mozolem kazdego dnia walcze o
dobro
tych, ktorzy mnie otaczaja. Jestem, rzeklbym, bohaterem!




Stopek:

| Nie wiem, ja po prostu cenie ludzi, ludzie sa szczegolni i zapamietuje
| tych, ktorych warto pamietac, ktorzy wniesli cos do mojego zycia.
| Mama, brat, behemot, Ty, Ela... Chce ich pamietac, a wyrzucanie rzeczy,
| ktore sa zwiazane jakos ze wspomnianiami, w ktorych oni wlasnie odgrywali
| wazna role jest jakby profanacja ich osoby i profanacja moich wlasnych
| uczuc do nich.

Ja tam wychodzę z założenia, że jak ktoś mi wylatuje z pamięci, to
znaczy, że nie był na tyle ważny, żeby go na siłę w tej pamięci
utrzymywać. Masa ludzi już odpłynęła w siną dal.


No to swoja droga. Ale jesli chce kogos zapamietac, to pozostawiam po nim
cos, co przypomina mi szczegolne chwile spedzone z ta osoba, co wywoluje
usmiech na mej twarzy, gdy sobie przypominam jakis moment, chwile ulotna,
wlasnie z ta wspaniala osoba spedzona. O to chodzi, a nie o pamietanie
konkretnej osoby, bo ja tez wypierdalam z umyslu ludzi, na ktorych,
kolokwializujac, sram.


kiero:

odniose sie tylko do tego fragmentu

Otworzył się przede mną /więc chyba mi zaufał?/.


Można *urzyć* uśmiechu, albo sie uśmiechnąć.
Można sie otworzyć bo sie zaufało, można otworzyć sie przed kims w
pociągu i opowiedziec cale zycie.
I żadna z tych okoliczności nie mowi ze pokochało się kogoś. Ani że
pokocha się.


Kilka dni trwa ten dziwny stan, zupełnego zniechecenia, nie ma juz mocnych
kolorow, pieknych widokow, wszystko jakby straciło sens.

Brakuje mi energii, jestem sama w ciemnym pokoju, jejku jak mi zle , jego nie
ma, siedzi juz tydzien w Krakowie, zaczyna sie sesja i znowu go nie zobacze,  
dopiero w nastepnym tygodniu.
Przyzwyczaiłam sie, ze byl zawsze prawie co tydzien, zawsze kiedy go
potrzebowałam zjawial sie najszybciej jak mogl. Kiedy sie pojawiał zaraz
wracala do mnie ta nieodparta chec zycia, usmiechu...
A przciez przysiacbym mogla, ze takie uczucia osiagałam bez faceta. Nie
potrzebowalam kogos ,zeby czuc sie pełna zycia i poprostu
szczesliwa .Cieszylam sie wszystkim , ze mi forma sie ciekawie wypalila ,
albo ze zdjecie ciekawie wyszło, ze zima jest.
A teraz to wszystko nie ma znaczenia, nic mi sie ogolnie nie chce.

Przeciez od jakiegos czasu wyzbylam sie milosci, przestałam czuc cokolwiek do
osoby kiedys dla mnie waznej, zostalismy przyjaciolmi. Tyle było wazne.
Po jakims czasie zauwazyłam obojetnosc do uczuc innych, w ogole do ludzi ,
wazna byłam tylko ja i to co mnie otacza przyroda, zdarzenia , dziwne
spotkania i nowi ludzie.
Wtedy zaczelo sie wkradac cos dziwnego co juz wczesniej znalam, fakt ze komus
na mnie zalezy. To ze mam nawet do wyboru , jednego "P", czy drugiego"P".
Ale teraz było inaczej to wlasnie oni zabiegali o nie, chciali ze mna byc,
oni wyznawali mi miłosc, zaczynali kochac...
Tylko nadal tak obojetnosc byla...nie znikla...
Moze juz ...dlatego taka smutna chodze?

Pozdrowienia biruta



mówi:

Zmęczona, znudzona, pewna siebie... Napinam łuk. Jak zwykle, mocno,
zdecydowanie, bez wahania. Wyuczonymi gestami czynię z martwego kawałka
drewna integralną część mojego ciała - narzędzie posłuszne mej woli,
przedłużenie ręki. Wyczucie mnie nie zawodzi - umiem podporządkować sobie
duszę przedmiotu.

Strzała z zabójczą precyzją osiąga cel. Uśmiech satysfakcji, spazm
brutalnej rozkoszy, przytłumionej rutyną.

Mój kunszt doskonaliłam przez lata. Towarzyszy mi gorzka pamięć o
dziewiczych ćwiczeniach, o niezgrabności, której pokonywanie dawało tyle
niewinnej radości. Pierwsze sukcesy, które wprawiały wręcz w narkotyczną
ekstazę.


"Potrzebował tylko dwóch tygodni na zmontowanie większościowej koalicji i
stworzenie nowego rządu. Błyskawicznie doprowadził do uchwalenia szesnastu
ustaw okołobudżetowych, co zapobiegło kryzysowi finansów publicznych. Jako
szef rządu jest stanowczy, sprawny, twardy. Nic dziwnego, że spośród ponad
stu osobistości życia publicznego, które redakcja "Wprost" zapytała, kto
wywarł największy wpływ na życie Polaków i zasługuje na tytuł Człowiek Roku,
większość wskazała właśnie jego."


    Miala urode pieknej ukrainki. Pelne usta, usmiech aniola. Myslalem, ze
mi przeszlo, ale kiedy o niej mysle, o tych ustach, to odrazu mnie bruch
boli i wraca te uczucie prozni podkradajace mi chec do zycia.
    Dzisiaj chyba jednak cos sie przelamalo. Zaczynam pragnac inna kobiete.
Chyba poznam niedlugo wspaniala dziewczyne, ktorej serce zdobede. Juz dosc
tych dolow! Ale tym razem z wiekszym dystansem do tego podejde. Nauczke
mialem i mam nadzieje, ze nie oslepne jak z Ania. Trzeba najpierw zbadac
sytuacje, a nie kochac slepo i wierzyc w puste slowa!
    I dobrze, ze sie nie odezwalem wiecej do niej. Dobrze, ze udalo mi sie
wziac ten odstep duchowy od niej. Czuje sie mocnejszy, waleczniejszy i
madrzejszy po tym co mi sie przytrafilo. I tu sie chyba zgadza powiedzenie:
Co Cie nie zabije, to Cie wzmocni.

:D jaki kawalek odkrylem:

Niech Twoje dlonie zniszcza chlód
Ten nagly chlód, co w sercu przyniósl zime
Nie odnajdzie wiecej nas
Ta sama chwila
Niech kazdy dzien dodaje nam sil
Moze znajdziemy siebie znów



Niech mi ktos da jakies leki, najlepiej na depresje, albo co??


Ej!!! Zaraziłeś się deprechą czy co?! Ty jesteś Pucek, ty tak nie masz.

Po pierwsze primo: muzyka leczy. Pewnie niekoniecznie ciebie taka jak mnie,
bo mnie obecnie leczy "No More Shall We Part" by Nick Cave & The Bad Seeds.
Ale włóź jakaś cholerna płyte do odtwarzacza. Może tą co ostatnio ci
pożyczyłem?... :)

Po drugie primo... Zapętliłeś się przy tym swoim wymarzonym obiekcie
seksualnym i obsesyjnym pragnieniu miłości. No cóż dojrzewanie trzeba
przejść. Można jedynie ułatwić sobie je zdając sobie sprawę, że nie ma co
się śpieszyć, miotać się na oślep. To po prostu taki etap życia. Czas
przejść do fazy akceptacji swoich pragnień.

Ja panicznie potrzebuje milosci, albo nawet nie milosci, tylko na poczatek
kobiety, takiej z ktora moglbym chodzic za reke do parku i na piwo, takiej,
ktora moglbym pocalowac kiedy tylko mialbym na to ochote, takiej, ktora
wywolywalaby usmiech na mojej twarzy...


Wiem, że pragniesz obecnie obsesyjnie czyjejś bliskości, ale nie możesz
pozwolić żeby to powodowało u ciebie depresję. Jednym słowem to tylko
dołek. Otrząśnij się.



Nie, nie potrafie kochac, jestem uposledzony. Nigdy nikogo nie kochalem, sa
tylko ludzie ktorych lubie, toleruje, nie lubie i Ci, z ktorymi chcialbym
uprawiac seks. A to ostatnie jest najsmieszniejsze, bo po przemysleniach
przekonalem sie, ze nie jestem w stanie tego zrobic z nikim innym, jak
tylko moim wysnionym i wymarzonym idealem seksualnym... Moze moglbym to
zrobic z kims, kogo kocham, ale ja nie kocham. Mowie sobie ze tak jest, a
to jest tylko iluzja, ktora na dodatek jest coraz gorszej jakosci i juz
zaczynam na nia nie zwracac uwagi. Dzwoni do mnie M. Odbieram, poburcze cos
do sluchawki i odkladam, ot tak sobie odkladam, bo nie chce mi sie z nia
gadac. Dzwoni znajomy, a ja mowie, ze jestem zajety, chociaz jedyne co
zrobilem w ciagu ostatnich 2 godzin, to wcisnalem zielona sluchawke na
telefonie. Kiedys leczyla mnie muzyka, teraz nawet nie mam ochoty szukac
odpowiedniej plyty, juz o wkladaniu do odtwarzacza nie mowiac...
Niech mi ktos da jakies leki, najlepiej na depresje, albo co??
Ja panicznie potrzebuje milosci, albo nawet nie milosci, tylko na poczatek
kobiety, takiej z ktora moglbym chodzic za reke do parku i na piwo, takiej,
ktora moglbym pocalowac kiedy tylko mialbym na to ochote, takiej, ktora
wywolywalaby usmiech na mojej twarzy...


eeeee.....przesadzasz... ;P

szukasz problemow bo Ci sie nudzi, bo Ci za dobrze jak ich nie ma...
ciesz sie zyciem a nie szukaj powodów do dołów :-)


DObrze? hihi nawiazujesz lekko do tego jaka bylam jakis hmm miesiac temu?
lepiej do tego nei wracac:))))) nie warto:)))))
Czasu sie nei cofnie , ani nie zmieni......


Nikogo nie porownuje i nie nie nawiazuje do niczego :)
Po prostu milo widziec kogos komu usmiech nie schodzi z twarzy :)

a wlasnie kto ani razu w zyciu

nie mial doola to prosze sie odezwac...nitk?? a no wlasnie....daje troszke
do myslenia:)


Doly sa potrzebne zeby lepiej zrozumiec siebie (to jet jedyna pozytywna ich
strona:), chociaz jakby poszukac to byloby ich moze troche wiecej,np wszyscy
sie o Ciebie martwia i uwazaja jak na jajko:)
Sorki, ja optymistka jestem :)))

| Tak samo goraco witam i zapraszam do dalszego wtracania swoich "trzech
| groszy" :)
| Iwona

Zawsze do uslug:)))))
Dobrze jest poszerzaz znajomosci tym bardziej o wartosciowe osobki ktore
maja cos do powiedzenia czyz nie???
Chodz nie znam Ciebie i nie jestem w stanie ocenic Twojej osoby:) to
mysle,
ze z czasem sie to zmieni:)

Atimka zawsze usmiechnieta

--
Sztuka zycia - to cieszyc sie  malym szczesciem <--Phil Bosmans



Po prostu milo widziec kogos komu usmiech nie schodzi z twarzy :)


Ja to zawsze z usmiechem na twarzy...szef czasem zartuje, ze niedlugo bede
miala duuze zmarszczki:)))

Doly sa potrzebne zeby lepiej zrozumiec siebie (to jet jedyna pozytywna
ich
strona:), chociaz jakby poszukac to byloby ich moze troche wiecej,np
wszyscy
sie o Ciebie martwia i uwazaja jak na jajko:)
Sorki, ja optymistka jestem :)))


Ja rowniez.....lecz czasem mam objawy pesymizmu a to tylko dlatego, ze duuzo
przykrosci mnie ostatnio w zyciu siem przydarzylo...ach co za skladnia:P

 Atimka zawsze usmiechnieta:)))))

 Sztuka zycia - to cieszyc sie  malym szczesciem <--Phil Bosmans


| Po prostu milo widziec kogos komu usmiech nie schodzi z twarzy :)

Ja to zawsze z usmiechem na twarzy...szef czasem zartuje, ze niedlugo bede
miala duuze zmarszczki:)))


Masz zmarszczki- ogladaj reklamy :))))
Reklama dzwignia handlu :))))

| Doly sa potrzebne zeby lepiej zrozumiec siebie (to jet jedyna pozytywna
ich
| strona:), chociaz jakby poszukac to byloby ich moze troche wiecej,np
wszyscy
| sie o Ciebie martwia i uwazaja jak na jajko:)
| Sorki, ja optymistka jestem :)))

Ja rowniez.....lecz czasem mam objawy pesymizmu a to tylko dlatego, ze
duuzo
przykrosci mnie ostatnio w zyciu siem przydarzylo...ach co za skladnia:P


Ja zawsze sie okreslam tak :Jestem popieprzona optymistka, ktora ma na
szczescie tyle oleju w glowie ze patrzy na swiat realistycznie(czasem:) ).
Ale za to wszelkie doly mnie doluja 3 razy mocniej niz moich znajomych, a
jak sie ciesze to tez na calego. (no i kiedy trzeba wykazac sie
odpowiedzialnoscia lub "dorosloscia" to tez jak na razie sie udaje :)
Czy uwazasz ze dobrze byc dzieckiem (w niektorych syt. i zalezy jakich i w
jaki sposob) przez cale zycie? Bo ja nie chcialabym dorosnac tak jak to
zawsze jest przedstawiane :stara matrona, zero usmiechu, skrzywinie na
twarzy.(przerysowywuje specjalnie :)))) )

 Atimka zawsze usmiechnieta:)))))

 Sztuka zycia - to cieszyc sie  malym szczesciem <--Phil Bosmans


A tak w ogole to mam dzis swietny humor!!!!!!!!!
:))))))))))))))))
:))))))))))))))))))
:)))))))))))))))))))))))


Ostatnio nie dzialo sie u mnie za dobrze, stres zwiazany z poprawianiem
ocen na dyplom maturalny, ta cala bieganina za nauczycielami, nauka do
pozna, trzy lektury przeczytane w ciagu trzech dni...
Niezbyt dobre stosunki w zwiazku, mozna powiedziec lekki kryzysik, ktory
skutecznie pozbawil mnie mojego starego, puckowatego entuzjazmu, flak...
Oceny zaczely mi wychodzic calkiem niezle, slonko ladnie swieci, kobieta
sie nie odzywa zbyt wylewnie, co mi daje czas na ochloniecie....
A dzisiaj nakupilem ciuchow za 4 banki:) Latalem tam po tych stoiskach jak
Zyd po pustym sklepie. Babski sposob na poprawe nastroju, ale jakze
skuteczny, zaprawde Wam powiadam. Jutro ostatni dzien zaliczen, od srody
wakacje, sprawy z kobieta moja maja sie na dobrej drodze, a w sobote mam
mala imprezke, wprost cudownie. nawet rower zastepczy sobie skolowalem,
dopoki wlasnego nie zmontuje:)
Ok, wiem, przynudzam, jestem przyziemny, ale za to cholernie szczesliwy.
Zycie chociaz na moment nabralo pedu, predkosci, entuzjazm na powrot
zagoscil w mojej glowicy, a usmiech na twarzy.
Pucek came back, bojta sie!:P

P.S.-to wcale nie oznacza, ze bede wulgarny(informacja dla zlosliwych)



Ok, wiem, przynudzam, jestem przyziemny, ale za to cholernie szczesliwy.
Zycie chociaz na moment nabralo pedu, predkosci, entuzjazm na powrot
zagoscil w mojej glowicy, a usmiech na twarzy.


Fajnie widzieć szczęśliwych ludzi wokół :)
Nie przynudzasz Stopku Twój entuzjazm się udziela a to już dobrze :)

Pucek came back, bojta sie!:P


Zabrzmiało groźnie ale i ...wiosennie :P


| przezywam trudne chwile w zyciu i nie wiem kiedy
| ono sie skonczy.

A zdajesz sobie sprawę z tego, że tak ma każdy człowiek? Być może nawet
jutro zgaśnie gwiazda kogoś z tej grupy i nie będzie to Twoja gwiazda. W
ostatnim czasie widziałem zbyt wiele nagłych i niespodziewanych śmierci.


Tak wiem; na codzien spotykam sie z takimi problemami ludzi...ktorzy prosza
o mnie o pomoc...wiec nie musisz mnie uswiadamiac....

| wiadomo,ze na pstryk nie stanie sie to co czlowiek
| cchce zmienic w sobie.

Czyzby?


Tak;  ja np. na pstryk nie wyzdrowieje.........sa wyjatki...zawsze od reguly
sa wyjatki :))

pozdrawiam
Greg

P.S. Nie chce Ci tym postem dokopac. Zwyczajnie nie mam sily sie
usmiechnac.


ALe czy trzeba  za kazdym razem sie usmiechac???? Jak ktos nie ma takiego
nastorju to przeciez nie bedzie robic nic wbrew wlasnej woli....

Atima




Tak ! :D


ja tez tak:))

Jeden gdzies mieszka w archiwum reszta była w 3 kopiach :)
Kartki wywaliłem. Na dysku były - dysk padł, przy odzyskiwaniu o nich nie
pomyslałem ;) W necie - skasowali stronkę ;) I chyba dobrze sie stało,
były
moze i dobre ale smętne jak cholera :D

Zreszta, Kazoo, laski na to nie lecą, ile razy trzeba to tłumaczyć ? :)


nie? tom chyba w innym swiecie zyje...
ja tam mialem stronke, wygranych kilka
konkursow poetyckich...

ale odkad rzucilem "toksyczna" dziewczyne
i zaczalem sie usmiechac - przestalem...

teraz mam zone i nie wracam do poezji, poezji smutnej, przygnebiajacej...

choc dalej kk baczynski jest mi najblizszy...

oj, ckliwie sie zrobilo:)))

Inaczej mowiac, lepiej nie patrzec za duzo w tyl, bo przegapi sie to co z
przodu:)))

pozdr


Rany, ale to zabawnie brzmi:-)))
Jestem dziewczyną i to co sobie radzicie Drodzy Chłopcy jest
trochę...hm...:-))
Czy to istotne czy "cześć" czy "dzien dobry" ??????????? wcale nie!!

Istotna jest spontaniczność, naturalność i uśmiech!! Nie ma co planować
żadnbych mów - bo potem wystarczy zapomnieć jednego słowa i cały misterny
plan się sypie. To nie jest przecież sprawa życia i śmierci. LUZ!!! tylko
tyle - nawet jak powie "spadaj palancie" - uśmiech na twarzy - wtedy się
dopiero laska zdziwi.

Niemniej jednak zycze powodzenia wieslawzk!!!

Nie przejmuj się tak !! Nic gorszego niż facet który sprawia wrażenie że
uczył się całą noc 2 zdaniowego tekstu. To ma być spontaniczne! alboi
przynajmniej sprawiać takie wrażenie:-))
będzie dobrze!
Trzymam kciuki!

Podchodzę do nieznajomej dziewczyny w szkole średniej - ona ma ok 18 lat,
ja
20, chcąc się z nią umówić
Jak się jej mam spytać:
czy:
Cześć, nazywam się X,  Dałabyś się gdzieś zaprosić?    lub
Cześć mam na imię X, czy mógłbym Cię gdzieś zaprosić?  lub
Cześć mam na imię X, mógłbym Cię zaprosić na pizzę?
czy jak inaczej?



Wiem, że może NTG, ale co mi tam...
Mój mąż wyjechał do Warszawy na szkolenie w poniedziałek i wróci w piątek
wieczorem. A ja nie mogę sobie znaleźć miejsca. Tak strasznie za nim
tęsknię. Staram się nie myśleć i udaję, że robię dokumentację do szkoły
(jestem belfrem, ale całkiem normalnym jak mi się zdaje) i mi to zupełnie
nie wychodzi. Tak strasznie go kocham.
 Brakuje mi jego widoku w kaputkach, uśmiechu czasem szelmowskiego,
szerokich ramion, głaskania po głowie, pocałunków przez sen i snu na jawie w
jakim jestem od kiedy jesteśmy razem...
I tak mi smutno.

Kacha


napiszcie proszę .... jaki utwór sprawia że.
- wracają wspomnienia


Faith no more "Evidence"
Rain tree crow "Blackwater"
Lenny Kravitz "Without You" i "Little Girl's Eyes"
Myslovitz "Długość dźwięku samotoności" i "Do Ciebie"

Zawsze przywołują wspomnienia... :)
Trochę trwało zanim nauczyłam się do nich uśmiechać.

- trudno zapomnieć


Piękne chwile... pozostaną pięknymi. Po co zapominać?

- nie chce się wam dłużej żyć (wiem ostro teraz pojechałem)


Za ostro... :)

- czujecie TOTALNĄ DEPRESJE.


Co to jest depresja? ;)

mój typ pada tutaj na jeden utwór .

JIMMY NAIL - LOST.
p.s
kto chce się załamać ( i zna angielski) niech da mi znać na priva. to
podeślę mu


Wiesz... ten utwór jest "Twój" i na reszcie (nawet jeśli baaardzo smutny)
nie zrobi takiego wrażenia.

fata


Nie no cosik mi sie wydaje ze jeszcze masz mleko pod nosem, a twoj swiat
opiera sie na twoich zludzeniach  i dlatego jak inni nie bede odpowiadal na
twoje posty po prostu nie dasz sobie nic powiedziec i tyle, chociaz zeby
twoje argumenty mialy jakies poparcie, (anie beee jest inaczej mamooooo beee
oni mowia zle ja czytalem w ksiazce ze jest inaczej). Masz ograniczony
swiatopoglad, ale trudno, moge obiecac ci tylko ze zycie go samo
zweryfikuje.
W ten sposb ta konwersacja przynajmniej z mojej strony sie zakonczyla.

Pozdrownia


| Nawet gdybys byl profesorem to i tak bedziesz profesorem drugiej
kategorii,
| o ktorym inni cosik tam z zazdrosci najpewniej pokatnie szeptaja mimo ze
| szczerze sie do ciebie usmiechaja i bardzi cie "lubia"
Czy bedziesz profesorem czy doktorem habilitowanym nagrodzonym czterema
Noblami, to tylko od Ciebie zalezy jak Cie beda ludzie traktowac, a to ma
bezposredni zwiazek z tym jak sie SAM traktujesz. Jak widze, wcale nie
wysoko :((

| Tak na turystyce zarobkowej tez bylem, ale jej tutaj nawet nie poruszam
bo
o
| tratktowaniu nie ma co tutaj mowic, no chyba ze porownujac sie ze
| zwierzetami.
Jesli Cie ktos za granica traktowal jak zwierze, to albo byles w
Afganistanie (ale nawet tam nie traktuja obcych jak zwierzeta) albo JESTES
ZWIERZE. Cos mi sie widzi, ze to ostatnie.
RAJmundosie, nie emigruj! Nie rob wstydu sobie i krajowi z ktorego
pochodzisz.

| Wszystko co opisalem dotyczylo mojego rocznego pobytu na uczelni , do
ktorej
| zreszta za pol roku znow na roczek przybede.
W charakterze studenta czy wykladowcy? :)))))))))))
Z tego co mozna wyczytac miedzy zdaniami Twoich wypowiedzi, ani jednym ani
drugim chyba nie jestes.
Juz predzej czeladnikiem spod budki z piwem.

Walker




| Dokladnie, wszyscy jakby cos knuli, panie drogi, usmiechaja sie dziwnie i
| notuja sobie cos w tych zeszycikach, kurna, musi byc spisek, panie, zeby
| tak notowac i sie usmiechac...

To nadal nie to... interesuje mnie co np Tobie nie podoba się, albo nie
przypadło do gustu w Stanach?


Nie bardzo wiem, co moglbym odpowiedziec... kazde miejsce ma swoje wady i
zalety, rzeczy irytujace i sympatyczne. W porownaniu z Polska jaka znam,
Stany ktore znam (badz co badz siedze w dosc specyficznym regionie, w
Texasie zycie jest zupelnie inne, na przyklad ;) sa duzo ciekawsze i
sympatyczniejsze i zyje sie w nich po prostu prosciej... Oczywiscie, pare
rzeczy mi przeszkadzalo lub przeszkadza, ale przeciez nie bede robil listy
w stylu: bulki w supermarkecie sa krzywe i kablowka jest zla... ;)

A co do notowania to nie zaprzeczysz, że wpisują wszystko do komputerów
i potem są takie kwiatki jak deportacja bo ktoś 10lat temu podał jakiś
SSN...


No i dobrze... w Polsce jest bajzel, 10 systemow zupelnie ze soba nie
zgranych, Pesele, NIPy, numery dowodow, bajzel kompletny i niezdolnosc
poradzenia sobie z wiekszoscia problemow... Dzieki rozsadnym i zgranym
systemom nie ma tak idiotycznych wynalazkow jak meldunki, na ten przyklad,
i bardzo niewiele glupawych sytuacji gdy bez jednego dokumentu nie mozesz
dostac drugiego, a bez drugiego - pierwszego... przyjemnoscia jest
wypelnianie podatkow... W ogole urzedowa kultura, czego by nie mowic, stoi
na wysokim poziomie. Przyklad: kupowalem samochod. Zalatwiono mi go w dwa
dni (!), od razu z rejestracja, przyjechala kobieta z ubezpieczenia do
mnie podpisac wszystko, po dwoch dniach mialem kluczyki, wszystkie papiery
i... nie musialem NICZEGO wiecej zalatwiac. Dopoki jestem w komfortowej
sytuacji zycia w zgodzie z prawem, nie mam nic przeciwko skutecznej
ewidencji, egzekwowaniu rozmaitych rzeczy i tak dalej ;


Witam!

Przepraszam, ze jako glowny winowajca (umiescilem cytat  Pascala na linii)
odzywam sie tak pozno.
Powiem na poczatku, iz wypowiedzi Rozyczki i Gosi byly tak osobiste,
mistyczne i przejmujace iz same w sobie bez dodatkowej polemiki stanowia
wartosc. Osobliwe, ze mistycznie zareagowal takze najbardziej trzezwy wsrod
nas  - Przemodar. Jemu tez dam spokoj....W ogole dam spokoj  i Bromusowi i
Piotrowi, a wszystkim dzieki
za podjecie tematu, poruszajacego, jak sie okazalo, zbyt osobiste sfery...

Od siebie chce dodac tylko jedna uwage. Otoz Pascal zdaje sie zakladac
radykalna granice pomiedzy <cechamiosoby a < nia sama.
Stad wniosek, ze kochamy czy cenimy cechy a nie sama osobe. Sens moralny tej
mysli wydaje mi sie mocny. Pobudza refleksje o tym ile prawdziwego uczucia
mam do bliskich mi osob, a ile zalezy od mniej lub bardziej przypadkowej
cechy.
Z ta etyka zgoda. Moj sprzeciw budzi cos innego. Otoz mozna przyjac inna
relacje miedzy <cechamia <istotaczlowieka. Moze poprzez cechy ujawnia
sie wlasnie <istotaczlowieka, i poprzez cechy odkrywamy ta istote? Mowimy
np < Celina zawsze tak lagodnie sie usmiechala. W jej usmiechu bylo tyle
ciepla i prostoty...." Przeciez w tym wypadku poprzez ceche twierdze o
istocie, poprzez usmiech odkrywam dobroc, lagodnosc, serdecznosc itd
(Szkoda, ze Celina nie zyje juz 14 lat) . Wiec moze Pascal troche przesadza
wprowadzajac taka nieprzyjazn miedzy cechami a istota czlowieka? Jezeli mam
racje to mozna kochac czlowieka poprzez kontemplacje : zadartych noskow,
figlarnych loczkow, smiesznych powiedzonek, lagodnych spojrzen, <ikonie
twarzy(por. J. Tischner - twarz drugiego jest objawieniem ), labedzich
ramion, sposobie smiechu, dlubania w nosku, drapania w uszko, sposobie
sadzenia fasolki, sposobie nie sadzenia fasolki,   powodow goracych
placzow, oraz powiedzonek po listach do grup dyskusyjnych (por. Przemodar,
Rozyczka, ab. Angel)

Pozdrawiam serdecznie

Zbyszek



Ja pierdzielę... przed chwilką wróciłem. Skąd? Z dworca. Wyszedłem
po Marcinka. Spojrzeć mu w oczka nie było tak trudno, jak się
spodziewałem, ale w kwestii odkochania szans nie ma. Wystarczyło
że na niego spojrzałem i wszystkie uczucia wróciły. :-/ Myślałem
że mi to już pomału mija, ale gdzie tam... ten jego cudowny,
zabójczy uśmiech, ślicznie zarysowany nos, ślepka tak piękne,
że jak się w nie spojrzy możnaby zapomnieć o wszystkich problemach...
jeszcze ten rozbrajający głos. On jest po prostu cudowny w każdym
calu (podobno tylko ja tak myślę, to mnie uspokaja, bo zazdrość
jest strasznie męczącym uczuciem) i nie da się o nim zapomnieć.

Oprócz mnie był jeszcze Łukasz (ten jego best friend), trzy
dziewczyny z jego paczki, reszta to przyjezdni: jego siostrzyczki
- Marta, Aga i Pati (Madzia pojechała wcześniej) + mama. Chwilkę
posiedzieliśmy na dworcu, ja cały czas gapiłem się na Marcinka,
on też jakoś tak na mnie inaczej patrzył, może mi się zdawało
ale chyba jakoś tak jakby cieplej... może nasza przyjaźń będzie
teraz jeszcze lepsza, ale jak pomyślę że Łukasz ma Marcinka
lokalnie... Łukasz, Marcin, mama i reszta paczki pojechali
do domu, ja zaczekałem z siostrzyczkami M. (to cioteczne
siostry, nie mieszkają razem) na pociąg do Katowic, przy
okazji dostałem całusa od wszystkich dziewczyn z jego paczki
i od Marty, ale oddałbym te wszystkie całusy za jednego,
jedynego od Marcinka. :-/

Czy to całe moje zasrane życie musi być takie skomplikowane?
Czemu nie mogę mieć w nim choćby chwili odwzajemnionej miłości?
Ehh... znowu rok siedzenia w szkole i gapienia się na Marcinka,
bo na odkochanie nawet nie liczę. Sama szkoła nie będzie taka
straszna, bo akurat należę do tych co się uczą raczej z własnej
woli, ale ciężkie będą te chwile zazdrości, niepewność i świadomość,
że Marcin jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko...

Życzcie mi powodzenia i szczęścia w dotrwaniu w tej miłości
do końca, będzie mi to potrzebne chyba jak nigdy. :-/


"Elske" w /.../

[patudu]

| Wydaje mi się, że jeżeli relacja pomiędzy artystą, a jego pracą/dziełem
| jest uczciwa - wtedy to, jak jego dzieło zostanie przyjęte nie ma większego
| znaczenia i na to dzieło wpływu.
Ma to ogromny wpływ, bo dzieło jest jak własne dziecko. To boli, jeżeli ktoś
je krytykuje.


Boli bardzo. Najbardziej uczciwa praca może spotkać się ze skrajnym odbiorem,
tak długo, jak długo oceny odbiorców się nie ustabilizują w kotle _wzajemnych_
oddziaływań. Tylko doświadczony i uznany (przez siebie i innych) twórca potrafi
pisać, malować, rzeźbić, komponować... cokolwiek - "do szuflady", a i tak ma
zwykle jakiś zamysł pokazania swego dziecka światu w dogodnej chwili.
Tworzenie dla siebie a nie dla ludzi jest jakieś smutne, niedoskonałe - to tak,
jakby urodzić ... zwiędłe kwiaty... bukiet cmentarny - zapomniany przez wszystkich.

Artysta - twórca - oczekuje moim zdaniem zawsze rezonansu w odbiorcach.
Czy to będzie krytyka czy pochwała, ma już mniejsze znaczenie, bo wiadomo, że
może być i tak, i tak. Inna rzecz, że jak wypowiedzą się "autorytety" - krytycy, to
część odbiorców pójdzie gładko ich śladem i twór może zakończyć swe zycie.

Wg mnie - _twórcą_ tych dwóch dni (i oby jak najwięcej) życia dla tej grupy
jest eTata, który wpadł z nieba ze swym słowem i poruszył umysły. Mam nadzieję,
że nie przestanie ...:).

Pozdrawiam
Elske
**widziałam już kota bez uśmiechu, ale uśmiech
bez kota zobaczyłam po raz pierwszy w życiu**


piękne :))

pozdrawiam
All


Ktos jest winien chyba jakies wyjasnienia... bo to co dzisiaj zobaczylem
na
grupie przeszlo moje oczekiwania, dobitnie... i wiecie co.. ?
TO TYLKO I WYLACZNIE MOJA WINA...
Przepraszam..


Witam
No i wszyscy wszyskich przeprosili, niektorzy chca opuscic grupe (swoja
droga zawsze w takich momentach zastanawiam sie czy ludzie robia to bo tak
wypada tak powiedziec, czy moze licza na to ze wszyscy zaczna Ich prosic aby
tego nie robili, a moze to i to, a moze cos innego...) , moze niektorzy sa
obrazeni (czy cos w tym stylu) ,dotknieci.
A dlaczego to wszysko??? zazwyczaj jezeli ktos opisywal dana sytuacje(a
kazde przedstawienie sytuacji jest subiektywne), i dotyczyla ona gdzies
kogos  wtedy to latwo jest innych oceniac, "wymierzac wyroki" , doradzac , w
tym przypadku sytacja sie zmienila (i mysle Wiedzmisiu ze to nie twoja wina
poniewaz jak przypuszczam duza czesc zainteresowanych sama sie domyslila)
poniewaz sytuacja dotyczy osob powiedzmy blizej nam znanych, wtedy to
(przypuszczam ze wczesniej tez byly) pojawily sie osoby ktore zaczely bronic
(i zreszta slusznie) niektrorych ze to jest jednostronne przedstawienie
sytuacji i wogole , ale czy w innych sytuajach tez nie jest to zazwyczja
przedstwaienie stytuacji jednostronne?
Zaczely sie klotnie i wogle.... zreszta sami widzicie. Moze wogole cala
sytuacja nie pownna wyjs na swiatlo dzienne, ale coz stalo sie, kilka osob
popelnilo bledy ( chyba sa tego swiadomi), i mysle ze reszte powinni
zalatwic ze soba na priv (a moze juz tak zrobili i cala ta gatka jest juz
niepotrzebna).
Mysle ze nikt nie powinien opuszczac grupy, nikt nikogo nie powinien osadzac
( bo przeciez On tez napewno nie zna calej sytuacji tak do konca dokladnie)
, mysle ze nikt nie jest winny (a moze winni sa wszyscy) , i powninnismy
poprostu przejsc do porzadku dziennego.
Zycze wszyskim dobrego humoru i usmiechu na twarzy (zwlaszcza tym ktorzy sa
smutni) :)

/Subversor

--------------------------------------------------
Czasem zycie jest jak kij bez jednego konca....
(Subversor)
--------------------------------------------------


Hej !


glupi problem, jednak jest mi z nim  coraz trudniej.


to nie jest głupi problem i nie tylko Tobie jest ciężko ;-)

Otaczaja mnie ludzie,
ktorzy sa szczesliwi w swoich zwiazkach i nie za bardzo mam z kim pogadac,
bo nie chce ich "zameczac". Poradzcie mi, co zrobic, gdzi pojsc zeby
poznac
jakis fajnych facetow.


na to nie ma przepisu, podobnie jak z poznaniem fajnej kobiety ;-)
Są tylko ogólne wytyczne ;-)

Nie chce byc juz sama, czuje sie strasznie wyobcowana
z mojego towarzystwa...
Wiem, ze to glupie, ale...


nawet tak nie myśl.
To nie jest głupie. Masz normalne potrzeby i musisz uwierzyć w siebie,
co na pewno Ci pomoże.
Faceci lubią zdecydowane kobiety.

Nie jestem brzydk, moze nie piekna, ale nie brzytka, mowa, ze zabawna itp,
a jednak imaja sie mnie jacys dziwni faceci...


może powinnaś zmienić towarzystwo, otoczenienie...

Nie moge trafic na jakiegos fajnego...


na pewno nie warto robić niczego na siłę...
Nie "zadowalaj" się też półśrodkami.
Uwierz, że w końcu poznasz kogoś fajnego, a z reguły to przychodzi
jako całkiem nieplanowane i nieprzemyślane...

Wystarczy być otwartym, uśmiechać się do ludzi, szczerze szukać
w nich najlepszych cech, rozglądać się wokół i cieszyć się życiem.
Aura radości przyciaga fajnych facetów, wierz mi ;-)

Nie wiem juz co mam robic, zeby to zmienic...


Nie smuć się już...
Pierwsze co musisz zrobić, to stać się radosną.
To nie jest łatwe, ale nikt nie lubi smutasów.
Więc uśmiechnij się :-)

Pozdrówka

Vetch
;-)


to nie jest głupi problem i nie tylko Tobie jest ciężko ;-)


Dzieki :))))

na to nie ma przepisu, podobnie jak z poznaniem fajnej kobiety ;-)
Są tylko ogólne wytyczne ;-)


:)))))

nawet tak nie myśl.
To nie jest głupie. Masz normalne potrzeby i musisz uwierzyć w siebie,
co na pewno Ci pomoże.
Faceci lubią zdecydowane kobiety.


Z tym akurat nie mem problrmu. Jestem zdecydowana, mam wlasne zdanie na
wiele tematow i nie boje sie go wyglosic, nie jestem potulna jak baranek.

może powinnaś zmienić towarzystwo, otoczenienie...


Moze...

na pewno nie warto robić niczego na siłę...
Nie "zadowalaj" się też półśrodkami.
Uwierz, że w końcu poznasz kogoś fajnego, a z reguły to przychodzi
jako całkiem nieplanowane i nieprzemyślane...

Wystarczy być otwartym, uśmiechać się do ludzi, szczerze szukać
w nich najlepszych cech, rozglądać się wokół i cieszyć się życiem.
Aura radości przyciaga fajnych facetów, wierz mi ;-)


Jestem otwarta, czesto sie usmiecham, ciesze sie zyciem, tylko czasami hm...
Mam jakby ... dosc. Ale przy ludziech raczej tego pokazuje.

.

Nie smuć się już...
Pierwsze co musisz zrobić, to stać się radosną.
To nie jest łatwe, ale nikt nie lubi smutasów.
Więc uśmiechnij się :-)


:))))))))))))))))
Specjalnie dla ciebie :)

Pozdrówka

Vetch
;-)


:)


Hej !

| [...]
Jestem zdecydowana, mam wlasne zdanie na
wiele tematow i nie boje sie go wyglosic, nie jestem potulna jak baranek.


hihi ;-)
To dobrze ;-)

| może powinnaś zmienić towarzystwo, otoczenienie...

Moze...


skoro masz wątpliwość, to znaczy że nie jesteś pewna.
A jeśli nie jesteś pewna, to znaczy że powinnaś to
zrobić.
Na pewno ;-)

To jest chyba sprawa od której musisz zacząć ;-)

do ludzi".
Np. do kina, kawiarni, etc...
Murowany sposób na poznanie fajnych ludzi, to też
kursy, np. kung-fu (karate lepiej nie, bo to styl siłowy ;-),
językowy, czy tańca, który to najbardziej zbliża ludzi ;-)
Takie "imprezy" pomagają jeszcze bardziej się otworzyć
i polubić ludzi.

| [...]
Jestem otwarta, czesto sie usmiecham, ciesze sie zyciem, tylko czasami
hm...
Mam jakby ... dosc. Ale przy ludziech raczej tego pokazuje.


tak jak każdy ;-)
Też mam czasem wszystkiego dość i też tego nie okazuję...
Nikt nie chciałby przecież, aby ktoś się nad nim użalał,
czy był przy nim z litości ;-)

Ale z drugiej strony, warto być otwartym i mówić swobodnie
o swoich myślach, uczuciach.
Oczywiście trzeba też uważać, aby nie zanudzać ;-)

| Nie smuć się już...
| Pierwsze co musisz zrobić, to stać się radosną.
| To nie jest łatwe, ale nikt nie lubi smutasów.
| Więc uśmiechnij się :-)

:))))))))))))))))
Specjalnie dla ciebie :)


od razu mi się humor poprawił ;-)
Rób to częściej (niekoniecznie dla mnie ;-)

3maj się :-)

Vetch
---



O nowej dziewczynie :

" Wydaje mi się że pozbnanie mojej nowej dziewczyny  przyspieszyło moje
komponowanie bo byłem wtedu szcześcliwy . Piszę kidy jestem w dobrym
nastorju i nie robie tego kiedy jest mi żle "


Jakos w sotsogu takiego huraoptymizmu nie bylo slychac...Chyba, ze mowi
wylacznie o terazniejszoci...

" One ( sara ) jest " lovely lovely lovely lovely girl " którą poznałem na
Ibizie , jest ze szkocji jest bardzo piękna i zabawna "


Aha - wsiakl. Ciesze sie jego szczesciem.

Noel raz w tygodniu widuje się z Anais . Powiedział że zaczęła krzyczeć "
da
da " na widok Liama w tv :)


Biedne dziecko...

8 piosenek skończonych bez wokalu , pozostało jeszcze kilka "dziur" do
wpełnienia .


Ja chce plusk fal :) i dawac mi ten album...

" mówię wam . Jestem zajebiście bardzo bardzo bardzo bardzo podjarany tym
albumem . Jest pełen klasycznych kawałków na całej długości ! "

I to by było tyle ale mi wystarczy....


Ej.. Co tak optymistycznie mi sie zrobilo?
Oasis - dwaj mezczyzni po przejsciach, ktorzy przemeblowali sobie zycie -
nowi ludzie w zespole, nowe kobiety_zycia, nowe domy... Siadaja sobie
wieczorem przy grillu i piwie... Noel wyciaga gitare, Liam spiewa, ich
dziewczyny ich ubostwiaja, pies przynosi gazete... Gadaja o wszystkim co
bylo zle i dobre... Smieja sie ze swoich dawnych klotni, bo wiedza, ze przez
wiele czasem trzeba w zyciu przejsc, zeby osiagnac stabilizacje... Nagle
telefon... Noel sie smieje... "To Poland?", Liam podnosi glowe i usmiecha
sie L: "To fookin Poland? To see white bears?" N: "I mean Beers" N: (do
sluchawki) Of cors we'll go" Smiech :).. Nicole wlasnie podaje gina z
tonikiem... (...)

mef
So where you gonna swim with the riches that you found?
If you're lost at sea I hope that you've drowned


Ech te kobiety. Żyć się z nimi nie da, a zabić nie wolno.


świetne opowiadanko, z dużą dawka uśmiechu ale i erotyki

bastien



Cała Polska zapłacze z zalu za marszałkiem...


i jeszcze dostanie Order Usmiechu za swe przymiarki dyscyplinarne wobec
dzieci, gdzie ja qurwa zyje? zaczynam miec watpliwosci co do swojej jazni


Witaj,

Najlepszy w tym momencie jest ktos kto bedzie przy Tobie, przytuli,
pocieszy,


Masz racje. Wazna jest osoba, ktora sprawi, ze na twarzy zamiast lez pojawi
sie usmiech. Niestety w zyciu jak to w zyciu bywa. Losy sie komplikuja i nie
mozna byc w tych trudnych momentach z ta wlasciwa osoba.

 choc kilka slow otuchy, chocby byly wypowiedziane przez telefon... i to

nawet z bardzo daleka...


Dokladnie ...
Glos silnie na mnie dziala.

 zyje innym na zlosc?


Zyjesz, poniewaz otrzymales misje.
Ta misja jest uszczesliwianie innych
i sprawianie im radosci!

 a ciezka depresja? a co to takiego?


Depresja to stan totalnego dolka.
Masz dosc bycia nieszczesliwym,
popadasz w skrajnosc,
placzesz, nie widzisz sensu zycia !

 juz 23 lata i potrafie postawic na swoim, niestety ale nie kazdy moze
zrobic

tak jak ja...


Nie mam odwagi rozplakac sie przy rodzicach i powiedziec im co mi na duszy
lezy. Moze gdybym byla bardziej odwazna i przekonywujaca to zdecydowalabym
sie na taki krok.

Kochac? Ja nawet nie wiem co to slowo znaczy jesli chodzi o moich
rodzicow,
nawet tego nie okazuja...


Moze okazuja, tylko Ty tego nie dostrzegasz i widzisz w nich swoich wrogow ?
O milosci rodzicow do dzieci swiadcza nawet zwyczajne, drobne czyny, gesty
lub  slowa. Przypatrz sie i przysluchaj rodzicom a zobaczysz w ich oczach
milosc do Ciebie.

Trzymaj sie Wojtku.


W odpowiedzi na post Indii przyszła mi na myśl pewna analogia. I pozwoliłem
sobie zrobić z niej nowy wątek, w końcu i tak niewiele się tutaj dzieje,
tetrycy! :P

Przezywam koszmar.
Od ponad tygodnia.
Ale od wczoraj jakbym przestala czuc.
Usmiecham sie, zartuje, nawet kiedy jestem sama.


heheheh...ja do swojej cząstki bólu przyzwyczaiłem się, jak 70ciolatek
przyzwyczaja sie, ze jak rano wstaje to go wszystko boli.
i tak jest - wstaję rano, jakas mysl niedobra przejdzie mi przez mózg ,
skrzywię się i przymknę oczy na moment - za chwilę jest juz dobrze, dreptam
dalej w swej psychicznej starosci, poszarpanych myslach i nadwyręzonych
połączeniach neuronowych..

Idę robię herbatę, znowu jedno wspomnienie mnie dopada jak zaczynam wyjmować
z szafki jej kubek, ale takie są prawa starości - trzeba tylko wytrzymać do
momentu aż natłok zajęć zapewni nam spokoj na jakis czas. Te czynnosci to
moje leki, które uśmierzają ból psychicznych poparzeń.
A przeciez nie jest zle - mozna z tym egzystować, jakoś powoli przechodzić
przez życie - jak staruszek - po jednym stopniu a nie po trzy, ciesząc się
słoneczkiem i krówkami na łące i mając w pogardzie sprawy ważkie. W końcu
jesteśmy starzy - już niewiele rzeczy jest w stanie nas poruszyć i zmienić,
a jeszcze mniej jest w stanie nam zaszkodzić. Pokaszlemy, spotkamy się na
appmie niczym banda rozwydrzonych staruszków dyskutująca na temat ich
własnych chorób. Upoimy się własnymi przypadkami poranienia, własnymi
degeneracjami i obumierającymi komórkami. Jesteśmy starzy, niektórzy z nas
już dawno zwątpili. Są wśród nas cyniczni staruszkowie jak Kominek oraz
niewierzące w nic już babcie jak Renya ;)

oldies!drA


Witam wszystkich na grupie :)
Jestem tu nowy, chociaż od pewnego czasu przeglądam waszą grupę, i musze się
przyznać, że miło jest wiedzieć, iż jest na tym świecie grono troszkę
wrażliwszych ludzi którzy nie boja się mówić o uczuciach.

Ale do rzeczy, mój przedmówca, moim zdaniem ma CAŁKOWITĄ rację. Młody
mężczyzna (a sam mam raptem 19 lat), żeby znaleźć dziewczynę musi niestety,
posiąść pewne cechy prawdziwego mężczyzny.

  Masz czas ucz się, obserwuj i mądrzej. Zostań żeglarzem, ćwicz sporty
walki.
Ceń swoje słowa i swoją wartość. Dorastaj jako mężczyzna. Wyprostuj się i
uśmiechnij. Masz czas. Powinieneś być całkowicie pewien, że jesteś dużo
wart
i potwierdzi się to (niestety) później. Wtedy dziewczyny będą latać za
Tobą.
A teraz.. no, cóż prawdopodobnie nie wiedzą co tracą, ale to ich problem,
nie Twój. Przed kobietą - z głową do góry a nie "intelektualnie" i
"romantycznie" tzn na klęczkach. Zyskaj ich szacunek. Nie narzucaj się,
tylko "uśmiechaj się tajemniczo"  ; )


To bardzo mądry fragment, powinien ktoś go opublikować :)

Facet, niezależnie od tego czy jest "romantykiem", i "intelektualistą", musi
być prawdziwym facetem. Takim który wie czego chce i wie jak to osiągnąć.
Który wie ile jest wart. "Mocne", ale jednak ludzkie J, trochę zawadiackie,
męskie spojrzenie jest w wielu przypadkach lepsze, niż ta cała poezja ,
kolana, łzy w oczach, itd. Panowie ! Odrobinę godności, bo czy taki płaczek
godny pożałowania, jest  w stanie zapewnić ewentualnej żonie i dzieciom  to
głośne minimum socjalne? A na takie "detale" kobiety zwracają uwagę, facet
musi dawać poczucie bezpieczeństwa, musi być oparciem, i to solidnym. Do
takiej roli trzeba dorosnąć, ilość lat ma tu niewielkie znaczenie. Romantyzm
to piękna... rzecz, ale sama romantyczność to za mało.    Po prostu trzymaj
fason (żeby nie na darmo nosić portki :) i rób swoje, poszukaj adrenaliny,
znajdź coś co polubisz, i rób to. I zapisz się na karate, to dobra szkoła
charakteru, znam z autopsji :)

PS.

Może wyszło trochę ostro, ale takie jest życie. I pod żadnym pozorem nie
załamuj się , mimo że wypisuje takie dyrdymały, sam nie mam JESZCZE wielu
(większości ?) cech prawdziwego mężczyzny. Ale to się zmieni, przecież
jestem FACETEM. Musze dorosnąć... to tyle...



Powiedziala, ze to juz koniec, ale nie dlatego ze cos ze mna nie tak, ale
poniewaz, ona miala problem, ktory juz rozwiazala, a nasz krotki zwiazek
pomogl jej w tym...Oglonie ta teoria wyglada tak... Jezeli zakochasz sie w
pewnej osobie, chodzisz z nia... ale on/a cie rzuca  jestes
nieszczesliwy/a,
ale nadal ja/go kochasz... wtedy potrzebujesz podobnego zwiazku tym razem
z
osoba zakochana w tobie... gdy w koncu jestes gotow mowisz jej/mu ze to
koniec i stajesz sie szczesliwy/a... gotowy/a na prawdziwa milosc twego
zycia...Ona twierdzi ze jest wlasnie szczesliwa....Ja mysle, ze ona
wszystko
pokrecila i za bardzo jest zapatrzona w swojego poprzedniego...Pozatym nie
potrafie o niej zapomniec i nie wiem czy chce... Co o tym myslicie? Czy
często się wraca do tego poprzedniego?


Hmm moim zdaniem warto jest zapomniec... kiedys tutaj tez o tym byla mowa i
to chyba nawet Greg wspominal ale nie daje glowy za to, rzecierz jeszcze
tyle sie wydarzyc moze, tyle czasu przed Toba, wiec jesli nie uda CI sie ten
zwiazek to moze nastepny, prawda to boli, ze mna jakis czas temu tez zerwala
... bo ... bo juz nic do mnie nie czuje, ale do swojego ex czuje :) Bylem
zalamany, wscielky (bo mnie oklamala :P) a teraz ? Smieje sie w sumie z tego
... to jest zabawne moim zdaniem to jest normalne ze zwiazki sie rozpadaja
szczegolnie w tak mlodym wieku w jakim ja jestem - A mam lat 18 dopiero i za
jakis czas no za 3 miesiace mniej/wiecej (raczej mniej) skoncze 19 - wiec
nie zalamuj sie, nie wiem czy czesto sie wraca, ale zauwazylem ale to moja
opinia i moich 3 kolegow :) iz to ostatnio zarazliwe chyba bylo u nas
wszystkich sie w podobny sposob wszystko zakonczylo ... Ona wrocila do
swojego bylego a jesli nie wrocila to cos znowu do Niego poczula ..., tak
samo u nas wszystkich zaczelo sie psuc wszystko w mniej wiecej rownym czasie
:)
Czy to tylko zbieg okolicznosci ? Nie wiem i ta odpowiedz nie jest mi wcale
bardzo potrzebna :) Zyj i ciesz sie zyciem, mysl pozytywnie, mniej zawsze
usmiech na twarzay (pierwsze co mozesz zrobic jak sie obudzic to sie
usmiechnij ale tak szczerze to pomaga zachowac dobry humor przez reszte
dnia)

Pozdrawiam
GlaNiK


Witam !

Pol roku temu spotkalem dziewczyne moich marzen i poznalem co naprawde
znaczy milosc. Teraz wiem ze nikogo wczesniej tak naprawde calym soba
nie kochalem. Ona jest moja druga polowa i wiem ze ona czuje to
samo.Moglbym dlugo pisac co do niej czuje i jak cudownie nam sie
uklada, ale nie o to mi chodzi. Jest jeden DUZY PROBLEM. Gdy sie
poznalismy okazalo sie ze ma chlopaka (z ktorym jest od 7 lat !!!)
ktory wyjechal na rok za granice. Dlugo rozmawialismy co dalej bedzie.
Jej uczucie do niego wygaslo, nie kochala go, prawie sie nie widywali,
ich rozmowy wygladaly jak rozmowy z dobrym znajomym a nie z ukochana
osoba, jednak o nas nie wspominala. Miedzy nimi bylo coraz gorzej. W
Sierpniu miala leciec do niego na miesiac wszystko wyjasnic - nie
chcialem zeby jechala, ale rozumialem ze po takim dlugim czasie
spedzonym razem nie moze tak po prostu powiedziec mu przez telefon ze
to koniec. Wiedzialem ze musza powaznie porozmawiac. Niestety nie
potrafila mu tego powiedziec - za ktoryms razem powiedziala mi ze nie
da rady, ze nie chce go skrzywdzic bo jest dal niej dobry i jej nie
zostawi mimo ze ona go nie kocha. Ze musi jakos poukladac sobie zycie i
ze moze bedzie kiedys szczesliwa....Bylem zalamany, przez tydzien
chodzilem jak zombie. Nie wiedzialem co robic, ale w koncu uswiadomilem
sobie ze to najwazniejsza rzecz w moim zyciu i nie moge tego stracic.
Zaczelismy znowu dlugo rozmawiac. Ona nie mogla o mnie zapomniec, a
jego traktowala jak kolege. Po jej powrocie wszystko wrocilo.Caly czas
sie spotykamy - jest jak w niebie. Najgorsze jest to ze w pazdzierniku
on wraca i ma zamiar z nia zamieszkac. Problem polega na tym ze ona nie
potrafi mu powiedziec prawdy. Zawsze miala problemy z podejmowaniem
decyzji a w tej sytuacji to juz wogole. Ja juz nie dam rady....Nie chce
znow cierpiec, ale Kocham ja. Skoro nie potrafila mu powiedziec
wczesniej to jak z nim zamieszka to watpie zeby sie odwazyla...Jak
wyobrazam sobie ze jest tak blisko mnie ale z kims innym to dostaje
szalu. Zeby jeszcze mnie nie kochala to bym zrozumial - nic na sile  -
zawsze wychodzilem z tego zalozenia. Ale z drugiej strony skoro nie
potrafi poswiecic tamtego zwiazku zeby byc ze mna czy na pewno mnie
kocha(ale widze przeciez jak na mnie patrzy, jak sie usmiecha,po prostu
czuje to)? W sumie to ona ma problem z ktorym nie potrafi sobie
poradzic...Nie chce zeby z nim zamieszkala, a ona twierdzi ze nie ma
wyjscia i tak juz postanowila.Nie wiem co zrobie - chyba sie zlamie (to
bedzie dla mnie w jakims sensie juz koniec) jak sie do niego wprowadzi,
bo ile mozna gonic za czyms czego nigdy sie nie zlapie...Nie wiem jak
do niej trafic, probowalem juz wszystkiego, ale ona nie potrafi
zrozumiec ze nie mozna sie tak poswiecac...Co teraz ???